Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-06T18:18:37+01:00
Radość doskonała - to znoszenie cierpień,mąk,krzywd i obelg z cierpliwością i miłością. Po mimo róznych przykrości i boleści zktórymi się spotykamy powinniśmy znosić to z pokorą i ze skruchą powstrzymując się od złości.

Kwiatki św.Franciszka zawierają krótkie opowiadanie przedstawiające wybrane epzody z życia św i jego towarzyszy. Kwiatki św.Franciszka napisał anonimowy mnich."Kwiatki" - oznaczają więc cnoty franciszkańskie, wartości określające świętość postawy chrześcijańskiej".
Kwiatki - oznaczają małe, drobne kwiaty. Św. Franciszek nazwał swoich "współbraci" "małymi braćmi", by nigdy nie zapominali
o najważniejszej z cnót franciszkańskich - cnocie pokory. "Kwiatki św. Franciszka" są zbiorem krótkich opowiadań opisujących wybrane epizody z życia Świętego i jego braci.
Każdy ogród to miejsce ogrodzone, zamknięte, świadomie ukształtowane i uporządkowane. Uprawia się w nim pożyteczne warzywa
oraz uzdrawiające zioła i kwiaty.

Święty mówił ptakom o tym , że powinny być wdzięczne Bogu , bezustannie Go chwalić , dziękować za sam dar życia i całe dobro , jakie otrzymały od Pana . Franciszek traktował ptaki jak swych braci , a stworzenia okazywały mu wielki szacunek . Wspólnie cieszono się pięknem natury . Gdy święty uczynił znak krzyża , ptaki poleciały w cztery strony świata , śpiewały o Franciszku i jego naukach . Bracia zakonni są podobni do ptaków , nie mają nic własnego i wyłącznie Bogu powierzają swe życie .
4 4 4
2010-01-06T18:18:47+01:00
Niewielu jest świętych, których miłość i wdzięczna pamięć ludzka oplotłaby tyloma pięknymi legendami. I trudno się temu dziwić, wszak św. Franciszek z Asyżu był postacią barwną i nietuzinkową. Opowieści o nim przez wieki były przekazywane z ust do ust, zanim zostały spisane na papierze. Często były one bardziej wyrazem powszechnie żywionego dla Świętego uwielbienia niż zapisem autentycznych zdarzeń. Najważniejsze jednak, że świetnie oddają ducha franciszkańskiego i pomagają zrozumieć wielkość Biedaczyny z Asyżu. Historie o św. Franciszku spisał w XIV w. nieznany nam z imienia autor. Zbiorek zatytułował "Kwiatki św. Franciszka". Dlaczego kwiatki? Bo czyny i słowa asyskiego zakonnika były po prostu tak piękne jak kwiaty. W ten sposób powstała jedna z najradośniejszych książek w dziejach literatury. Franciszek potrafił zachować pogodne oblicze nawet w sytuacjach, gdy inni smucili się lub narzekali na zły los. Każdy wyrok Boży przyjmował bowiem jako święty dar. Wyjaśnił to kiedyś bratu Leonowi podczas wspólnej wędrówki do klasztoru Świętej Panny Maryi Anielskiej. Powiedział, że choćby franciszkanin dawał wielkie przykłady świętości, dokonywał cudownych uzdrowień, umiał przepowiadać przyszłość i uczynił jeszcze wiele innych niezwykłych rzeczy - nie osiągnie przez to radości doskonałej.
"Czym więc jest radość doskonała?" - spytał brat. Franciszek wyjaśnił, że jeśli dojdą do celu i odźwierny nie otworzy im bramy klasztoru zostawiając zziębniętych na śniegu, potem zelży obu i oskarży o zbójeckie zamiary oraz sponiewiera, oni zaś przyjmą to pogodnie myśląc o mękach Jezusa - będzie to właśnie radość doskonała. Daje ją bowiem cnota cierpliwego znoszenia krzywd i przeciwności w imię miłości Chrystusa.Franciszek potrafił zachować pogodne oblicze nawet w sytuacjach, gdy inni smucili się lub narzekali na zły los. Każdy wyrok Boży przyjmował bowiem jako święty dar. Wyjaśnił to kiedyś bratu Leonowi podczas wspólnej wędrówki do klasztoru Świętej Panny Maryi Anielskiej. Powiedział, że choćby franciszkanin dawał wielkie przykłady świętości, dokonywał cudownych uzdrowień, umiał przepowiadać przyszłość i uczynił jeszcze wiele innych niezwykłych rzeczy - nie osiągnie przez to radości doskonałej.
