Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-12-21T13:12:23+01:00
Tristan
Witam Cię Tristanie, bardzo mi miło, że zgodziłeś się mi jako pierwszemu udzielić wywiadu. Otóż mam do Ciebie kilka pytań mam nadzieję, że odpowiesz na wszystkie.
Witam Cię Marku, mi również miło, że nasze królestwo interesuję się moją osobą. Pytaj o co zechcesz odpowiem na wszystkie pytania.
Otóż Tristanie możesz opowiedzieć jakim ojcem był Rohałt Dzierżącym Słowo?
Ooo proszę, widzę, że od razu zaczynamy dosyć poważnie (cichy śmiech)
Otóż Rohałt był bardzo dobrym ale również i wymagającym ojcem. Zawsze potrafił odpowiednio mnie zmotywować do działania, to dzięki niemu nauczyłem się jak być godnym rycerzem – dla niego ważniejsze było vademecum rycerza niż modlitwa. Do dziś pamiętam jak zaraz z rana i przed snem byłem przepytywany. Jestem mu bardzo wdzięczny za wszystko co mnie nauczył i za to ile czasu mi poświęcił.
Widzę, że masz bardzo dobre zdanie na temat swojego ojca, lecz nie sprawiło ci przykrości, że już w wieku siedmiu lat wysłał Cię na nauki?
Widzisz Marku, czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Jestem ojcu bardzo wdzięczny za wszystkie lata poświęcone na naukę oraz za skierowanie mnie do najlepszego rycerza - Gorwenala.
Jeśli mogę zapytać to czy możesz opowiedzieć o porwaniu przez norweskich kupców? Wiem, że może to być trudny temat dla Ciebie lecz jestem przekonany, że czytelnicy mogą być bardzo ciekawi jak to się wszystko odbyło.
Otóż Marku temat nie jest bolesny. Powiem nawet że bardzo się ubawiłem przy samym porwaniu.
Było to w marcu, jak wiesz uczyłem się wtedy sztuki rycerskiej, gdy nagle ujrzałem na moście dwóch tęgich przybyszy. Będąc chłopcem bardzo otwartym podbiegłem zapytać czy się może nie zgubili i czy nie zechcieli by przenocować. Nie zwracając uwagi na ich dziwne ruchy odwróciłem się by pokazać miejsce ich przyszłego noclegu gdy nagle zrobiło się ciemno przed moimi oczami. Próbując wyrwać się z sideł przybyszów zostałem obezwładniony i ocknąłem się dopiero na statku.
Przez całą podróż robiłem wszystko by uciec lecz gdy odkryto moje plany zostałem zaciągnięty do pracy jako majtek. Przez cięzkie prace wykonywane cały dzień nie miałem siły na dalsze próby ucieczki więc się poddałem. Można powiedzieć, że nawet w tym momencie los mi sprzyjał.
Jak mam to rozumieć, że los ci sprzyjał Tristanie?
Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż gdyby udałoby mi się uciec ze statku nigdy nie dostałbym się na dwór królewski a co dalej nie poznałbym króla Marka ani mojej ukochanej Izoldy. Zrozum, że dla mnie los miał wszytsko z góry zaplanowane i cieszę się z tego, szczególnie z faktu, że choć miłość między mną a Izoldą na początku była sztuczna to i tak się przerodziła w prawdziwe i gorące uczucie. Ale dość o Izoldzie sądze, że i do tego momentu dojdziemy.
Tak, tak napewno zapytam o Twoją miłość, ale najpierw chciałbym się jeszcze przyjrzeć Twoim przygodom. Miałeś ich nie zliczoną ilość więc zapytam o te najważniejsze. Może najpierw oświecisz czytelników dlaczego zrzekłeś się tronu Kornwalii?
Hmm, jak to ująć, żeby nikogo nie obrazić... (dłuższa chwila namysłu) Wiem!
