Odpowiedzi

  • Anne
  • Rozwiązujący
2009-12-19T16:00:11+01:00
„ To był wyjątkowy dzień”


Ta data chodziła za mną od miesięcy. Bardzo się cieszyłam, i odliczałam dni, a nawet godziny. Zbliżały się moje 16 urodziny. Miesiące mijały, i ani się nie spostrzegłam, a już był TEN dzień.
Ku mojemu zdziwieniu, zaczął się niepokojąco zwyczajnie. Mama przygotowała śniadanie, brat ociągał się ze wstawaniem, a tato czytał gazetę. Nikt nawet nie zwrócił uwagi, kiedy wybiegłam do szkoły. Omal nie spóźniłam się na zajęcia. Nauczyciel z historii byłby wściekły, gdybym spóźniła się na sprawdzian. Tak, dobrze przeczytaliście. Sprawdzian. W moje urodziny. I to taki, o którym dowiedziałam się siadając w klasie. Nie zdążyłam nawet zerknąć do zeszytu! Koleżanka z ławki zapewniała mnie, że był zapowiedziany. I rzeczywiście był. Tylko ja, najwyraźniej zbyt podekscytowana zbliżającą się szesnastka, nie zwróciłam uwagi na zapis w zeszycie.
Po oddaniu kartki, bez sprawdzania byłam pewna mojego stopnia. Obleję jak nic. Ale trudno, bo, przecież taka błahostka nie zepsuje mi urodzin, czyż nie? Na długiej przerwie miałam nadzieję na jakąś reakcję ze strony koleżanek. Cóż, ja o ich urodzinach pamiętałam, więc myślałam, że od nich też mogę się spodziewać przynajmniej życzeń. Ale się przeceniłam. Nic. Zero reakcji. Nawet na moje znaczące spojrzenie, kiedy Anka, ( moja najlepsza koleżanka!), pytała się którego dzisiaj mamy. Byłam zawiedziona, ale poddałam się. Trudno.
Do domu wróciłam nieźle podłamana. W końcu wszyscy o mnie zapomnieli. Liczyłam jeszcze na coś w domu. Przecież mogli po prostu nie chcieć przeszkadzać mi rano, i po szkole złożyć mi życzenia. Albo może zapomnieli, i dopiero później skojarzyli datę z moimi urodzinami. Dobra. Przyznaję. Głównie liczyłam na to, że pamiętali, tylko chcieli mi zrobić taką niespodziankę. Wiecie o co chodzi. Liczyłam, że specjalnie chcieli, żebym uwierzyła w ich sklerozę a później razem zaskoczyć mnie w domu z wielkim tortem i fajerwerkami. Ale po przyjściu do domu, niczego takiego nie zastałam. Jedyną dziwną rzeczą było to, że nikogo nie było. Nawet mojego przygłupiego brata, który o tej godzinie krzątał się po domu. Byłam sama. W swoje szesnaste urodziny byłam sama. Ekstra, nie? Lepiej być nie mogło. ]
Po piętnastu minutach przekonałam się, że jednak mogło. Zadzwonił mój szef (pracowałam jako kelnerka w miejskiej restauracji), że muszę zastąpić Patrycję, bo jest chora i nie mogła przyjść do pracy. A ja specjalnie wzięłam wolne w ten dzień. Ale, skoro i tak nic nie miało się wydarzyć, to pomyślałam, a czemu nie? Przecież nie mam nic do roboty. Wyszłam. Po drodze do minęłam chyba z pięć par. Myślałam, ze się popłaczę. Mój chłopak wyjechał dwa tygodnie temu. Miał wrócić do szkoły na moje urodziny. Ale pewnie też zapomniał. Jak wszyscy. Dlaczego? A kto wie?
- Szefie? Już jestem. Miałam przyjść zastąpić….- Kurcze, dlaczego tu jest tak ciemno? Szukała włącznika.
- Niespodzianka!!! – Przyszli. Wszyscy. Była tam Anka, Natalia, Patrycja, mama, tato, nawet mój brat. Wszyscy znajomi ze szkoły stali przy ścianie, a na środku stał śliczny tort. Zasmucił mnie tylko brak Tomka w tym gronie. Poczułam, że ktoś stoi za mną. Zasłonił mi oczy rękami.
- Zgadnij kto to. – Powiedział.To był Tomek. Przyjechał! Nie zapomniał o mnie! Wszyscy pamiętali! Przez cały wieczór świetnie się bawiliśmy. Po godzinie rodzice wyszli, ale ja i znajomi bawiliśmy się jeszcze przez kilka godzin.
Wewnątrz ogarniało mnie szczęście. Bliskie mi osoby, na których bardzo mi zależało, pamiętały o mnie.
Koniec
1 5 1