Odpowiedzi

2010-01-03T18:56:45+01:00
Pewnego dnia była sobie szkoła na wyspie. Na tej wyspie byli małochujni murzynowie. KONIEC
2010-01-03T18:58:35+01:00
Sagit, może nie powinieneś był tak całkiem negować tego swojego pierwszego razu z piórem. W końcu dzięki całkiem podobnej historii (tyle że może bez psychopaty) prawie półtora wieku temu na wyżyny sławy wzniósł się niejaki Samuel Langhorne Clemens (Mark Twain) smiley

A jeśli o mnie chodzi to zacząłem od sf, było tam coś o ufoludach udających manekiny w sklepie (naoglądałem się Fantomasa pewnie smiley), potem ich zniknięcia itp. tajemnice. Co prawda byłem jakoś w II czy III kl. podstawówy, czyli jakieś 10 lat, ale nie ma się czym chwalić, bo to był homework, a nie własna inwencja.
Z drugiej jednak strony parę lat później dostałem podobne zadanie, ale z koniecznością użycia neologizmów, no i nie chcę się chwalić, ale wyszło coś prawie jak z Lemasmiley Akcja działa się na pewno w irlandzkim mieście Cork, zaczęła się tam panoszyć epidemia choroby, której objawem było zielenienie się skóry (jakbym czytał "Poczwarkę" Bradbury'ego, którą przecież połknąłem niecały rok temu), a te neologi, które pamiętam to np. technomachinoskop, supertonosz itp. Dostałem 6 i wątpliwy zaszczyt przeczytania swych wypocin na forum klasy.
Później jednak, z wyjątkiem zapisywania paru znaczących snów, nic chyba nie tworzyłem, przynajmniej w prozie. Ba, opuściłem się w czytaniu aż do 17 urodzin, gdy dostałem słynną tolkienowską trylogię, akurat zresztą wchodzącą na ekrany. Od tamtej pory czytam dość dużo, ale pisaniem na poważnie zająłem się właściwie niedawno, trochę przy okazji, bo jako student filang, dużo muszę tłumaczyć. No i tak jestem tutaj