Wiesz Marku to jest tak jakbyś dostał w prezencie coś co należało do kogoś innego. Wiadomo zawsze władza jest "rzeczą" która przynosi ze sobą same kłopoty. Moje zycie było i tak już wystarczająco ciekawe, żeby jeszcze sobie przysporzyć wrogów z powodu otrzymania tronu królewskiego. Wiadomo więzy kwi i pokrewieństwo są ważną sprawą ale gniew baronów i ludzi im pobodnym sprawiła, że opamiętałem się i zrezygnowałem z tronu. Moja matka jako siotra króla Marka i jak jako jest pierworodny mieliśmy pierwszeństwo w koronacji, ale zawiść i spisek powstrzymały mnie przed podjęciem zbyt pochopnej decyzji.
Jaki spisek Tristanie?
Spójrz! Baronów w królestwie jest niezliczona ilość i każdy z nich tylko liczył na możliwość zostania królem gdy Marek umrze. Największe szanse miał Henryk Milczący ponieważ jego pomoc w królestwie oraz uczynność wobec Marka zawsze dobrze były odbierane. Właśnie to on po śmierci Marka miał objąć tron bo jako jedyny myślał o Kornwalii a nie o bogactwach. Pamiętasz oczywiście, że Henryka porwano, jak myślisz kto mógł się posunąć do tak haniebnego czynu? Oczywiście zazdrośni baroni. Wobec mnie również był już przygotowany spisek. Mnie miano otruć, lecz tak jak wspomniałem zbyt kochałem swoje życie, żeby zakończyć je tak szybko. Ale nie narzekam wiele dobrego spotkało mnie później o czym sam dobrze wiesz.
Opowiedz proszę o bitwie z Morhołdem
To chyba nie najlepszy pomysł ale jeśli nalegasz.....
Tak proszę! Sądzę, że bitwa która wyzwoliła nas od tyrana napewno będzie godna uwagi.
Dobrze, otóż po powrocie z ojczyzny, gdzie ogłosiłem swą wolę, dotarła do mnie wiadomość o rycerzu Morhołcie, który w imieniu władcy Irlandii przybył do Kornwalii by wyegzekwować tradycyjnie pobierany haracz. W danym roku miał on wynosić trzystu chłopców i dziewcząt, w wieku lat piętnastu.
Wiesz dla mnie ta informacja nie była dobra, ponieważ jakim prawem obcy najeźdzca ma prawo zabierać od nas haracz w postaci cziś symow i córek. Postanowiłem więc przeciwstawić się tyranowi i stoczyć z nim walkę okupując jednak tą wygraną nieuleczalnymi ranami. Ostatnią moją prośbą było spuszczenie ciała w łodzi na morze. Jednak jak wiesz przypadkowo zostałem uratowany przez irlandzkich rybaków, po czym cudownie uleczony przez Izoldę Jasnowłosą, królewską córkę, która nieświadomie ocaliła mnie od śmierci.
Tak więc poznałeś Izoldę... racja, los miał wobec Ciebie już swój plan.
Powiedz jak udało Ci się przekonać króla Irlandii do oddania ręki Izoldy królowi Markowi? A sama Izolda jak zareagowała na wiadomość o tak szybkiego zamąż pójscia?
No powiem szczerze niebyło łatwo przekonać Izoldę do wyjazdu jak i szybkiego ożenku ale z władcą Irlandii nie było takiego problemu. Po naradzie ze swoimi baronami i przekalkulowaniu majątku króla Marka bez problemu ręka Izoldy była już oddana, nawet nie zwrócił uwagi na to, że akurat w Kornwalii zabito jego brata.
A podróż do Konwalii? Jak to się stało, że Brangien podała wam napój miłosny?
Szczerze Marku sam nie wiem dlaczego akurat ja zamiast Marka otrzymałem miłosny napój ale jestem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Jak już wspominałem miłość do Izoldy i vice versa była najpierw sztuczna lecz z biegiem czasu przerodziła się w najprawdziwsze uczucie.
Ciekawi mnie jak król Marek dowiedział się o waszym gorącym uczuciu? Przecież byliście nadzwyczaj ostrożni - nawet Brangien zastapiła Izoldę w noc poślubną, więc jak?
Pamiętasz, że po wyzwoleniu Kornwalii od najeźdzcy Morhoła Marek znów oddał mi tron.
No tak ale co ma to wspólnego z wyjawieniem prawdy?
