Odpowiedzi

2010-01-06T15:52:14+01:00
Óż się za tym kryje? Otóż niejaki doktor Stuart Meloy z kliniki Piedmont Anesthesia and Pain Consultants w Winston-Salem w Północnej Karolinie, która to klinika zajmuje się leczeniem bólu u swoich pacjentów, dokonał przypadkowego okrycia w trakcie operacji wszczepiania elektrody w rdzeń kręgowy pacjentki, aby zmodyfikować sygnał bólu przesyłany do mózgu. W trakcie takich operacji pacjent musi być przytomny, aby móc instruować chirurga, które miejsce jest właściwe. Doktor Meloy przez przypadek przytknął elektrodę w niewłaściwe miejsce i pacjentka zaczęła wić się i jęczeć na stole operacyjnym, poczym zakrzyknęła: "Musi Pan tego nauczyć mojego męża!" Okazuje się, że pacjentka od dawna cierpiała na anorgazmię, jak z resztą 43% populacji kobiecej od czasu do czasu i przeżyła swój pierwszy prawdziwy orgazm.

Niektórzy lekarze sądzą, że pigułka szczęścia, viagra, może mieć zastosowanie również u kobiet, ale urządzenie doktora Meloya to prawdziwa rewolucja! Wszczepiasz sobie małą elektrodę w dolny odcinek rdzenia kręgowego, a generator sygnału pod skórę na pośladku. Do tego masz jeszcze pilot, którym sterujesz powstawaniem orgazmu, i..... odjazd! Nasuwa się oczywiście pytanie, jak często, kiedy i gdzie można sobie indukować wielkie O? W windzie? W autobusie? W czasie przerwy na lunch? A pamiętacie ulubionego przyjaciela Mirandy z Jak upolować mężczyznę, czyli seks w wielkim mieście? Różowego króliczka, vel wibrator? Jej koleżanki musiały go jej odebrać siłą, bo po prostu uzależniła się od niego, nie dość, że był śliczny i różowiutki, to potrafił jej dać szczęście, czego żaden mężczyzna nie potrafił. Jeśli jeszcze nie znacie tego serialu, to gorąco polecam, nie ma co prawda za grosz fantastyki, ale obserwacje bardzo celne i dowcipne. No i tylko dla dorosłych, w soboty, w dwójce, po 23:00.

Zauważyłam ostatnio jak wiele seriali jest skierowanych do nastolatków, czy do młodzieży ogólnie - no, bo kiedy właściwie kończy się nastolatkość? W PRL-u młodzieżą było się do 35 lat włącznie. Takie Buffy pogromca wampirów, czy Anioł ciemności, (występujący z resztą o dziwo w zależności od pory nadawania jako Anioł ciemności bądź jako Angel; informacja na razie nie potwierdzona, ale sprawdzę), czy też najnowsze seriale: Roswell High, na razie tylko na niemieckiej telewizji oraz Cleopatra 2525 wyświetlana u nas w Polsacie w niedziele nie wiedzieć czemu jako Podwójna akcja albo taki Herkules, czy Xena. Czy to może oglądać dorosły człowiek? Czy to są to problemy dorosłych ludzi? O dziwo jednak, właśnie takie młodzieżowe seriale ostatnio oglądam, bo seriali dla dorosłych, takich jak Babylon 5 już nie ma a Star Trek Voyager jakoś dziwnie mnie nie pociąga, choć na bezrybiu i rak rybą.

Nastąpił przełom wieków i seriale chyba znowu się zmieniły, coraz częściej skierowane są do młodzieży (albo po prostu tylko infantylne) i coraz częściej z wstawkami komicznymi. Jak zwykle są bardzo ambiwalentne, to co złe, nie zawsze jest złe do gruntu, to co z pozoru dobre, jest złe, pozory mylą. Seriale są też znacznie mniej serio niż wcześniej, bez zadęcia, z jakąś jakby samokrytyką albo dobrodusznym śmiechem z samego siebie, z przymrużeniem oka. Seriale wydają się już nie być takie mroczne. Może mroczność seriali, która zaczęła się od Miasteczka Twin Peaks była spowodowana zbliżającym się końcem tysiąclecia? Może spleen fin-de-sieclowy dopadł twórców seriali wcześniej niż innych? Może owa tajemnicza Era Wodnika, która przecież nie nastąpiła z dni na dzień - w słynnym musicalu Milosa Formana Hair z roku 1979 najbardziej znana piosenka to właśnie The Age of Aquarius, Era Wodnika.
2010-01-06T16:11:20+01:00
Tożsamość....kim jestem? do czego tak na prawdę dążę? czy ja, moje istnienie ma sens?

Powyższe pytania powinny być pierwszym punktem do rozpoczęcia poszukiwania swojej toższamości. Do znalezienia samego siebie. W codziennym życiu, skomputeryzowanym świecie, pełnym zgiełku i hałasu, który zagłusza wszytko, nie mamy czasu zastanowić się nad postawowym pytaniem, bez którego trudno podejmować decyzję, kierować właściwie swoim życiem.
Od tego kim jestem wiele zależy, za kogo siebie tak na prawde uważam?
MOżemy tu kierować się wielkimi teoriami Darwin i te sprawy, czy słowami wielkich filozofów : "człowiek jest to trzcina, ale trzcina myśląca". Jednak bardziej nam osobiście pomocna jest nasza definicja samego siebie.
Jestem na pewno człowiekiem, przystojnym, pięknym, a może mój wygląd fizyczny pozostawia wiele do rzyczenia, ale w środku mam nieprzeniknioną głębie, coś tajemniczego, swego rodzaju modelinę, która ugniata we mnie świat, media lub innie ludzie... Teraz czy akceptuje siebie, nie mozna tego mylić z lubię, podoba mi się. Akceptuję, czyli brać to i cieszyc się z tego co się ma, bez względu na to jakie to jest. Jeżeli uważasz, że masz 12 kg więcej, to możesz odchudzać się, ale to 12 kg, nie sprawi, że przestaniesz się kochać.
W poszukiwaniu siebie nie wystarczy tylko okreslenie swojego wyglądu zewnetrznego, potrzeba odpowiedzieć sobie co jest we mnie złe, o potrzebuje zmiany, co tam siedzi w środku co może mnie blokuje, nie pozwala otworzyc się na Świat. CZy potrafisz kochać? CZy jesteś kochany? Co przeszkadza Ci okazywc uczucia, darzyc inych miłością, emanowac nią?
Nim więcj pytań sobie zadasz, tym więcej dowiesz się o sobie. Zauważysz też, na jakie pytania nie znasz odpowiedzi, bo to znaczy, ze te dziedziny sa Ci nie znane, możliwe, że stanowią dla Ciebie jakiś problem...
Znaleźć siebie, to szukać odpowiedzi, wciąż ich szukać, starać się znaleźć odpowiedz: Kim jestem? Dokąd idę?