Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-01-03T20:48:36+01:00
Po niemiecku:

Der diesjährige Urlaub verbrachte in Boszkowo. Es war ein heißer Sommertag, als seine Eltern beschlossen, sich auf einer Radtour zu einem nahe gelegenen Wald zu gehen. Die Straße war leicht und angenehm zum Radfahren, und um den Geruch des Waldes ... Ich dachte, es wäre eine kurze Reise, aber ich habe mich geirrt. Wir fuhren weiter, Witz, und jeder hatte einen guten Sinn für Humor. aber nach einiger Zeit begann ich die Straße von Protokollen und Beinen hat sich bemerkbar. Sagte ich meinen Eltern, dass meine Beine weh und ich bin hungrig, aber meine Mutter sagte, ich muß es ertragen, und weiter, weil wir ein "Survival Camp" zu tun. Meine Mutter riet mir, ich solle nicht über die Verschwendung von Energie für sie beschweren sich und blieb auf seiner Reise, und einmal im Hafen und etwas finden, das in den Wald zu essen. Angst und begann zu murren. Ich wollte zurück, aber nicht wissen, welchen Weg. Ich hatte Angst, dass, wie es wieder einzuschalten ich verliere. Wenn man so wie ich hörte, wie ihre Eltern reden darüber, dass sie vor uns erscheinen Sümpfe, über die Sie benötigen, um die Fahrräder und dzikach leben in diesen Wäldern zu bewegen. Ich dachte, nur jetzt, wo wir gebraucht wurden. Ich fuhr in den Wäldern und der Dämmerung begann zu fallen bestreuen Regen - es war schrecklich. Wir wollten zurück zu gehen, aber es stellte sich heraus, dass wir verloren. Wir sahen eine Lichtung vor, wo wir uns entschieden, um auszuruhen. Mama und Papa ging, um sich umzusehen, und ich bin in großen roten Ameisen, die den Stock nahm und schaute interessiert. Nach einem Moment ruszylliśmy den Atem, und ich fühlte mich eine Ameise in meinem Schuh, die ich schmerzlich zu beißen. Das war zu viel Regen fiel mehr und mehr, und ich war müde - im Gegensatz zu meinen Eltern, die in bester Spiellaune waren dagegen. Und plötzlich merkte ich, daß mein Freund über zu gehen. Es stellte sich heraus, dass die ganze Zeit waren wir in der Nähe von Heimat, Eltern und die Geschichte von "Survival Camp", nur um Gewürz war meine Reise. Als ich nach Hause begann ich bei sich selbst zu lachen, und auch gekaut Bein länger swędziała, und alle Hindernisse waren nicht so schrecklich. Ich werde nie vergessen, dieses Abenteuer, wenn auch ziemlich viele "gegessen" die Angst, aber ich bin sicher, dass ich nächstes Jahr einen Urlaub mit ihren Eltern auf eine Reise mit dem Fahrrad wählen werden.


Po polsku:

W tym roku wakacje spędziłam w miejscowości Boszkowo. Był ciepły letni dzień, kiedy postanowiliśmy z rodzicami wybrać się na wycieczkę rowerową do pobliskiego lasu. Droga była prosta i przyjemna do jazdy rowerowej, a wokół pachniało lasem... Myślałam, że to będzie krótka wycieczka, ale się myliłam. Jechaliśmy przed siebie, żartowaliśmy i każdy z nas miał dobry humor. lecz po upływie jakiegoś czasu, droga zaczęła mi się dłużyć i nogi dawały o sobie znać. Mówiłam moim rodzicom, że mnie bolą nogi i jestem głodna, ale mama powiedziała, że muszę wytrzymać i jechać dalej, ponieważ zrobimy sobie "obóz przetrwania". Mama poradziła mi żebym nie marnowała sił na narzekanie i zatrzymała je na dalszą drogę, a zaraz przystaniemy i znajdziemy coś do zjedzenia w lesie. przestraszyłam się i zaczęłam marudzić. Chciałam wracać, ale nie wiedziałam którędy. Bałam się, że jak zawrócę to się zgubię. Jadąc za rodzicami usłyszałam ich rozmowę o mających pojawić się przed nami bagnach przez które trzeba będzie przenieść rowery oraz dzikach żyjących w tych lasach. Pomyślałam, że tylko tego teraz nam było trzeba. Jechałam dalej, w lesie zaczynał zapadać zmrok i kropić deszcz - było strasznie. Chcieliśmy już wracać, ale okazało się, że zgubiliśmy się. Przed sobą ujrzeliśmy polanę na której postanowiliśmy odpocząć. Mama z tatą poszli się rozglądnąć, a mnie zainteresowała duża czerwona mrówka, którą wzięłam na patyk i obserwowałam. Po chwili oddechu ruszylliśmy dalej, a ja poczułam mrówkę w bucie, która mnie boleśnie gryzła. Tego już było za wiele, deszcz padał coraz bardziej, a ja byłam zmęczona - w przeciwieństwie do moich rodziców, którzy byli w świetnych humorach. I nagle zauważyłam, że jedziemy znajomą mi drogą. Okazało się, że cały czas byliśmy blisko domu, a opowieść rodziców o "obozie przetrwania" była tylko po to, aby urozmaicić mi wycieczkę. gdy weszłam do domu zaczęłam się sama z siebie śmiać i nawet pogryziona noga już nie swędziała, a wszystkie przeszkody nie były takie straszne. Nigdy nie zapomnę tej przygody, choć niemało "najadłam" się strachu, jednak jestem pewna, że na przyszłoroczne wakacje też wybiorę się z rodzicami na wycieczkę rowerową.