Odpowiedzi

2009-12-18T00:08:05+01:00
To było ze dwa lata temu. Siedziałam razem z koleżanką i piłam herbatę. Zaczęła dzwonić moja komórka. Na wyświetlaczu napisz "mama". Odbieram. Nic. Cisza. Tylko odgłos pociągu, który jechał. Takie miarowe tu, tu, tu. Przestraszyłam się, że coś się stało. Nawoływałam mamę ciągle, ale nie było odpowiedzi. Rozłączyłam się i dzwonię. Mama odbiera.
- Po co do mnie dzwoniłaś?
- Nie dzwoniłam.
- Gdzie jesteś?
- W samochodzie z tatą.
W tle nie było żadnych odgłosów pociągu. Nic. Kiedy mama wróciła do domu sprawdziłam w jej połączeniach. Nie miała wychodzącego. Ale ja miałam odebrane...
Do teraz boję się co to mogło oznaczać...

Inna historia. Noc. Ciemno. Budzę się. Radio się wyłączyło. Mówię sobie "to normalne, zwyczajne skoki napięcia". Odwracam się, a tam nad karniszem palą się lampki. Prąd był.
Powoli zaczęłam się uspokajać. Nagle mój piesek wstaje, zaczyna merdać ogonem. Podchodzi do szafy a ta... otworzyła się. Przez jakiś czas nie mogłam się ruszyć, nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. W końcu zaczęłam krzyczeć.
Było to mniej więcej w rocznicę śmierci mojej prababki a szafa... była po niej.

Ostatnio, jakiś miesiąc temu razem z bratem oglądałam anime. Byliśmy sami w domu. Nagle zaczęłam słyszeć jakąś piosenkę, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Zaczęło mnie to irytować bo nie słyszałam i nie skupiałam się na tym co mówią bohaterowie w anime. Pytam się Bartka " Nie wkurza Cię ta muzyka?" a on "jaka muzyka?". Zdenerwowałam się i zaczęłam biegać po całym domu w celu zlokalizowania źródła tego dźwięku. Wszystko było powyłączane... A brat naprawdę nic nie słyszał...

Historia mojego taty. Jest taksówkarzem. Wsiada do niego o zmroku klient i prosi o kurs na cmentarz. Tata zawozi go, gościu płaci mu i wysiada z samochodu. Znika za bramą cmentarza. Tata odjeżdża, patrzy w lusterko a tam, na tylnym siedzeniu siedzi jego klient. Odwraca się. Ale tam nikogo nie było...

Mnie niejednokrotnie budziła czyjaś obecność w pokoju. Pewnej nocy zostałam wyrwana ze snu, w którym umarłam. Usiadłam na łóżku, nie wiedziałam już czy żyję, czy jestem martwa. Wtedy zauważyłam ten cień. Schowałam się pod kołdrę. Nie wiedziałam czy to była moja wyobraźnia...

Kiedyś też równo w rocznicę śmierci prababci obudziłam się w nocy. Próbowałam ponownie zasnąć, ale nie dawałam rady. Nagle usłyszałam charakterystyczne szuranie po schodach. Podwyższało się coraz bardziej aż w końcu doszły pod mój pokój. Tam znikły. Usłyszałam jeszcze tylko szept, kiedy moja prababka wołała swoją córkę, a moją babcię...