Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-12-24T14:30:26+01:00
Jest to , że każde pokolenie ma swoje przekonania i każde pokolenie ma swoje racje.
1 5 1
2009-12-24T15:35:49+01:00
Konflikt pokoleń to odwieczny problem ludzkości. Ale czy on rzeczywiście istnieje?

Moim zdaniem wynika to z odmiennych poglądów. Każdy wyraża swoje zdanie i ludzie nie potrafią dochodzić do porozumienia. Powstają bezsensowne konflikty, które później, w przyszłości mogą mieć nieprzyjemne skutki.

Każdy młody człowiek przechodzi okres buntu. Fakt ten dotyczy wszystkich. Rodzice również w swoim życiu mieli taki czas. Sądzę więc, że słowo "konflikt" jest tutaj za duże. To zwykła wymiana zdań. A buntują się nie tylko młodzi, ale także dorośli. Czasem bez żadnych podstaw, nie mając ku temu żadnych argumentów, wyrażają swoje zdanie. Młodzi ludzie się z tym nie zgadzają.
Jak wiadomo, rodzice wychowywali się w innych czasach. Nikt nie posiadał komputera; teraz jest on standardem i ciężko bez niego żyć. Niestety starsze pokolenia tego nie rozumieją. Usprawiedliwiają się, mówiąc: „za moich czasów...”.

Myślę, iż ta wymówka tak naprawdę nie ma fundamentu. Odczuwam tutaj bardziej chęć postawienia na swoim, gdyż rodzice w tej sytuacji muszą z tego wyjść z twarzą. Nie mogą zgodzić się ze swoim potomkiem, bo...
No właśnie, dlaczego? Chcą wyjść z sytuacji z twarzą, lecz dlaczego kosztem nas?

Zastanawiam się, czym spowodowana jest ta chęć postawienia na swoim. Może po prostu nasi rodzice zachowują się tak, jak kiedyś zachowywali się ich i to działanie ma swoje korzenie w wychowaniu?
Takie podejście do sprawy jest bezsensowne, szczególnie, gdy nie umieją czegoś odpowiednio motywować. Ciężko jest uwierzyć w coś, do czego nie ma się konkretnego potwierdzenia. To tak, jakby ktoś opowiadał nam, iż w 966 roku Polska otrzymała chrzest, a to nie byłoby nigdzie zapisane. Podaje prymitywny przykład, ale jeśli nie mogłabym przeczytać tego w książce, zapewne bym w to nie uwierzyła. Podobnie dzieje się z nakazami rodziców. Mówią, że tak ma być. Na pytanie: "dlaczego?" odpowiadają, że tak ma - po prostu - być. Potraktowałabym to jako rodzaj ambicji ze strony pokolenia starszego. Brak im argumentów, dlatego też posługują się tymi banalnymi.

My, młodzi, zbuntowani nic z tym zrobić nie możemy. Bo... tak musi być. Zapewne za kilkanaście lat podobnie będziemy traktowali swoje dzieci.
Póki co zarówno dorośli, jaki i młodzi powinni nauczyć się ze sobą rozmawiać. Tego brakuje w XXI wieku. Za niedługi czas rozmowa stanie się sztuką. Pamiętajmy, iż nie ma konfliktu na linii rodzice - dzieci. Dochodzi do różnicy zdań, lecz zawsze można dojść do porozumienia. Trzeba tylko chcieć.