PRÓBNY EGZAMIN MATURALNY - CZERWIEC 2004
Język polski - Arkusz I
strona 9 z 14
Temat 2: Różne oblicza heroizmu. Na podstawie podanych fragmentów Nad Niemnem
Elizy Orzeszkowej wyjaśnij symbolikę dwóch mogił (analiza obu fragmentów)
Fragment I
JAN I CECYLIA, ROK l549,
memento mori
Jan i Cecylia! Czy kochali się oni? (...) Jak żyli? I dlaczego gdy umarli, tak na długo, na wieki
pozostali w sercach i pamięci ludzi?
. Podtenczas . zaczął znowu Anzelm . nie było na tym miejscu żadnego kawałka
zoranej ziemi ani żadnego ludzkiego plemienia. Z tej strony rzeki i z tamtej strony rzeki, na
prawo i na lewo, naprzód i w tył, rosła jedna tylko puszcza. Jan i Cecylia upatrzyli sobie
właśnie te miejsce, gdzie teraz ten pomnik stoi, (...) i pod tym dębem zbudowali sobie
najpierwej chatę. (...) Wszelako tam bywało: ciężko i mile, straszno i bezpiecznie. To tylko
jest pewne, że nacierpieli się oni nadmiar, głodu, chłodu, strachu i zasępu najedli się do
sytości; że wiele razy od upału i mozołu skóra z rąk i z nóg im złaziła, a od wiatrów i mrozu
piekące bąble obsiadały ciała. Może dwadzieścia roków minęło im w tej męce, kroplami
rozkoszy słodzonej, aż po puszczy puściły się pogłosy o tej parze ludzi, że przemyślnością
swoją i krwawą pracą kawał duży lasu wyplenili, zboża nasieli i inszych różnych roślin
nasadzili; że dom sobie zbudowali widny i czysty, z którego też dym
przez komin wychodził.(...)
. Osiemdziesiąt lat albo może i więcej przeminęło od tego dnia, kiedy Jan i Cecylia pierwszy
raz na tej ziemi nogi swoje postawili. Aż jednego razu znaleźli się tacy ludzie, którzy samemu
królowi donieśli, jakie to dziwy dzieją się gdzieściś, w kraju litewskim, w najgęstszej puszczy
nad samym brzegiem Niemna. Panował podtenczas ostatni Jagiellon, dwoma imionami:
Zygmunt i August nazywany. Zapalczywy był on myśliwiec i właśnie w tej porze, kiedy mu
to doniesienie zrobionym było, bawił się polowaniem w swoich knyszyńskich lasach.
Zmiarkował zaraz, że od Knyszyna do tego miejsca, o którym jemu rozpowiadali ludzie,
droga była nie bardzo daleka. Łowczym na apel zatrąbić, a panom jechać za sobą rozkazał
i puścił się w drogę. (...)
Tam, kędy dawniej panowała dzicz drzewiasta, bezludna i głucha, srogim zwierzom tylko
przytułek dająca, leżała wielka równina, żółtością ścierniska po zżętym zbożu pozostałego
okryta. Na ściernisku, by wysokie domy lub też by słupy z pozwężanymi wierzchołkami,
stały sterty wszelkiego zboża; sto par wołów orało pole pod przyszły zasiewek, a śród pola na
gładkich łąkach hasały stada obłaskawionych koni, pasły się trzody krów ryżych i białych
owiec. Na dwóch pagórkach dwa wietrzne młyny łopotały swymi wielkimi skrzydłami,
lipowe gaje rozlegały się od bączenia nieprzeliczonych rojów pszczelnych, a w olszynach
i brzoźniakach na wszystkich gałęziach wisiały wielkie jak czapki gniazda gawronie. Sto
domów, przedzielonych ogrodami, sznurem wyciągało się w podłuż rzeki. (...)
. Tymczasem . mówił dalej . król jechał naprzód, oglądając się wokół i wesoło dziwiąc się
wszystkiemu, co tu obaczył. (...) Z najpiękniejszego domu synowie i córki, wnuki
i prawnuczki wyprowadzili parę rodzicielów (...). Kiedy już wobec króla stanęli, wszyscy
zdumieli się, bo król kołpak swój zdjąwszy z głowy, powiał nim przed starcami tak nisko, że
aż z brylantowego pióra sypnęły się gwiazdy.