Otóż baronowie znów wkroczyli na drogę nienawiści i postanowili najlepszym sposobem się mnie pozbyć, poprzez śmierć z ręki własnego wuja. Najlepszą dla nich strategią była tym razem nasz miłość wydana przez karła Frocyna. Otóż zdrada zabolała Marka bardziej niż cokolwiek na świecie. Oni byli zadowoleni a ja skazany. Zapamiętaj, że zawistny człowiek nie cofnie się przed niczym, żeby tylko osiągnąć swój cel
Ale i z tej opresji udało Ci się wyjść?
Tak dzięki swojemu sprytowi i dobremu sercu króla Marka miałem możliwość ucieczki – tym razem skok z okna kaplicy nad urwiskiem stał się kolejnym celem. Powiem szczerze, że nie wiem jakim sposobem udało mi sie cało wyjść z tego czynu kaskadera.
No właśnie o to miałem Cię teraz zapytać, ale jak zawsze jesteś szybszy. Tak więc pytanie z innej beczki. Opowiedz o Milusiu i Izoldzie o Białych Dłoniach. Jak to było?
Jak już zapewne wiesz Miluś był zaczarowanym pieskiem, który umiał każdego rozweselić. Dostałem go w ramach podziękowania od władcy Żylenia za zabicie olbrzyma Urgana Włochatego.
Natomiast Izolda o Białych Dłoniach była podarkiem od Hoela władcy Bretanii za pomoc w odparciu ataku nieprzyjaciół.
Jeśli możesz powiedz jeszcze dlaczego Izolda nie spotkała się z Tobą za pierwszym razem gdy ją o to prosiłeś?
Och Marku, Marku zazdrosna kobieta jest zdolna zrobić wszystko a moja ukochana Izolda się poprostu na mnie pogniewała za zdradę i miłość do innej kobiety. Lecz jak wiesz plotka szybko się rodzi i szybko umiera tak więc wyjawiłem Izoldzie całą prawdę i drugie spotkanie doszło do skutku za co jestem bardzo wdzięczny. Tęsknota do Izoldy zabijała mnie powoli.
Możesz nam jeszcze przybliżyć w jaki sposób zostałeś ranny pomagając szwagrowi? I jak Izolda o Białych Dłoniach dowiedziała się o konkurentce?
Tak, ta bitwa pociągnęła za sobą niespodziewane skutki. Pomagając Kaherdynowi zostałem ranny w ciężkim boju. W podzięce szwagier obiecał mi, że sprowadzi z Kornwalii Izoldę. Niestety niefortunnie rozmowę podsłuchała Izolda o Białych Dłoniach i jak Ci wiadomo postanowiła się zemścić za jej nieodwzajemnione uczucie. I właśnie wtedy kiedy Kaherdyn powracał wraz z ukochaną Izoldą, żona oznajmiła mi, że do brzegu przybił statek pod czarnym żaglem. Tak informacja przybiła ostatni gwóźdź do mojej trumny, przekonany o niepowodzeniu misji, postanowiłem się rozstać się z życiem.
Nie pomyślałem jednak, że zranię przy tym dwie kochające mnie kobiety. Pogrążona w żalu Izolda Jasnowłosa, nie zdążywszy pożegnać się ze mną, również umarła.
Wiem, że to nieetyczne pytanie ale w jaki sposób nawet po śmierci udało wam się być razem?
Sam nie wiem. Moja bezgraniczna miłość sprawiła, że z mojego kurhanu wyrósł pęd głogu, symbol wiecznej miłości, który zanurzał się w grobie Izoldy i który, ścinany, zawsze odrastał.
Dziękuję Ci Tristanie za wyczerpujący wywiad. Myślę, że nie tylko ja będę z niego zadowolony. Nasi czytelnicy juz od dawna nalegali aby mogli choć odrobinkę bliżej poznać Twoje prawdziwe życie.
Nie ma za co. Cała przyjemność po mojej stronie mam nadzieję, że czytelnicy będą usatysfakcjonowani z moich wypowiedzi. Ja Ci również chciałem podziękować za możliwość opowiedzenia prawdziwej historii o Tristanie i Izoldzie. Dziękuję.
1 4 1