Zadanie 2 z polskiego prosic ja bardzo na niedziele ale dzis też może być

Zapoznaj się s fragmentem wstepu do wywiadu przeprowadzonego z Mironem Baiałoszewskim w 1987 r. przez Józefa Barana. JAKI WIZERUNEK POETY WYŁANIA SIE Z PRZECZYTANEGO TEKSTU I OMÓWIONEGO UTWORU ? UZASADNIJ SWOJA OPINIĘ

FRAGMENT

W życiu prywatnym jest Białoszewski człowiekiem o duzym poczuciu humoru i dystansie wobec spraw materialnych "tego świata" . Lubi prywatnośc , jak sam mówi , i nie jest przyzwyczajony do "jawności", czego dowodem była chocby jedna z audycji telewizyjnych o poecie, w której wystąpili wszyscy oprócz autora , ("Telewizja wymagałaby zorganizowania swojego wyglądu , a mnie by sie nie chciało ciągnąć go na wierzchu, Poza tym po co ja się mam trudzić z mówieniem. Są tacy , co lubią . Moja specjalnością jest pisanie...") Warto powiedziec kilka słów o mieszkaniu. A więc duzo kwiatów i zasuszonych ziół, grube wianki, którymi obwieszkone sa ściany , sceneria trochę jagby wyjęta z izvy pustelnika[...]. Ława wzdłurz ściany , w kuchni-jak w kaplicy -święty Nepomucen , kilka figurek obwieszonych niesmiertelnikami . wszytsko to w mieszkaniu spółdzielczym w środku warszawy

a ten wiersz to wiersz pod tytułem "Wywiad"

bardzo prosze o odpowiedzi dam naj najlepszej

1

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-02T08:03:04+01:00
Obraz poety jaki wyłania się z tekstu,to człowiek mądry,wesoły,lubiący zacisze domowe bardziej niż życie towarzyskie.
Umeblowanie jego mieszkania świadczy o tym,iż nie przywiązuje on wielkiej wartosci do rzeczy materialnych,jest skromny.Kwiaty i zioła,które znajdują się na ścianach są dowodem na to,iż lubi przyrodę i jej piękno.
Żyje prawie jak pustelnik,lecz dla niego pisanie i przekazywanie swych opinii i myśli to motto przewodnie w życiu.
Nie każdy lubi byc w centrum uwagi,są tacy którzy pomimo swej wielkości nie wywyższają się ponad przeciętnych,a chcą jedynie by ten kto sięgnie po ich dzieła znalazł odrobinę przyjemnosci,a czasem nawet wskazówki,jak należy życ,i co zrobic by byc lepszym,bardziej pomocnym dla drugiego człowieka.
27 4 27