Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-03T00:35:27+01:00
John N. Smith spróbował stworzyć film, w którym mógłby ukazać trapiący już od wielu lat ludzi problem. Za pierwszy krok do stworzenia obrazu posłużyła mu powieść LouAnne Johnsonna pt. "My Posse Don't Do Homework" (Mój oddział nie odrabia pracy domowej), którą Ronald Bass wykorzystał jako materiał na scenariusz. Dodatkowo rozgłos produkcji przyniosła ciekawa ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Coolio oraz zaproszenie do współpracy Michelle Pfeiffer.

Po odbyciu dobrowolnej służby wojskowej w marines Louanne Johnson (Michelle Pfeiffer) podejmuje pracę nauczycielki. Nieświadomie zostaje przydzielona do nauczania tzw. "trudnej młodzieży". Początkowo Louanne jest obrzucana obelgami oraz kpinami ze strony uczniów i powoli zaczyna kończyć swoją karierę nauczycielki. Jednak nie daje za wygraną i kolejnego dnia próbuje wykorzystać zdobyte umiejętności wojskowe, przez co nawiązuje nic porozumienia z klasą. Kiedy to stopniowo buduje swój autorytet u młodzieży, zaczyna spotykać się z krytyką ze strony dyrektora. Ale mimo to za wszelką cenę usiłuje wyprowadzić klasę z marginesu społecznego.

Reżyser starał się przedstawić parę typowych problemów gett etnicznych, których przykładem byli sami uczniowie. Pojawia się więc Huero (Ivan Sergei) mający porachunki ze światem przestępczym czy Callie, która nie umie postawić się dyrektorowi łamiącemu jej prawa. Film wywyższa także poczynania nauczycielki, a krytykuje dyrekcję, która ignoruje problemy młodzieży.

John Smith w interesujący sposób ukazał starania Louanne, która zaczynała kontakt z klasą od porażek, a skończyła na całkowitej przemianie uczniów. Myślę, że Michelle Pfeiffer dobrze zagrała swoją rolę i ożywiła graną postać. Duży wpływ na to miała już sama charakterystyka bohaterki, bo czy w dzisiejszych czasach łatwo znaleźć kogoś, kto wyciągnie bezinteresownie pomocną dłoń, jedynie dla czyjegoś dobra? Na pewno, ale bardzo o to trudno. Co do reszty obsady aktorskiej - za bardzo mnie nie zachwyciła. Na tle filmowej koleżanki wypadła trochę blado. Lecz są to tylko moje małe spostrzeżenia, które i tak nie psują filmu, i można na nie przymrużyć oko.

Mimo kilku usterek "Młodzi gniewni" są warci obejrzenia. Może nie jest to jakieś wielkie, filmowe widowisko, ale nie jest ono też porażką - po prostu w sam raz na wieczór przed telewizorem. Jako dodatkową zachętę dodam, że obraz otrzymał trzy nominacje MTV Movie Award za najlepszy film, rolę kobiecą (Michelle Pfeiffer) i piosenkę (Gangsta's Paradise).