.Kto ty, starcze? . zapytał Jana . odkąd przyszedłeś? jak zowiesz się i z jakiej kondycji
pochodzisz?.
Starzec, jak przystało, pokłoniwszy się królowi śmiele odpowiedział:
PRÓBNY EGZAMIN MATURALNY - CZERWIEC 2004
Język polski - Arkusz I
strona 10 z 14
.Przyszedłem tu od stron onych, którymi przepływa Wisła; nazwisko swoje oznajmię tylko
jednemu Bogu, kiedy przed świętym sądem Jego stanę, a kondycja moja niską była, pokąd do
puszczy tej nie zaszedłem, gdzie wszystkie stworzenia są zarówno dziećmi powszechnej
matki ziemi. Z gminu pochodzę i pospolitakiem na ten świat przybyłem; ale oto ta pani
i małżonka moja z wysokiego domu zstąpiła, aby moje wygnańcze życie podzielać.. (...)
Wtedy król odwrócił się do Jana:
.Ty, starcze, wedle własnego żądania bezimiennym ostaniesz i jakeś się urodził, tak w grobie
legniesz pospolitakiem. Ale żeś był bohatyrem mężnym, który tę oto ziemię dzikiej puszczy
i srogim zwierzom odebrał, a zawojowawszy ją nie mieczem i krwią, ale pracą i potem, piersi
jej dla mnogiego ludu otworzył, a przez to ojczyźnie bogactwa przymnażając: przeto
dzieciom twoim, wnukom i prawnukom, aż do najdalszych pokoleń i samego wygaśnięcia
rodu twego nadaję nazwisko od bohatyrstwa twego wywiedzione. (...) Nobilituję was
i nakazuję, abyście nosili nazwisko Bohatyrowiczów, a pieczętowali się klejnotem Pomian....
Fragment II
Jan, ciągle na wzgórze patrząc, mówił: . Dla mojej pamięci to miejsce jest bardzo ważne, bo
ja tu, z tego pagórka, ostatni raz ojca swego widziałem. (.)
. Widzi pani, tam, ten trzeci od boru pagórek... Dniem i nocą, latem i zimą pusty on stoi
i żadne nawet ziółko uczepić się go nie chce. A jednakowoż był kiedyś taki wieczór, że od
góry do dołu zdeptały go ludzkie i końskie nogi i łez niemało na niego spadło...
(...) Wszyscy ku stronie piasków obróceni, stuków i grzmotów słuchali, co tam toczyły się
i turkotały, to dłużej, to krócej, to prędko, to pomaleńku, jakby z całego nieba pioruny zebrały
się i w te miejsce biły. (...) Nad piaskami zaś ciągle grzmiało a grzmiało, i dopiero przed
samym wieczorem grzmoty te zaczęły pomału ustawać, aż i zupełnie ustały, a za to po całym
borze poniosły się wielkie ludzkie krzyki i zgiełki. (...) W tej cichości i w tym szumieniu
posłyszeli my jednakże na przeciwnym brzegu rzeki wielkie pluśnięcie wody, a potem już
ciche, ale ciągle jednostajne, jednostajne pluskanie. Ktościś do wody skoczył, płynął, rzekę
przepłynął, i spod lip naszych widać było cień jakiś wstępujący pod górę to prędko, to
pomału, aż ostatni raz skoczył i wprost przed nami stanął. Matka przeżegnała się, krzyknęła:
.Anzelm!. (...) Dyszał tak, że słowa wymówić nie mógł (...), ale potem, nie wiem czemu,
zrozumiałem, że on mnie każe do dworu korczyńskiego lecieć, do pana Benedykta, który
teraz w domu siedzi, i powiedzieć jemu... .O, Jezu drogi... powiedz ty jemu, że pan Andrzej
tu.... i na czoło sobie pokazał... .a twój ociec tu.... i na piersi sobie pokazał. A potem jeszcze
dołożył: .Obydwóch nie ma!. i spytał się mnie: .Zrozumiałeś?.... Zrozumiałem...
Zrozumiałem tak dobrze, że do dziś dnia... (...)
Jan w milczeniu pagórek ten Justynie ukazał, ona też milcząc skinęła głową; wiedziała, że to
zbiorowa mogiła.
. Ilu? . z cicha zapytała.
. Czterdziestu . odpowiedział, głowę znowu odkrył i kroku przyśpieszył.
Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, Warszawa 1971

