Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-20T17:24:57+01:00
Pierwszy dzień na Zielonym Wzgórzu.

Obudziłam się w jasnym , niezbyt dużym pokoju.Przez chwilkę nie umiałam uświadomić sobie gdzie jestem. Zaczęła mnie ogarniać taka radość że miałam ochotę wstać i tańczyć.Niestety szybko rzeczywistość szybko dała o sobie znać. Natychmiast przypomniałam sobie wszystko: jestem we wspaniałym miejscu , Zielonym Wzgórzu , jednak jego właściciele mnie nie chcą bo jestem chłopcem.! Mimo całego smutku jaki mnie ogarnął postanowiłam wyjrzeć przez okno. I co zobaczyłam.? Cudowna ,wielka wiśnia rosła tuż przy okienku, a tam daleko za nią ciągły się lasy i pola.Wszystko wyglądało jak w moich najskrytszych snach.Dostrzegłam też stajnie ,która bardzo mi się spodobała.Nagle do pokoju weszła Maryla i napomniała mnie ,że powinnam być już ubrana.Ja jednak będąc ciągle w krainie marzeń zaczęłam rozmowę o tym pięknym krajoabrazie. Trwało to może kilka minut i moja opiekunka znowu wybawiła mnie z krainy czarów, nakazując bym się ubrała i zeszła na śniadanie.
Nie chcąc zdenerwować Maryli ubrałam i umyłam się tak prędko że było to aż dziwne.Na szczęście tamtego dnia byłam już porządnie głodna mimo smutku jaki mnie ogarniał.Słońce świeciło co sprzyjało utrzymać mi swój nastrój takim aby był do zniesienia.Przy śniadaniu oczywiście się rozgadałam a Maryla szybko mnie skarciła , że dziewczynce nie wypada tyle mówić.Po śniadaniu zapytałam siostrę Mateusza czy mogłabym pozmywać,chociaż tak chciałam jej się na coś przydać.Zgodziła się , a ja starałam się zmywać tak skrupulatnie jak tylko potrafię.W nagrodę Maryla pozwoliła mi znaleźć sobie jakąś rozrywkę do obiadu . Odruchowo pobiegłam do drzwi , jednak zatrzymałam się. W końcu po co miałam pokochać wszystkie drzewa,kwiaty i krzewy skoro po południu miało już mnie tu nie być.? Usiadłam więc na krześle i zaczęłam dyskutować z Marylą o moim zwyczaju nadawania imion wszystkiemu np. kwiatom. Moja opiekunka niestety poprosiła abym zamilkła więc milczałam również podczas obiadu.Tak samo Mateusz i Maryla ,więc obiad przebiegł w milczeniu.Po obiedzie razem z Marylą pojechałyśmy do P.Spencer. Podczas trasy Maryla wypytywała mnie o to co wiem o sobie. Opowiedziałam jej o Pani Thomas i Pani Hammond.W końcu dojechałyśmy a ja posmutniałam do reszty. Pani Spencer powitała nas gorąco a Maryla wyjaśniła cel naszych odwiedzin.Obie panie zaczeły rozmawiać o tym czy nie wysłać mnie do tej paskudnej Pani Blewett.Co gorsze okazało się , że przechodzi drogą i wstąpi do p.Spencer . Później ta cała Blewett zaczęła mnie o różne rzeczy pytać a ja odpowiadałam. Maryla później powiedziała coś , że musi się jeszcze naradzić z bratem i , że Mateusz pragnie wręcz mnie zatrzymać. Ucieszyłam się jak nigdy ale wolałam tego nie okazywać. Później wróciłyśmy do domu i położyłam się spać z uczuciem ulgi.










to jest tylko 1 dzień.!
5 2 5
2009-12-20T17:26:51+01:00
1895r
Drogi pamiętniczku !
Dzisiaj wymyśliłyśmy razem z Dianą Las Duchów.Potem ,wieczorem Maryla kazała mi iśc prezent do pani Barry.Bardzo się bałam ,ponieważ wydawało mi się ,że wszędzie są duchy.Gdy wróciłam do domu powiedziałam o tym Maryli,
a ona powiedziała mi ,iż mam za bardzo wybujałą wyobrażnię.Teraz piszę
w moim pamiętniku . Chyba już pójdę spac ,bo jestem bardzo zmęczona.
___________________________________________________________________

1895r
Drogi pamiętniku!
Dziś próbowałyśmy z dziewczynami odegrac romantyczną scenkę z powieści ,którą czytałam.Żadna z moich koleżanek nie chciała położyc się na dnie łódki ,więc musiałam ja .Niestety ,kiedy okazało się ,iż łódź tonie wszystkie dziewczęta uciekły .Na szczęście (albo na nieszczęście) przyszedł Gilbert i mnie uratował ,ale i tak nie wybaczyłam mu tego ,że kiedyś nazwał mnie "Marchewką ".Gdy wróciłam do domu okazało się ,iż Diana była na Zielonym Wzgórzu i barzdzo ucieszyła się gdy zobaczyła ,że jestem cała i zdrowa.Maryla przez około godzinę gniewała się na mnie ,ale trudno.Piszę to tutaj bo bardzo mnie to wszystko wzruszyło .Idę spac.

2 3 2
2009-12-20T20:15:22+01:00
Dzisiaj jest (tu datę wpisz). Zwykły jak narazie dzień... Na śniadanie była jajecznica.Dawno nie pisałam- wiem, ale nie miałam zbytnio czasu tyle się działo!Pomyliłam sok malinowy i winem iw ten sposób się upiłam...Wierzycie?!Ciocia była troszkę zła.Na szczęście krótko to trwało.Ostatnio mi się nudzi. Staram się pomagać Matyldzie jak tylko mogę, ale to też jest nudne!Muszę kończyć, bo ciotka na obiad woła, ale wieczorkiem napiszę jeszcze co się działo...
2 2 2