Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-04T00:12:27+01:00
Wczoraj wieczorem położyłam się do łóżka i myślałam jaki mam zwyczaj o całym dniu, od samego początku. Rozmyślam tak nawet o takich nie istotnych rzeczach jak co dziś zjadłam, ile razy sznurowałam buty, kto miał dziś pomalowane paznokcie, ale również o lekcjach otóż na lekcji wychowania fizycznego zdarzył się mojej najlepszej przyjaciółce Marcie wypadek. Marta- poznałam ją w przedszkolu, jest miła i opowiada bardzo ciekawe historie, ale jest również troszkę nieuważna (w mojej opinii jest to efekt tego, że po prostu nie rozgląda się dookoła), co można było zaobserwować na dzisiejszej lekcji.
Jak co lekcje graliśmy w piłkę siatkową, ale z innymi zasadami gdyż nasza klasa chciała nauczyć się bardzo dobrze języka angielskiego wymyśliliśmy nowe zasady: każdy kto nie odbije piłki musi powiedzieć jedno zdanie składające się z co najmniej 10 wyrazów, a jak ktoś odbija musi powiedzieć, jeden wyraz. Także każdy stara się odbić. Nie jest to trudne, ponieważ piłka jest miękka, w moim ulubionym, różowym kolorze (z domieszką białego, ale i tak jest ładna).
Otóż gdy graliśmy w naszą grę z tymi zasadami, ktoś odbił piłkę do mojej przyjaciółki, ona starając się odbić wywróciła się, na początku straciła przytomność, a chwili miała drgawki. Nasz pan od wychowania fizycznego nazywa się Paweł Wyciechowski, lecz wszyscy na niego mówią kapuczino, bo lubi kawę i podczas lekcji po nią wychodzi. Dziś i właśnie w tym momencie wszedł po nią i jeszcze nie wrócił, a drzwi były zamknięte ponieważ pan zamyka zawsze, gdyż 2 tygodnie temu gdy nie zamknął Maciek i Jaca uciekli. Wszyscy byli przerażeni i nie wiedzieli co zrobić, gdyż nasza koleżanka wiła się w agonii na ziemii. Podnieśliśmy ją i położyliśmy na materacu, który jest urzywany głównie do ćwiczeń gimnastycznych. Wtedy Majka wpadła na świetny pomysł i opowiedziała go w ten sposób: Wasi rodzice też musieli informować pana od wf o ewentualnych chorobach prawda? - po naszej klasie przebiego potakujące mruknięcie. Więc musi je mieć zapisane w zeszycie- kontynułowała. Może sprawdzimy?- krzyknęła z zapałem w głosie. Spodobał mi się jej pomysł więc szybko podbiegłam i otworzyłam zeszyt. W zeszycie były wypisane choroby. Pod nazwiskiem Marty było napisane: cukrzyca- drgawki cukrzycowe, to dla niej zagrorzenie śmiertelne- powiedziała Patrycja, która jest najmądrzejszą osobą z klasy i ma same 6. Trzeba jej podać insulinę, która jest na pewno w apteczce, oraz trochę wody, którą na pewno znajdziemy w kranie, który jest w tym małym kantorku z piłkami. Weszliśmy do kantorka po wodę, Patrycja dała Marcie zastrzyk z insuliny i ja wlałam jej do ust trochę wody którą nalałam w ręce. Drgawki ustały, Marta wstała i zapytała co się stało, wszyscy opowiedzieli jej historię. Po 5 minutach do sali wszedł kapuczino, nic mu nie opowiadaliśmy, po prostu wyszliśmy z sali, gdyż był już dzwonek. Od razu poszliśmy z nią do pielęgniarki, a chłopcy poszli do dyrektora, Pan Paweł został zwolniony z pracy, a nasza klasa dostała pochwałę w dzienniku. Po lekcjach mama Marty zabarła naszą całą dwudziestopięcioosobową klasę na lody, no i tak minął ten dzień, pełen wrażeń- pomyślałam i od razu zasnęłam.






O matko! Za to zadanie jest tylko 20 pkt? omg... męczyłam się z tym od 23, a teraz jest 0:11
liczę na naj.