Odpowiedzi

2011-01-15T18:05:26+01:00
Wczoraj był wspaniały dzień. Piszę dopiero dzisiaj, bo wczoraj byłem już bardzo zmęczony. Rano wstałem bardzo wcześnie, ponieważ musiałem zrealizować plan, który sobie wymyśliłem. Chciałem uczcić urodziny naszego astronoma Mikołaja Kopernika i zdjąć niemiecką tablicę zasłaniającą napis z jego pomnika. Miał on urodziny 19 lutego, więc pomyślałem, że muszę najpierw opracować plan. Tydzień przed urodzinami, tzn. wczoraj poszedłem pod pomnik Kopernika, żeby go obejrzeć i wymyślić jak odkręcić niemiecką tablicę. Specjalnie poszedłem tam o 6 rano, bo wiedziałem, że wtedy ruch będzie najmniejszy. Pomnik stał w bardzo złym miejscu, naprzeciwko Komendy Głównej hitlerowskiej policji oraz u styku ruchliwych warszawskich ulic . Żeby obejrzeć śruby musiałem wejść na pomnik. Pomyślałem, że gdy tak po prostu wejdę na pomnik to ludzie potraktują mnie jak pijaka i nikomu nie przyjdzie do głowy, że chcę odkręcić płytę. Wszedłem na stopnie pomnika i dotknąłem śruby. Byłem strasznie zdziwiony, bo śruba odkręciła się bardzo łatwo. Druga śruba też poddała się bez oporu. Rozejrzałem się uważnie, ale nikt niczego nie zauważył. Trzecia i czwarta śruba odkręciła się tak samo łatwo jak pierwsza. Nagle płyta z głośnym łoskotem spadła na ziemię. Byłem przerażony hałasem. W jednej sekundzie zeskoczyłem z pomnika i się za niego schowałem. Serce waliło mi jak młotem. Nasłuchiwałem uważnie, ale nie było niczego słychać, żadnych głosów, żadnego ruchu. Nie wiedziałem co to oznacza. To było niesamowite. Nikt niczego nie zauważył i niczego nie słyszał. W pobliżu nie było żadnego Niemca. Nie zwracałem już uwagi na to, co dzieje się wokół mnie. Pomyślałem,że muszę ukryć płytę. Była strasznie ciężka, ale jakoś udało mi się ją zaciągnąć po śniegu i zakopać w zaspie przy chodniku. Wróciłem do domu ogromnie szczęśliwy z wykonania akcji, ale też bardzo zdziwiony, że wszystko poszło tak łatwo.
5 3 5