Odpowiedzi

2009-12-20T21:15:06+01:00
Dawno, dawno temu spotkało mnie coś niesamowitego. Uczestniczyłam w "Dziadach". Była to uroczystość obchodzona 1 listopada, polegająca na wywołaniu duchów i udzieleniu im pomocy.
W kaplicy cmentarnej zebraliśmy się kilka minut przed północą. Guślarz, który przewodniczył uroczystości, przyniósł jedzenie, picie i inne potrzebne rzeczy oraz bardzo starą księgę z zaklęciami. Wreszcie wybiła północ. Wszyscy zamilkli, dookoła zrobiło się bardziej ciemno i głucho. Po chwili milczenia Guślarz przemówił. Zapalił garść kądzieli i wezwał duchy lekkie. Wśród ciemności ukazały się dwa małe widma, były nimi dzieci: Józio i Rózia. Nie dostali się do nieba, ponieważ za życia nie doznali goryczy. Poprosili więc o dwa ziarnka gorczycy, by posmakować czegoś gorzkiego. Guślarz z chęcią spełnił prośbę dzieci, w zamian dały wszystkim zgromadzonym bardzo ważną radę: "Kto nie doznał goryczy ni razu, ten nigdy nie dozna słodyczy w niebie". Następnie duszyczki znikły. By wywołać następną zjawę, Guślarz zapalił wódkę i wypowiedział zaklęcie. Zjawił się duch ciężki, który nie chciał iść do nieba. Prosił tylko o wodę i jedzenie. Ale ptaki nie pozwoliły mu nic zjeść. Wypomniały mu jak odmówił pomocy kobiecie, która później zmarła i jak nie pozwolił głodnemu człowiekowi zjeść jabłka ze swojego sadu. Gdy duch wiedział, że nie dostanie pożywienia tak jak poprzednie zjawy, dał pouczenie:"Kto nie był ni razy człwiekiem, temu człowiek nic nie pomoże". Zapalając święcone ziele i wypowiadając zaklęcie, Guślarz wywołał średniego ducha, a była to pasterka Zosia. Jej wina polegała na tym, że nie chciała wyjść za mąż i gardziła mężczyznami. Prosiła, by młodzieńcy przyciągnęli ją do ziemi. I jak poprzednie duchy dała poucznie;"Bo słuchajcie i zważcie u siebie, że według Bożego rozkazu: kto nie dotknął ziemi ni razu, ten nigdy nie może być w niebie".
Na tym skończyło się moje spotkanie z duchami. Tego dnia nigdy nie zapomnę.
30 4 30