"Czym więc jest radość doskonała?" - spytał brat. Franciszek wyjaśnił, że jeśli dojdą do celu i odźwierny nie otworzy im bramy klasztoru zostawiając zziębniętych na śniegu, potem zelży obu i oskarży o zbójeckie zamiary oraz sponiewiera, oni zaś przyjmą to pogodnie myśląc o mękach Jezusa - będzie to właśnie radość doskonała. Daje ją bowiem cnota cierpliwego znoszenia krzywd i przeciwności w imię miłości Chrystusa.Do braci mniejszych przystąpił młodzian szlachetny, ale tak delikatny, że czuł nieprzepartą niechęć do zgrzebnego odzienia zakonnego. Obrzydzenie jego było tak wielkie, że postanowił z tego powodu opuścić zgromadzenie. W noc poprzedzającą odejście Pan Bóg ukazał mu orszak świętych, którzy szli odziani w piękne i kosztowne ubiory. Gdy mijali młodzieńca, ten zapytał, kim są i co tu robią. Usłyszał, że to franciszkanie, którzy przybywają do chwały raju. A piękną odzież otrzymali od Boga w zamian za zgrzebne odzienia, którymi byli okryci za życia. Po tym widzeniu młodzieniec z wielką radością włożył skromny ubiór franciszkański i nosił go do końca życia. Do klasztoru franciszkańskiego na Monte Casale przyszło trzech zbójów prosząc o coś do zjedzenia, bowiem dłuższy czas nie zdołali nikogo obrabować. Wielce zagniewany ich zuchwałością brat gwardian kazał im pójść precz. Zadowolony, że nie wydał łotrom pożywienia zebranego z jałmużny, opowiedział o zdarzeniu św. Franciszkowi. Ten jednak złajał go srodze. Nakazał wyruszyć zaraz na poszukiwanie zbójów, dać im strawę, a następnie poprosić, aby nie obrażali więcej Boga złymi postępkami. Brat gwardian sumiennie wypełnił polecenie. Trzej zbóje byli tak poruszeni, że porzucili swe niecne życie i przybyli do św. Franciszka z prośbą, by przyjął ich do zakonu, co też on chętnie uczynił. Idąc raz z braćmi św. Franciszek spotkał wieśniaka, który tak mocno bił opornego osła, że w końcu zwierzę kopnęło go i ugryzło w rękę. Być może jeszcze dotkliwiej poturbowałoby swego właściciela, gdyby św. Franciszek nie zawołał: Powstrzymaj się, bracie ośle! Osłupiały poganiacz ujrzał, jak zakonnik klęka przed uspokojonym zwierzęciem i przemawia do niego. Następnie św. Franciszek wytłumaczył wieśniakowi, że o wiele więcej można osiągnąć miłością niż kijem. Towarzyszący Franciszkowi bracia zdjęli osłu ciężki ładunek z grzbietu i sami ponieśli go na wzniesienie, na które przedtem objuczone ponad miarę stworzenie nie potrafiło się wspiąć. Św. Franciszek najbardziej kochał te zwierzęta, które były najłagodniejsze. Gdy więc zobaczył kiedyś młodzieńca niosącego na targ schwytane turkawki, poprosił go, by oddał mu ptaki. Młodzieniec zgodził się i wówczas Święty przygarnął turkawki do siebie i zaczął je napominać, że nieostrożne dały się złapać. Potem własnoręcznie zbudował im gniazda, by mogły rozmnażać się wedle przykazań stwórcy. Młodzieniec zaś wkrótce powiększył szeregi braci mniejszych. Św. Klarę, najwierniejszą uczennicę św. Franciszka, odwiedził kiedyś w klasztorze sam papież. Gdy mieli usiąść do posiłku, podano chleb, by Ojciec Święty go pobłogosławił. On jednak usilnie prosił, żeby uczyniła to św. Klara. