Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-03T11:33:14+01:00
Drogi Przyjacielu!
Piszę ten list,ponieważ mogą być to ostatnie słowa,które mogę Ci przekazać.
Twój uśmiech dawał mi szczęście.Im więcej o tym myślę,tym trudniej jest mi znieść myśl że Ciebie już nie będzie.
Jesteś dla mnie niczym telefon zaufania. Zawsze mi pomogłeś,chociaż czasami były to tylko słowa.(Dla mnie bardzo wiele znaczyły) Bardzo bym chciała, żebyśmy nie musieli się żegnać,żeby to wszystko trwało jak najdłużej. Abyś ciągle był moim przyjacielem,jednak wiem,że tak nie będzie. Nie zawsze bowiem w życiu można mieć to czego się pragnie.(A ja bardzo bym chciała,żebyś nadal był moim przyjacielem.)Twoje oczy,ukazywały mi prawdę,prawdę i szczerość której wcześniej nie znałam.marzę abyś dalej mnie potrzebował i byś był szczęśliwy. Chcę abyś miał powody do uśmiechu,tak promiennego jak do tej pory.
Mam nadzieję, że twoje marzenia również się spełnią z biegiem czasu a los pozwoli Ci dojść do celów które ukształtowała twoja wyobraźnia.
Tak więc,życzę Ci wszystkiego dobrego!
Będę tęsknić!
-......................(podpis adresata)
(może być:-Twój przyjaciel)
21 4 21
2010-01-03T11:34:44+01:00
Hmm . Cześć,,Kasiu,, pisze do Ciebie poniewaz jestes moja najlepsza przyjaćiółką , której nie chcę stracić .. :)
Zawsze będe wspominać z tobą nasz wspólnie spędzony czas.. :) nasze spacery,rozmowy,zabawy i wiele iinnych fajnych rzczy. :)
ale niestety musze zrobić to na co nie mam ochoty... musimy sie pozegnac :(
ponieważ wyjeżdzasz na bardzo długo i daleko pamietaj ze zawsze bedziesz najwazniejsza i ze nasza przyjazn przetrwa wszyskto... itp. i dorzuc jeszcze cos ze BEDZIESZ TĘSKNIĆ itp.
i podis heheh
10 3 10
2010-01-03T11:50:04+01:00
Całe moje życie,już od najmłodszych lat było przepełnione pasmem cierpien.Ciągle czułam się inna i gorsza…W szkole rówieśnicy wyśmiewali się ze mnie,drwili,wytykali palcami.Pamiętam jak bardzo wtedy pragnęłam zniknąć,często wracałam do domu i szukałam miejsca,w którym nikt nie dostrzeże,że płaczę…Już wtedy było mi tak smutno i źle…Gdy rozpoczęłam naukę w gimnazjum znowu stałam się obiektem nieustannych kpin…Największe trudności sprawiała mi matematyka…Nigdy nie wymażę z pamięci tego momentu kiedy na forum całej klasy zostałam skrytykowana przez nauczycielkę—usłyszałam,ze nic nie myślę,ze powinnam wrócić się do przedszkola.Te słowa nie były jedyne,bo nauczycielka gdy tylko miała taka okazję wyżywała się na mnie…Ale poznałam dwie wspaniałe osoby S, A,k,które stały się moimi największymi i zarazem i najcenniejszymi przyjaciółkami…Mimo, iż byłam kapryśna czy czasami niemalże nieznośna one były przy mnie…Były zawsze wtedy kiedy najbardziej ich potrzebowałam, były nawet i wtedy kiedy wszyscy inni opuścili..Wiedziałam,że one też dużo przeszły w swoim życiu i wiele wylały łez toteż miałam gwarancję, że niektóre z moich problemów świetnie rozumieją…W pamięci już na zawsze zapiszę wszystkie te wspaniałe chwile, które spędziłyśmy razem, każdy wspólny uśmiech oraz wylaną łzę…Prawdziwej przyjaźni nie zniszczy nawet śmierć…I dlatego w tym miejscu pragnę wam z całego serca podziękować za wszystko to co dla mnie uczyniłyście!Nigdy o tym nie zapomnę nawet chodź by moje ciało zamknięte zostało w trumnie na wieki!Dziękuję za zrozumienie,za pomoc,za nasze wspólne wygłupy,imprezy,nocki. Dziękuję,że mimo moich wad nie odsunęłyście się ode mnie.Dziękuję,że nie kpiłyście ze mnie tak jak większość! Chciałabym abyście zyskały w życiu ogromne szczęście,bowiem nikt tak bardzo jak wy na nie nie zasługuję.Szkoda,że nie zdążę już doczekać momentu w którym wkroczycie w dorosłe życie i same będziecie za siebie odpowiadać, kiedy znajdziecie osobę, która kochać was będzie mimo wad i zdecydujecie