Odpowiedzi

2010-01-05T20:59:02+01:00
W moim domu jest niewiele ciekawych tradycji wigilijnych. Jedną z nich jest choinka którą ubieramy zawsze w Wigilię rano około godziny 8 a oświetlamy o godzinie 16.00, nie tak jak niektóre rodziny dopiero przy kolacji wigilijnej. Następną rzeczą jest nakrycie stołu. Jest on zawsze przykryty białym obrusem po środku stoi stroik wykonany przez najmłodszego członka rodziny (jest nim mój kuzyn który ma obecnie 6 lat ) .
Przy stole znajduje się wolne miejsce dla zmarłego bądź niespodziewanego gościa a pod talerzami kładziemy pieniądze (ważne jest by były one nasze ponieważ tylko wtedy się wzbogacimy) . Do stołu nie może nakrywać żadna kobieta powyżej 20 roku życia mogą to robić tylko mężczyźni i dzieci. Do kolacji zasiadamy gdy na niebie pojawi się pierwsza gwiazdka lecz przed tym dzielimy się jeszcze opłatkiem. Łamie go najstarszy mężczyzna w rodzinie i rozdaje pozostałym . Dopiero po tej ceremonii siadamy do stołu. Pierwszym daniem jest zawszy kutia a następnie kolejno barszcz z uszkami, gołąbki z kaszy gryczanej w sosie grzybowym, pierogi z kapustą i: grzybami, karp smażony, kapusta z grochem, karp w sosie pomidorowym, karp galarecie na słodko z rodzynkami, sałatka śledziowa, śladzie w śmietanie ; natomiast napojem pitym przez prze całą kolację jest kompot z suszonych owoców zwany przeważnie suszem wszyscy go piją ponieważ nie wypicie przynajmniej dwóch szklanek przynosi pecha. Prezenty rozpakowujemy zawsze po zjedzeniu smażonego karpia rozdaje je także najmłodszy członek rodziny. Rozpakowujemy je bardzo ostrożnie ponieważ podarcie papieru także przynosi pecha. Niestety nie mam w mojej rodzinie zwyczaju chodzenia na pasterkę.
5 2 5
2010-01-05T21:00:39+01:00
Moja rodzina od wielu lat była rodziną wielopokoleniową. Moja babcia Kasia wychowywała się w domu, w którym mieszkała jej babcia. Mamę wychowywała babcia, prababcia i oczywiście mama.
W domu mojej prababci i babci, zgodnie z tradycją, żony nie pracowały. Głową rodziny był ojciec i mąż. Ja także wychowuję się w domu, w którym mieszka babcia, dziadek, a na początku i prababcia. Prababcię niestety słabo pamiętam. Zmieniła się jednak tradycja niepracującej matki i żony, ponieważ moja mama pracuje.
Opisując tradycje mojej rodziny postanowiłam zacząć od domu. Dom dla naszej rodziny to nie tylko schronienie, ale miejsce, gdzie spotykają się pokolenia. Na progu jest przybita podkowa symbolizująca szczęście. Kilka lat temu dobudowaliśmy jedno piętro. Wykorzystaliśmy cegły ze starego domu babci. Nie są one otynkowane i dokładnie je widać. Te cegły przypominają rodzinną siedzibę moich przodków.
Przez całe wieki najważniejszym miejscem w domu była kuchnia. I u nas w domu także tak jest. To tu spotykamy się przy wspólnych posiłkach. Co prawda, kilka lat temu do obiadu siadało sześć osób, razem z prababcią i dziadkami. Teraz prababcia nie żyje, a tata pracuje w Warszawie. Jednak w dni wolne od pracy wszystkie posiłki zjadamy razem. W moim domu można znaleźć dużo rzeczy, które pochodzą z dawnych czasów. Mamy stare meble, porcelanę, nawet stare obrusy. Najstarsze, zrobione przez moją prababcie, używamy tylko w święta.
3 2 3