Odpowiedzi

2010-01-02T12:05:12+01:00
Za górami, gdzieś daleko pewna królewna Róża została zamknięta na kłódkę w wielkiej wieży. Jej jedynym pocieszycielem był królik, którego nazwała ołówek. Rozmawiała z nim jak z prawdziwym człowiekiem, bo to było niezwykłe zwierzę. Ołówek doradził jej, aby wzięła nóż, który przyniosła wiewiórka i uciekła jak najdalej to możliwe. Otworzyła okno i zaczęła schodzić po kratach w dół. Nie było łatwo, ale udało się. Przy wieży znajdowało się jezioro, piękne i czyste. Pobiegła i weszła do łódki, w której czekał na nią przystojny książę. Żyli razem długo i szczęśliwie.
1 5 1
Najlepsza Odpowiedź!
  • Grel
  • Początkujący
2010-01-02T12:06:24+01:00
Pewnego dnia królewna wybrała się na spacer do lasu który jest za górami. Kiedy tak spacerowała zobaczyła małą śliczną wiewiórkę z którą zaczeła sie bawić.Idąc dalej zobaczyła malutkiego króliczka który bawił się wraz z małymi króliczkami . Zobaczyła,że jeden jest ranny wiec mu pomogła.Nagle przed nią stanął młody chłopak który wręczył jej róże, okazało sie,że jest to ksiąze. Rozmawiając udali sie nad jezioro gdzie książe oznajmił,że łódka popłynał do jej królestwa. Od tej chwili byli najlepszymi przyjaciółmi.

Pozdrawiam;**
1 5 1
2010-01-02T12:29:17+01:00
Pewnego dnia śliczna królewna postanowiła wybrać się na długi spacer. Tanecznym krokiem ruszyła w stronę lasu, do którego prowadziła wydeptana w trawie ścieżka.
Pogoda była piękna: promienie słońca delikatnie ogrzewały bladą, niczym śnieg twarz dziewczyny, wiatr rozwiewał jej kruczoczarne włosy, a drogę umilał wesoły szczebiot ptaków. Zatopiona w marzeniach księżniczka straciła poczucie czasu. Na dworze robiło się ciemno, niegdyś błękitne niebo, stopniowo spowijały ciemne chmury. lecz to również nie zwróciło uwagi marzycielki, z rozmyśleń wyrwał ją dopiero trzask łamiących się gałęzi. Przestraszona, a za razem zaciekawiona dziewczyna postanowiła pójść sprawdzić c się tam stało, była bowiem ona bardzo wyczulona na krzywdę, nie ważne czy człowieka, czy zwierzęcia. Nie potrafiła bezużytecznie patrzeć na czyjąś krzywdę. Wiedziona przeczuciem udała się w tamta stronę, szła powoli, cicho stąpając na paluszkach. Powoli odchyliła gałęzie krzewu. Były one naszpikowane ostrymi kolcami, które rozdzierały piękne szaty królewny o jej gładkie dłonie. Krzew ten miał krwistoczerwone kwiaty, o woni tak pięknej, że zwabiała wszelkie przebywające w pobliżu stworzenia: ptaki, osy, pszczoły, a nawet rudą wiewiórkę, która na sąsiadującym drzewie zwinnie przeskakiwała z gałęzi na gałąź. Była to róża: Piękna a zarazem śmiertelnie niebezpieczna.
Przy ziemi, leżał mały króliczek, z jego malutkich łapek spływała krew, to ta śmiertelna piękność <róża> tak go pokaleczyła. Biedactwo chcąc się schronić przed nadchodzącą ulewą wskoczyło pod jej krzak, i zaplatało się w jej boleśnie raniące kolce. Dziewczyna delikatnie obcinała kłujące pnącza nożem, który podarował jej zaprzyjaźniony myśliwy. Pomogła wydostać się błagalnie patrzącemu zwierzątku. Postanowiła zabrać go ze sobą do domu.
Rozejrzała się na około i dopiero teraz spostrzegła jak daleko się wybrała. Na około widać było tylko strzeliste drzewa i groźnie wyglądające góry. Zrozpaczona zaczęła biec, biegła w stronę rzeki, gdyż jej nurt wskazałby jej drogę do domu. Zziajana dotarła do błękitnej wody, na niebie już zaczęły szaleć pierwsze pioruny. Na szczęście za pierwszym krzakiem przywiązana była jakaś łódź rybacka. Księżniczka postanowiła uzyć jej jako transportu. Płynąc wraz z wartkim strumieniem dotarła do kładki. Teraz miała juz blisko. Gdy przekroczyła próg bezpiecznego domu burza na dworze rozszalała się na dobre.
1 5 1