Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-17T18:46:28+01:00
Pierwszy etap wyprawy św. Wojciecha rozpoczął się w Gnieźnie, skąd udał się on drogą lądową (a nie Wisłą, jak to podają niektórzy) do Gdańska, gdzie przybył na początku marca. Wydaje się, że cały plan wyprawy misyjnej został opracowany jeszcze podczas pobytu w Gnieźnie a nie już w Gdańsku. Nie znamy dokładnie drogi, którą pokonał św. Wojciech, lecz tradycja późniejszych wieków podała, że zatrzymał się on między innymi w Wyszogrodzie, gdzie miał poświęcić tamtejszy kościół. Inna legenda podaje, że św. Wojciech zatrzymał się nad jeziorem Jeżewo koło Laskowic i odprawił tam mszę świętą. Miał też św. Wojciech nauczać we wsi Grabowe, gdzie zebrał się wielki tłum ludzi, którzy chcieli go posłuchać. Nie możemy wykluczyć możliwości, że tam przebywał św. Wojciech, zwłaszcza, że wszystkie te miejscowości leżały przy szlaku z Wielkopolski na Pomorze, lecz musimy być bardzo ostrożni w ostatecznych sądach.

Także sam pobyt św. Wojciecha u ujścia Wisły wzbudzał wiele emocji. Jedni twierdzili, że nie przebywał on w ówczesnym Gdańsku, a tylko zatrzymał się w odległej o ok. 5 km wsi nazwanej później Święty Wojciech. Drudzy mówili, że dotarł do samego Gdańska, gdzie przygotowywał się do dalszej wyprawy do ziem Prusów. Miał tam św. Wojciech odprawić mszę na miejscu kultu pogańskiego pod wielkim dębem i nawrócić wielu Pomorzan. Udzielił im uroczyście chrztu, według wszelkiego prawdopodobieństwa, w przededniu świąt Wielkiej Nocy, które przypadły wtedy na 28 marca.

Z Gdańska wyruszył św. Wojciech drogą morską w kierunku Truso - głównego grodu Pomezan, jednego z plemion pruskich. Statek z uzbrojoną załogą, po przybyciu na miejsce i po wysadzeniu misjonarzy, powrócił do Gdańska. Świętemu Wojciechowi towarzyszył jego rodzony brat Radzim Gaudenty, który także wstąpił do benedyktynów na rzymskim Awentynie oraz mało znany kapłan o imieniu Bogusz-Benedykt. Trzej misjonarze nie zabrali ze sobą służby, tylko skromny bagaż, naczynia kościelne i szaty liturgiczne. Nie wiemy dokładnie, dlaczego św. Wojciech nie zabrał ze sobą przewodnika ani tłumacza.

Pierwszych Prusów spotkali oni już w momencie lądowania. Poganie podpłynęli łodzią do misjonarzy i zaczęli ich nagabywać. Św. Wojciech śpiewał wtedy psalmy i nie rozmawiał z Prusami, co miało zdenerwować żeglarzy na tyle, że jeden z nich uderzył biskupa praskiego wiosłem w plecy. Wieczorem misjonarze przybyli do pewnej osady, zwanej Truso, gdzie oczekiwał ich "pan wsi", być może jakiś nawrócony już Prus, który ukrywał swoją nową wiarę. W jego domu znaleźli przybysze odpoczynek i pożywienie. Spokój nie trwał jednak długo. Następnego dnia, tj. 17 kwietnia 997 r., zmuszono św. Wojciecha, do tego aby stanął przed wiecem całej osady i ujawnił cel swego przybycia oraz swoje pochodzenie. Oprócz mieszkańców Truso na wiecu zjawili się ludzie z sąsiednich osad. Św. Wojciech odważnie wyznał, skąd przybyli oraz to, że wiara w Jednego i Prawdziwego Boga przywiodła ich aż na to miejsce, po czym wezwał zebranych do przyjęcia wiary i chrztu. Tłum, zagniewany na misjonarzy, wygnał ich. Kary spadły także na tych, którzy udzielili im schronienia. Wkrótce misjonarzy dowieziono z Truso na polski brzeg, być może w okolicy dzisiejszych wsi: Jasna, Żuławka lub Stare Pole. Tam mieli oni spędzić pięć dni, gdzie zastanawiali się m.in. nad dalszą akcją misyjną. Po modlitwach i naradach misjonarze ponownie wkroczyli nad ranem 23 kwietnia 997 r., na ziemie Prusów. Po długiej wędrówce odprawili mszę świętą, gdzieś w okolicach dzisiejszego Świętego Gaju, w niedużej odległości od grodu, który nazywał się po prusku Pachollen. Zmęczeni wędrówką po południu spoczęli na łące, gdzie zasnęli. Tam zaskoczyli ich Prusowie. Uzbrojeni we włócznie i topory bojowe pojmali przybyszy. Święty Wojciech zginął od ciosów włócznią, a jeden z napastników odciął mu głowę. Głowa świętego została zatknięta na palu w widocznym miejscu a ciało wrzucono do okolicznej rzeczki. Wydarzenie to miało miejsce zaledwie w tydzień po rozpoczęciu akcji misyjnej wśród Prusów przez św. Wojciecha. Dwaj jego towarzysze wyprawy zdołali ujść cało i to oni rozgłosili o śmierci praskiego biskupa.
2 1 2