Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
  • Użytkownik Zadane
2009-12-21T20:55:51+01:00
Stwierdzenie „Chrystus tak, Kościół nie” robi w ostatnich czasach dość dużą karierę. Jego korzenie można by zapewne znaleźć u samego początku chrześcijaństwa, wśród różnych sekt. Owo twierdzenie właśnie w naszych czasach stało się szczególnie popularne, począwszy od końca lat 60., kiedy to na Zachodzie (szczególnie we Francji) doszło do tzw. wydarzeń Maja’68, czyli buntu młodzieży, a wraz z nią sporej części społeczeństwa. Jednym ze znamion tego ruchu było zakwestionowanie autorytetów, instytucji: od państwa po rodzinę. Kryzys wywołany buntem młodych dotknął również Kościół, który uznany został jako jedna ze struktur ucisku1. Pokolenie Maja’68 wprowadziło do obiegu wiele stwierdzeń i poglądów, które do dziś zbierają obfite żniwo. Niby czasy się zmieniły, mentalność już nie ta, a jednak kwestionowanie sensu istnienia Kościoła i jego roli wciąż trwa, ba, nawet się nasila. Dlaczego? Czy tylko jest to tęsknota za „bezpośrednim” odniesieniem się do Boga, bez pośredników? Czy chodzi o wolność od „skrępowania” instytucją, która – według tego stwierdzenia – przeszkadza w relacji do Chrystusa?

Wydaje się, że wcale nie o wolność chodzi. Stwierdzenie „Chrystus tak, Kościół nie” brzmi dość „szlachetnie”, wręcz ambitnie. A mimo to wyczuwa się w nim pewną hipokryzję, a już na pewno brak zrozumienia, czym jest Kościół, i tego, że jest On nierozłącznie związany z Osobą Jezusa Chrystusa. W końcu sam Jezus Chrystus jest Jego Założycielem (Mt 16,18). Odrzucenie Kościoła polega częściowo na ograniczeniu go do poziomu zewnętrznej organizacji. To tak jakby ograniczyć osobę do ubrania, które nosi. Bywa, że nie zawsze jest zbyt eleganckie czy pociągające, i nie spełnia wszystkich standardów mody. Istota Kościoła leży gdzie indziej. Kościół - po łacinie – Ecclesia (wyrażenie to pochodzi z jęz. greckiego) oznacza społeczność, osoby, które gromadzą się w imię Boga. Kościół to nie tylko biskupi, prezbiterzy (księża), których mniej lub bardziej lubimy. To MY, wszyscy ochrzczeni w imię Trójcy Przenajświętszej. Jezus powiedział, że gdzie dwaj lub trzej gromadzą się w Jego Imię, tam On sam jest obecny (zob. Mt 18,20). Spodobało się Bogu zbawić człowieka we wspólnocie, bo do wspólnoty człowiek został stworzony. Kwestionując tę prawdę, kwestionujemy dzieło i zamiar samego Boga. Tak więc mówiąc: „Chrystus tak, Kościół nie”, popadamy w sprzeczność. Istotą Kościoła nie jest zewnętrzna jego organizacja. Istotą jest to, że ustanowił Go Chrystus i posłał Ducha Świętego, by ożywiał Kościół i go prowadził.

A może jednak za stwierdzeniem odrzucającym Kościół kryje się coś jeszcze innego? Może kryje się za tym coś, co nie do końca jest skierowane wprost przeciw słowu Bożemu i zamiarowi Chrystusa? Być może jest w tym jakaś logika? Bo jeśli w czyimś myśleniu, poglądach (niezbyt uformowanych znajomością Katechizmu czy Pisma św.) Kościół ograniczony został do warstwy zewnętrznej, to niechybnie wyrażony został w ten sposób jakiś sprzeciw wobec instytucji, którą reprezentują biskupi i księża. Być może kryje się za tym zgorszenie słabościami, grzesznością tych osób. A może po prostu jest to rodzaj wybiegu, by uzasadnić swoją niechęć do przestrzegania zasad zawartych w Piśmie św. Często bowiem postrzega się Kościół i tych, którzy reprezentują jego instytucjonalną stronę, jako źródło zakazów i nakazów, jako tych, którzy postawili sobie za cel ograniczenie ludzkiej wolności. To również płynie z nieznajomości chociażby Ewangelii, którą głosił Chrystus. W niej zawarty jest obraz czułego Ojca, który wychowuje i pragnie ludzkiego szczęścia. W niej również zawiera się prawda o człowieku, grzeszniku, któremu przebaczono. Jezus mówi: „Jeśli chcesz, pójdź za Mną”. Zaprasza do wolności, którą naprawdę odnaleźć można w Bogu. I tę prawdę głosi Kościół. Owszem, są przypadki banalnego moralizowania, sprowadzania Bożych prawd do systemu zakazów i nakazów. Mimo to poszukujący prawdy, może ją odnaleźć. W Kościele. Kościół jest przedziwnym organizmem, w którym świętość spotyka się z grzesznością jego dzieci. Jest święty, bo jego głową jest Chrystus. Jest grzeszny, bo jesteśmy w nim my wszyscy – duchowni i świeccy – naznaczeni skutkami grzechu pierworodnego. Jednak w tym wszystkim cudem jest to, że świętość Chrystusa jest nieskończenie większa od naszej grzeszności. Grzeszność duchownego może wpływać negatywnie na pozostałych wiernych, a jego przykładne życie może ich mobilizować. Mimo to jednak nie wpływa na skuteczność działania łaski Bożej w ich sercach. Do świętości jesteśmy wszyscy wezwani jako ochrzczeni. Mówienie, że nie akceptuje się Kościoła z powodu grzeszności jego członków, w tym i duchownych, jest często usprawiedliwieniem dla tych, którzy i tak się z nim nie identyfikują. Grzeszność i zły przykład zawsze bolą i nie trzeba ich usprawiedliwiać. Jednak pierwszym działającym w Kościele jest Bóg i to z Jego powodu chodzimy do kościoła, modlimy się. Chrystus zresztą wybrał zwykłych, prostych rybaków na swoich apostołów. Nie byli oni wolni od słabości, ludzkich ograniczeń. Nawet zaparli się Mistrza w godzinie próby. A jednak to ich wybrał, by szli i zakładali Kościół. Bo ideałem chrześcijanina nie jest nieskazitelność, lecz głęboka więź z Bogiem, oparta na zaufaniu i wierze.

Kościół nie przestaje głosić Dobrej Nowiny. Jej przyjęcie wiąże się z wymaganiami, walki z egoizmem. Mówi o konsekwencjach grzechu, a szczególnie skutkach trwania w nim. To również wielu się nie podoba. Chcieliby, aby Bóg był jakimś dziaduniem, nie za bardzo zorientowanym w sytuacji, naiwnie dającym przyzwolenie na każde widzimisię człowieka, który chce sam decydować co dobra, a co złe. To oni często kwestionują Kościół nie w imię dobra, lecz z powodu chęci życia na swój sposób. Owo kwestionowanie to także owoc pojmowania wiary jako sprawy czysto osobistej, w oderwaniu od innych. A przecież Kościół to, jak głosi Sobór Watykański II, wspólnota wiary, nadziei i miłości tu na tej ziemi. Wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni, a w nim odpowiedzialni jedni za drugich. Tego chciał Chrystus, który ustanowił święty Kościół jako uprzywilejowane miejsce swojego objawiania się.
8 3 8