Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-05T22:38:04+01:00


Środa, 10 czerwca 2005

Marcina Gortata można zobaczyć już z daleka, bo mierzy aż 212 cm wzrostu i usłyszeć z odległości kilometra, bo jego "przerobione" BMW M5 wydaje dźwięki w niczym nie przypominające standardowego samochodu tej marki.

Nie chcąc już męczyć "trzynastki" w Orlando Magic spekulacjami, gdzie zagra i za ile, porozmawialiśmy na temat jego czarnego BMW i tatuażu z "Jumpmanem", bowiem wierność marce Jordana może kosztować go kontrakt albo... dać mu nowy.
czytaj dalej


- Zawsze lubiłeś samochody, ale w odróżnieniu od swoich kolegów z drużyny, masz tylko jeden...

- I wystarczy. Może po sezonie sobie coś dokupię do mojego M5, ale na razie nic więcej nie potrzebuję. Wśród tych wszystkich bentleyów i rolls-royce'ów reszty drużyny, moja czarna "beemka" się wyróżnia.

- Wystarczy posłuchać jak jedziesz, żeby wiedzieć, że pod maską nie za wiele zostało z i tak strasznie mocnego (507 KM - przyp. red.) silnika tego samochodu.

- I o to chodzi, uwielbiam robić przeróbki, a kumple z Orlando śmieją się, że wsadzam w i tak bardzo szybki samochód jakieś 50 tysięcy dolarów, żeby był jeszcze szybszy. Zamawiam rzeczy z Niemiec, mam warsztat, który je instaluje. Teraz, gdy zatankuję wysokooktanowe paliwo, które używane jest w wyścigach NASCAR, moje BMW ma 600 KM. Zresztą to nie koniec, wsadzę w niego jeszcze ze 30 tysięcy i nikt mi nie podskoczy w zespole. Teraz może przegram z jednym Ferrari, ale to wszystko. Zobaczymy jak ten samochód będzie miał 700-800 koni mechanicznych. Albo więcej. Nie ma jak to uczucie, kiedy ktoś staje przy tobie na światłach jakimś Lamborghini, rzuca ci uśmieszek bo nie wie co jest pod maską, a na następnych światłach to ja na niego czekam, a on już się nie śmieje, bo nie ma ze mną żadnych szans.

- Wiesz jakie są Stanach ograniczenia szybkości?

- Pewnie, że wiem, ale mi nie chodzi o to, żeby jechać 205 mil na godzinę, bo tyle zrobiło moje M5 na testach, ale mieć zabawę odpalenia od 0 do 110. Jedni kupują dla rozrywki wyspy jak Adonal Foyle, inni pasjonują się kupowaniem wyścigowych koni arabskich jak Rashard Lewis - ja lubię przerabiać samochody.

- Ale swojego tatuażu z "Jumpmanem" nie przerobisz, mimo, że ludzie Reeboka z którymi masz kontrakt o niczym innym nie marzą?

- Wydało się, no nie? Wczoraj (na wtorkowym treningu - przyp. red.) gadaliśmy o tym na luzie, a teraz zrobiła się wielka historia. Zaczęło się od polskiej gazety, która dała zbliżenie mojego tatuażu "Jumpmana", loga sztandarowego produktu Nike i Michaela Jordana i nagle reklamowcy z Reeboka zaczęli mi sugerować, żeby nosił wyższe skarpety, żeby go zasłonić, albo przykrywał go makijażem, bo mam z nimi kontrakt.

- I co?

- I nic, nie płacą mi wystarczająco dużo, bym brał to pod uwagę. Ale zawsze możemy pogadać. Zresztą "Jumpman" ma dla mnie specjalne znaczenie, zrobiłem ten tatuaż cztery lata temu, kiedy zacząłem grać w NBA, spełniało się moje marzenie.

- Czas na kontrakt z Nike?

- Tego nie powiedziałem...