Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-12-30T10:46:44+01:00

Matyldka szła po ośnieżonej ulicy szybkim krokiem.W rączkach trzymała kurczowo swoją torebeczkę,gdyż w niej miała schowane pieniążki na prezent dla mamy,przecież musi być wyjątkowy.Po drodze mijała pięknie przystrojone wystawy sklepowe.Spodobał jej się miś,ale mama już jest za duża żeby bawić sie i słuchać misia.Chociaż misie są i tak wyjątkowe,można je przytulic porozmawiać i wszystko im opowiedzieć,hm...właściwie to tak jak z mamą....tylko,że mama misiem nie jest....Sklep z kolczykami to jest to! Dziewczynka szybko weszła do środka rozglądnęła sie. Prawie, wszystko było błyszczące,czasami migały w tych rożnościach kolorowe światełko.Ruch w sklepie był duży, pewnie dużo osób kochało tak bardzo mocno swoje mamusie? Dziewczynka zobaczyła piekne kolorowe korale, w tych by mamusi było bardzo ładnie i są takie tęczowe jak oczy mamy kiedy sie śmieje.Podeszła do sprzedawczyni i poprosiła o nie,pan stojacy za dziewczynką uśmiechnął sie przyjaźnie,cały czas przypatrywał sie dziecku ale, pani sprzedawczyni skrzywiła się podając sznur korali...uszczęśliwiona Matyldka postanowiła je kupić,wysypała wszystkie swoje uzbierane oszczędności,ale okazało się,że ma ich za mało.Dziewczynce było smutno,sprzedawczyni pokazała jej małą broszę,ale ta była taka szara i nie przypominała niczego co by pasowało do mamusi....Mała poczuła smutek w serduszku,spuściła główkę,a łezki potoczyły się po Jej policzkach spadając prosto na ladę w miejscu,w którym leżał piękny mały aniołek ,mimo,że był przejrzysty mienił sie różnymi kolorami, zagadkowo sie uśmiechał.Okazało sie,że na ten wisiorek dziewczynce wystarczyło pieniążków.Jest naprawdę śliczny i zawsze bedzie chronił mamusię-pomyślała Matyldka...Pan w sklepie powiedział,że to jest wyjątkowy prezent ....Miedzy starszym mężczyzną,a dziewczynka wywiązała sie rozmowa.Dziecko spytało czy też przyszedł kupić coś swojej mamusi na co człowiek powiedział,że nie,ponieważ na świecie żyje sam i nie ma już mamusi.Lubi przychodzić do sklepów,gdyż niektóre osoby wnoszą do nich specjalną atmosferę świąt i właśnie ona ją przyniosła swoja obecnością.Cokolwiek to znaczyło dziewczynka pomyślała,że to musi być coś dobrego.Na dworze robiło sie szaro, pruszył śnieg Matyldka wracała do domu z nowym znajomym,polubiła go,myślała jak można być zupełnie samemu,to musi byc okropne...Pan Erazm na to nie zasługuje,każdy powinien kogos mieć,a na pewno w święta,co wtedy z opłatkiem,kolędami?.Kiedy doszli do starej czynszowej kamienicy dziewczynka
zaprosiła mężczyzne do swojego domu, na Wigilię. Erazm był zaskoczony i wzruszony słowami dziecka. Powiedział,że z pewnoscią rodzice będą się gniewać ,a on przeszkadzać,ale jej rodzice nie są tacy,komu może przeszkadzać drugi człowiek,zastanawiało sie dziecko na głos...? Po powrocie do domu Matyldka podekscytowana opowiedziała o Panu Eraźmie mamie.Kobieta wiedziała,że dziecko zrobiło coś bardzo dobrego,to były jej święta widziane oczami dziecka.Nie mieli z mężem pewności czy ten człowiek faktycznie ich odwiedzi w tym dniu,ale należało sie gościa spodziewać...
Starszy człowiek wróciwszy do domu machinalnie zaparzył sobie ciepłą herbatę przy której w wygodnych fotelu rozmyślał nad małą księżniczką i jej słowami...nigdy nie spotkał się w swoim życiu z takim czułym podejściem i rezolucją u tak małego dziecka...chociaż życie jego było przepełnione pracą z młodzieżą,którą wykonywał jako profesor na jednym z uniwersytetów...uczniowie go cenili...kochał to co robił,ale po śmierci żony zamknął się w sobie,nie cieszyły go mijajace dni i święta tak jak dawniej ....owszem był zapraszany z grzeczności...jednak to nie to samo...po raz pierwszy od bardzo dawna poczuł się wyjątkowo,radośnie., bo samo zaproszenie płynęło prosto z czystego serduszka...było takie ciepłe....bardzo by chciał uczestniczyć w życiu tej niesamowitej osóbki...
Targały jednak nim sprzeczności-a co jej rodzice powiedzą i inni ludzie,że przychodzi ktoś zupełnie obcy,z ulicy?
Nadeszła Wigilia Erazm stanął przed domem dziewczynki bardzo niepewny przyjęcia,spojrzał w górę i zobaczył mały nosek przyklejony do szyby okna.Zrobiło mu sie ciepło na sercu,jednak ktoś na niego czekał,był potrzebny.Zadzwonił.Drzwi otworzyło mu uśmiechnięte małżeństwo,z mieszkania dobiegał radosny gwar zarówno dzieci jak i dorosłych,a na szyji zawisła mu jego mała księzniczka.W oczach staneły mu łzy szczęscia,a w sercu zagrały mu wszystkie kolędy swiata,wiedział bowiem,że te swięta i kolejne dni będą jak świąteczny sznur kolorowych korali......
1 5 1
2009-12-30T11:41:53+01:00
Marta szla pieknie przystrojona ulica . wszedzie w oknach paliły sie lampki na choinkach . kochala za to wlaśnie świeta .zapatrzyła sie i niestety upadla . nic poważnego sie nie stało lecz marte bolała kostka . szedl za nią pewnien wysoki meżczyzna gdy zobaczyl co sie stalo podbiegl do niej i zaproponował pomoc .marta zgodzila sie , gdy szli i rozmawiali marta dowiedziala sie że owy chlopak ma na imie michal jest siatkarzem. doszli do jej domu wyminili sie numerami telefonow i postanowili spotkac jeszcze kiedyś ,dlugo tego dnia , tego magicznego dnia nie tylo dlatego tak magicznego iz sa świeta lecz też dlatego iz marta ZAKOCHALA sie wlasnie tego dnia.dlugo myślala o michale . nie minela kilka godzin a ona juz tesknila za nim . chciala jak najszybciej sie z nim zobaczyć . niewiedziala ze michal rownież o nije mysli .dokladnie o godzinie 19 w wigilie pomyśleli o sobie i o tym jakby moglo wygladac ich zycie za 5 lat. ich marzenie swiateczne sie ziścilo dokladnie za 5 lat byli juz razem we 2 a nawet prawie we 3 gdyz marta była w ciaży.:)