się na życie z nią,nie doczekam momentu kiedy będziecie staruszkami podpierającymi się laską…Kochałam was moje drogie i nigdy nie przestane…Śmierć rozdzieli nas tylko na paręnaście lat,bo głęboko wierzę w to,że spotkamy się kiedyś znów tam na górzejak moje koleżanki z klasy chodzą za rękę z chłopakami, wyznają im miłość.I ja zapragnęłam poczuć się przez kogoś kochana,poczuć się komuś potrzebna…Pewnego wieczoru wracając z koleżanką ze spaceru poznałam cyganów…Wróciłam do domu i zapłakałam ze szczęścia…Od tego momentu jeździłam do tamtej miejscowości niemal codziennie…Nic poza nimi nie miało znaczenia…Olałam nawet i szkołę,bo jak mogłam znaleźć czas na naukę gdy wracałam do domu późnym wieczorem??!!Na lekcjach rozmyślałam jak by to było gdybym była z cyganem…Prosiłam nawet czasami o to Boga…I tak strasznie żałuję,że prośba ta została wysłuchana,bowiem przyszło mi za nia zapłacić bardzo wysoką cenę---moje życie i zdrowie…Pewnego letniego popołudnia pojechałam znów do tamtej miejscowości, mimo, iż rodzice prosili abym pozostała w domu. Pamiętam ten błagalny głos ukochanej mamusci, która prosiła bym została i zaopiekowała się młodszą siostrą;( Pojechałam…Poszłam z nim na spacer nad jezioro…Najpierw długo rozmawialiśmy…Po każdym jego słowie zaczynałam bardziej się bać…Poszliśmy w głąb jakiegoś lasu i tam po prostu mnie zgwałcił.Mówiłam pomocy,jednak to było zbyt ciche,by kto kolwiek mógł to usłyszeć prócz nas…Po czynie okrutnym odszedł i zostawił mnie samą…Kpił z mej naiwności,łez i zdesperowania…Po tym zdarzeniu długo nie wychodziłam z domu, siedziałam w pokoju i tuliłam do swojego serca maskotkę z dzieciństwa…I ciągle pytałam Boga dlaczego mnie to spotkać musiało??Jednak nigdy nie uzyskałam odpowiedzi:( Obiecałam sobie,że nigdy się nie zakocham,bowiem zdawałam sobie sprawe, ze Zycie z osobą,która przeżyła gwałt jest zbyt trudne.Oznaczało by to dla partnera życie oparte na poświęceniach, musiałby znosić moje zmiany nastrojów i niechęć do seksu…Niechciałam więc nikomu niszczyć życia,bo przecież wystarczy,że zniszczyłam je sobie…Jednak byłam bezsilna wobec tych słów…Poznałam J,który przez 7 miesięcy był sensem mojego marnego życia.Wstawałam rano i miałam siły by żyć,by podnieść się z łóżka i walczyć o lepsze jutro…Było między nami źle i dobrze…Jednak po jakimś czasie moja miłość stała się tak silna, że wiedziałam,że bez niego nie jestem w stanie isnieć…A on postanowił to zakończyć nie zważając na to co będę czuła.Wiem,że często nie mógł znieść mojego zachowania ale to przecież nie moja wina…;( Teraz została mi pustka, już nie mam siły by podjąc walkę,już nie mam nadzieji,że coś ulegnie zmianie…Odchodzę,choć żyć mogłam,odchodzę,bo nie umiałam inaczej,odchodzę by zyskać upragnione szczęście,odchodzę,by nie móc już żałować,że zostałam stworzona…Kochani rodzice,przyjaciele i Ty J…przepraszam,za to,że uczyniłam.Ale wiedzcie,że tak naprawdę wciąż będę z wami,bo będę w waszych sercach....Wszyscy zbiorą się w kościele, by pożegnać mnie po raz ostatni, będziecie płakać, bo za pewne wielu z was tak wiele rzeczy nie zdążyło mi jeszcze powiedzieć,wielu z was pewno w tym momencie przemyśli pewne sprawy, ale będzie już za późno, ja będę już w tym lepszym świecie…I czasami będziecie się budzili rano i chwytali za telefon,łudząc się,że podniosę słuchawkę,lecz usłyszycie tylko nie ma takiego numeru…Wspomnienie to ostatnie co pozostanie kiedy mnie zabraknie i niechaj ono wam starczy na wieki…Mimo,iż będę zamknięta w skrzyni pod Ziemią nie zapomnę o tych którzy byli najcenniejszymi osobami w moim życiu. Nie znam słów,które mogły by przekazać jak bardzo było mi źle na tym świecie…Pamiętajcie,że was kochałam!!!
Ja już muszę kończyć ,bo muszę się spakować.






13 3 13