Odpowiedzi

2009-12-19T11:25:45+01:00
Czuję się źle ponieważ właśnie siedzę na fotelu dentystycznym. Bardzo się boję, bo zaraz dentysta zajrzy mi do buzi. Bardzo nie lubię tu przychodzić, bo za każdym razem dentystka wierci mi w zębie. To jest okropne. Chcę jak najszybciej stąd wyjść i pójść do domu odpocząć. Mam nadzieję, że szybko się to skończy!.
  • Użytkownik Zadane
2009-12-19T11:36:44+01:00
Wróciłam ze szkoły. Nie zdążyłam wejść do domu, a już zostałam powiadomiona o dzisiejszej wizycie u dentysty. Zamarłam. Mimo tego, że mam już 14 lat panicznie boje się dentysty. Wchodząc do gabinetu czuje lekkie kłucie w żołądku, ten zapach powoduję, że nie mogę przełknąć śliny. Zaczęłam wymyślać, że mam dużo lekcji, źle się czuję, muszę posprzątać pokój. Żaden z argumentów nie przeszedł. Mama mnie przejrzała, w końcu jestem jej dzieckiem, więc nie z nią takie numery. Pozostało mi tylko wstrzymać oddech i iść. Wyszorowałam zęby, zmieniłam ubranie i poszłam. Kiedyś to mama zaprowadzała mnie do dentysty. Stwierdziła jednak, że jestem już dość dużą dziewczynką i powinnam sama załatwiać takie sprawy. Sprawy? Jak ona może nazywać wiercenie w zębach i zwijanie się z bólu sprawami. To jakiś koszmar. Idąć do dentysty, obrażona na cały świat lepiłam kulki ze śniegu i rzucałam nimi gdzie popadnie. W końcu dotarłam na miejsce. Wchodząc do środka tradycyjnie zaczęło mnie mdlić, dostałam dziwnych bóli brzucha. Stres nie dawał za wygraną. W ośrodku było dość gorąco, więc czym prędzej zdjęłam kurtkę, niesfornie ściągnęłam czapkę z głowy. Nie zdążyłam odwiesić odzieży na wieszak a już poproszono mnie do gabinetu. Zacisnęłam pięści i poszłam.
-Dzień dobry-krzyknęła od progu zadowolona dentystka. Przez dłuższy czas zastanawiałam się z czego ona się tak cieszy? Czy oglądanie zepsutych zębów to przyjemne zajęcie? Poczułam dreszcze. Wreszcie odpowiedziałam:
-Dzień dobry pani Bielik.
Zaproszono mnie na fotel. Mimo tego, że był całkiem wygodny nienawidziłam go. Wcale nie lubiałam na nim przesiadywać. Być może dlatego, że znajdował się w miejscu, do którego mam szczególne obrzydzenie.
-Powiedz aaaaa- poprosiła pani Bielik.
Posłusznie otworzyłam buzię. No tak, zaczęło się-pomyślałam. Z niepokojem oczekiwałam chwili, w której dentystka złapie za przyrząd i zacznie wykonywać swoją beznadziejną pracę. Kolejny raz poczułam dreszcze.
-No proszę, Aniu. Twoje zęby są całkiem zdrowe, ta wizyta kontrolna była zupełnie niepotrzebna-rzekła pani Bielik z powalającym uśmiechem na bladoróżowych ustach. Czy ta kobieta kiedykolwiek jest smutna?-zastanawiałam się przez moment. Po chwili dotarło do mnie, że wcale nie będzie wiercić mi dziór w moich malutkich ząbkach. Ucieszyłam się niezmiernie, i pomyślałam: A jednak ograniczenie słodyczy na coś się przydało.