2

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-20T16:23:51+01:00
I mogiła : Jana i Cecylii

W Parowie znajduje sie mogiła Jana i Cecylii na ktorej widnieje data 1549 oraz napis " Memeno mori"- pamietj o smierci.
Jan i Cecylia zamieszkali w puszczy, poniewaz popelnili mezalians.
Zbudowali sobie chate pod debem, bez komina i pieca zwana chata kurza. Nastepnie wykarczowali ziemie na , ktorej uprawiali rzepak, len i owies.
Chodowali tez woly, krowy, konie , owce , pszczoly. Ludzie chodzil do nich i poagali im , ale to nie bylo konieczne, poniewaz Cecylia urodzila 6 corek i 6 synow i zalozyli oni osade.
Dzieci jana i cecyli pobrali sie . O istnieniu tej osadu dowiedzial sie Zygmunt August, Byl zdziwiony , ze w srodku puszczy istnialo tak dobrze prosperujace gospodarstwo.
Na polowaniu odwiedzil ich Zygmunt i pozwolil im uzywac herbu pomian ( glowa zubra umieszczona na zoltym polu), z atrud wlozony w utworzenie tego gospodarstwa. nadal im nazwisko Bohatyrowiczow"..... od bohatyrstwa twego wywiedzione.."
Grobowiec jana i cecylii jest symbolem tradycji, historii, elementem jednoczacym kolejen pokolenia,a jednozesnie znakiem trwalosci religi chcszecijanskiej. Grob sybolizuje nie tylko smierc, ake takze szanse na odrodzenie.


II mogiała : powstancow styczniowych

W powstaniu styczniowym 1863 walcza razem Andrzej Korczynski i Jan Bohatyrowicz.
Zryw niepodleglosciowy byl proba odzyskania utraconej niepodleglosci i jednoczesnie symbolem zjednoczenia narodowego. pamiec o powstaniu zyje wsrod bohaterow powiesci. Stosunke bohaterow do mogily jest miara ich patriotyzmu,a takze miara wartosci ich czlowieczenstwa.
{Benedykt nie chce sprzedac lasu, w ktorym znajduje sie mogiła. Uwaza troske o nia za obywatelkski obowiazek. Syna wychowuje w poszanowaniu miejsca}.

Motyw grobu powstancow jest nawiazaniem do popularnej w romantyzmie metaforyki mogily i ajko symbolu smierci i odrodzenia. Mogila opiekuja sie Bohatyrowicze.

2009-12-20T19:01:34+01:00
I mogiła(Jana i Cecylii)
W miejscowości Parowie jest położona mogiła Jana i Cecylii z napisem "1549r. Memento Mori(Pamiętaj o śmierci)". Jan i Cecylia byli małżeństwem mieszkającym w puszczy, do czego byli zmuszeni ponieważ popełnili mezalians(małżeństwo z kimś niższego rodu np. szlachta chłopka). W puszczy zbudowali sobie chatkę pod dębem, naokoło niej wykarczowali las na ziemię na której można było uprawiać różne rośliny, założyli małe gospodarstwo z zwierzyną, które w miarę czasu się rozrosło. Jan i Cecylia mieli 6 córek i 6 synów, w późniejszych czasach się pobrali. O istnieniu osady w puszczy dowiedział się Zygmunt August, który był bardzo zdziwiony istnieniem tak pięknej osady w środku puszczy. Zygmunt August pozwolił dla Jana i Cecylii używać herbu Pomian, za prace jaką włożyli w utworzenie tak pięknego gospodarstwa nadał im nazwisko Bohatyrowiczów(od Bohaterstwa).

Grobowiec Jana i Cecylii jest symbolem nie tylko śmierci, ale także szanse na odrodzenie. Jest znakiem historycznym jak i religijnym.

II mogiła(powstańców styczniowych)

W 1863 Walczą razem Andrzej Korczyński i Jan Bohatyrowicz w powstaniu styczniowym. Zryw niepodległościowy był próbą odzyskania utraconej niepodległości a zarazem symbolem zjednoczenia narodowego, pokazaniem siły Polaków. Benedykt nie chce sprzedać swojego lasu, w którym się wychowywał i w którym znajduje się mogiła. Uważa troskę o nią za obowiązek karzdego patrioty, tak też wychowuje swojego syna. Mogiła powstańców jest elementem nawiązującym do popularnej w romantyzmie metafory mogiły jako symbolu śmierci i odrodzenia. Mogiłą w tekście "Nad Niemnem" mogiłą opiekują się Bohatyrowicze.
2 4 2