Odpowiedzi

2009-12-17T18:05:55+01:00
Pewnejj nocy przywędrował do mnie Św Mikołaj . Bardzo ucieszyłam sie z jego wizyty. Długo oczekiwałam jego przyjścia.Tej nocy byłam naprawde szczęsliwa. Nie mogłam doczekać się co mi przyniesie mój gość.Okazało się że dostałam hulajnogę . Bardzo się ucieszyłam z tego prezentu.Było to moim marzeniem.Św Mikołaj poprosił mnie żebym sie bardzo dobrze zachowywała , bo Mikołaj dostarcza prezentu tylko grzecznm dzieciom. Zapewniałam Mikołaja że zawsze będe grzeczna, życzliwa i serdeczna dla innych. SDzkoda tylko że Mkołaj tylko na chwilke przyszedł no ale przecież rozumiem że musi odwiedzić inne dzieci , które oczekują jego przyjscia .

Hehe :DD: moze być ??
2009-12-17T23:30:16+01:00
Zbliżały się święta Bożego Narodzeni. Wyjątkowo w tym roku nie ospodziewałam się, że dostanę na gwiadkę jakiś prezent. Moi rodzice rozstali się pół roku temu, i nie wiodło nam się najlepiej. Mama ciężko pracowała, aby zapewnić mnie i mojej siostrze wszystko co nam potrzeba, ale nie miała przez to dla nas czasu. Ciągle była poddenerwowana i zmęczona. Ale tak naprawdę, to nie dlatego nie spodziewam się prezentu. Prawda jest taka, że ja byłam przez te ostatnie miesiące okropna dla mamy. Nie rozumiałam dlaczego tata nas zostawił, myślałam że to wina mamy. Byłam przez to dla niej niemiła, przysparzałam jej ciągłych problemów i kłopotów. Dopiero niedawno dowiedziałam się, że tata założył nową rodzinę. Było mi strasznie głupio, i nie wiedziałam co zrobić, i jak przeprosić mamę. Aż pewnego ranka znalazłam na swoim biurku list. Może mi nie uwierzycie ale był to list od Mikołaja. Zaskoczona zaczęłam go czytać. Mikołaj napisał mi, co myśli o moim zachowaniu. Poczułam jak pieką mnie policzki ze wstydu, i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki natychmiast wpadłam na genialny pomysł. Mama wyszła już do pracy, a ja miałam już przerwę świąteczną, ponieważ był to dzień wigilii.Natychmiast wzięłam się do pracy. Wysprzątałam całe mieszkanie, ubrałam choinkę, a siostrę wysłałam po zakupy. Wspólnymi siłami ugotowałyśmy barszcz czerwony, i gotowe pierogi z kapustą. Gdy mama wróciła z pracy, stół był już uroczyście nakryty do kolacji. Już w drzwiach rzuciłam się jej w ramiona, by ją przeprosić. Łzom, i całusom nie było końca. Jużod dawna nie widziałam mamy tak szczęśliwej.Kolacja nie była może zbyt smaczna, ale nastrój na niej był wspaniały. Wszystki trzy położyłyśmy się spać zmęczone, szczęśliwe i z poczuciem, że zaczyna się jakiś nowy, lepszy rozdział naszego życia. Radości i okrzyków jakie rozbrzmiały rano w naszym domu, gdy zobaczyliśmy pod choinką mnóstwo prezentów nie będę wam opisywać, bo się po prostu tego nieda opisać.