Odpowiedzi

2009-12-28T11:53:24+01:00

Nie wiem co się stało. Widzę wszystko w bieli. Nagle pojawiła się ścieżka, z niepewnością weszłam na nią. Dopiero gdy doszłam do końca tej owej drogi zauważyłam iż jestem duchem. Jak to sie mogło stac? Byłam w młodym wieku. A tu nagle umarłam. Musiałam sie dowiedziec za wszelka cene jak umarlam. Ale nikogo nie widziałam. Byłam załamana. Uklekłam na czymś i zaczełam prosić o cud. Nagle we mgle widziałam jakos postac, wyłaniała sie. Gdy zaczeła sie do mnie zbliżac ja oniemiałam. To była moja babcia ktora 2 miesiace temu zmarła na raka płuc. Boże jaka ona byla piekna. Tak jakby śmierć ja odmłodziła i co najlepsze była szczesliwa. Zapytałam sie jej:
- Babciu co ja tu robie? co to za miejsce?
Lecz ona zamilkła nie odezwała sie do mnie zadnym słowem, ale pokazała mi gestem żebym za nia poszła. Szłam równym tempem razem z nią. Dopiero po czasie zobaczyłam że jestem w niebie.Babcia dalej nie odezwala sie do mnie slowem lecz usmiechneła sie do mnie. Przyłożyła ręke do moich oczu. I nagle zobaczyłam przeszłość. Dzien w ktorym umarłam. Widziałam normalny dzień. Wstałam,ubrałam sie, zjadłam śniadanie i wyszłam do szkoly. Dalej nie wiedzialam o co chodzi. W pewnym momencie zobaczyłam ze wracam pozno ze szkoły i wchodzę do domu. Slyszę kłótnie rodzicow, myslałam ze znowu o to samo- o kochance ojca. Otworzyłam drzwi i nagle dostałam czymś w głowe chyba talerzem. Obudziłam sie i zobaczyłam mame leżaca na podlodze cala we krwi. Boże ojciec ja zabił!! Uciekłam z domu a ojciec za mna z nożem. Bałam sie zaczełam uciekac po jakis krzakach lecz nie udalo mi sie ojciec wbił mi noż prosto w brzuch. Moj wlasny ojciec?? zostawil mnie na pastwe losu. I tak umarłam. Bylam tym wstrzasnieta.
-Umarłaś to sie zgadza, ale nie bez przyczyny. Za swoją odwage dostałas moc ostrzegania i dawania rad- powiedziała babcia
- Jak to? po co mi to?
- Sama do tego dojdziesz jak ta moc urzyjesz. Docen to. Taki miał byc twoj los-rzekła babcia
Po czym usmiechnela sie i znikła.
Nie rozumiałam nic z tego. Usiadłam na jakies chmurze. I zaczełam rozmyslać.
-Skoro jestem duchem i mam moc ostrzegania i dawania rad to chce pomóc wszystkim osobom które mają takich ojców jakiego ja mam. Nie chce zebym bylo wiecej ofiar.
Zeszłam wiec na ziemie jako duch. I zaczełam szukac moich rowiesników. Znalazłam dziewczynke młodsza odemnie. Leżała nieprzytomna na ziemi. Zauwazyłam blizny. Musiała byc bita przez kogos. Obudziłam ja. Dziewczynka nie mogła uwierzyc wlasnym oczom.
- Ty jestes anioł? - spytała
- Nie. Jestem duchem który chce cie ochronić. - odpowiedziałam
- Chodzi ci o ta sytuacje jaką widzisz?
-Owszem. Kto ci wyrzadza ta krzywde?
- Mój wujek. Nie mam rodzicow zgineli w wypadku. Teraz opiekuje sie mna wujek.
- To przykre ale pomoge ci. Choc za mna.
Znalazłam jej miejsce gdzie moze sie przespać i odpoczac. Zatem wrociłam do nieba. Poszukujac jej rodzicow. Gdy ich znalazłam powiedziałam:
- Wasza córka jest w niebiezpieczenstwie. Po waszej smierci nad jej opieka sprawuje teraz wujek, który pastwi sie nad nia. To nie jest zycie na które zasłuzyła. Pomożecie mi?
- Jesli nasza córka jest w niebezpieczenstwie to zrobimy dla niej wszystko-odrzekli
Zaczelismy szukac osoby im bliskiej ktora jest dobra ktora zasluguje na blogoslawienstwo boskie. Okazało sie ze zyje jeszcze dobra przyjaciółka matki. Zaczełam ja nawiedzac. Opowiedzialam jej wszystko i zgodzila sie. Pokazalismy jej droge do Milenki. Gdy ja juz znalazła wiedzielismy ze trafiła w dobre ręce. Pani Irenka zadzwonila po policje i wujek Milenki trafil do wiezienia za znecanie sie nad dzieckiem.
Wiedziałam juz ze to moje przeznaczenie, ze powinnam pomagac. I tak przez moje bycie duchem stałam sie Aniołem Stóżem dzieci.