Odpowiedzi

2014-12-25T22:23:58+01:00
Było tak pięknie. Byliśmy tacy szczęśliwi. Tata, mama i ja. To spadło niczym grom z jasnego nieba. Najwyższy Sędzia wydał wyrok-rak płuc. Dla taty nie było już ratunku. Pozostało mu najwyższej kilka miesięcy.
                -Musisz walczyć!- mówi mama. Udaje, że jest dzielna. –Masz dla kogo. Przecież mnie kochasz nad życie. Sam mówiłeś przeszłego roku…- powiedziawszy to, głos jej się załamał. Tata zaczął się uśmiechać. Wciąż stał w oknie i smutno patrzył na błądzące obłoki. Mama wybiegła z sali. Tata położył się . Zaczekałam aż zaśnie i opuściłam szpital.
                Pusta sala szpitalna. Stolik, a na nim list. Mama poznaje ten charakter pisma. Podobnych kartek ma w domu tysiące. Czyta ostatnie pożegnanie.
                On już jest w innym świecie. „Do pieca listy… w ogień się obróćcie”. W chwili rozpaczy zniszczyłaby największy skarb swojego życia. Ocalały! Ogień ich nie strawił.
                Tato! To już miesiąc jak odszedłeś. Mama niby jest, ale czy oddycha? Widać można żyć bez powietrza.Za oknem budzi się życie. Rozkwita wiosna. Kiedyś tak kwitło mamy serce. Dziś tylko kwitnie jaśmin, pachnie bez, bo to już maj. Ona znów wraca wspomnieniami do tych skradzionych ukradkiem  pocałunków, całonocnych rozmów o wszystkim i niczym i nic. Pozostała tylko ogromna tęsknota.
                -Podaj mi płaszcz. Idę go odwiedzić.- powiedziała mama.
                -Mamo, ja też tęsknię, ale musimy żyć dalej.- próbowałam ją zatrzymać. –Zostań w domu, przecież pada. Zmokniesz i przeziębisz się.-przekonywałam. Odpowiedziała: „To nie deszcz, to łzy spadły z jakiejś odległej planety…”
                I wyszła.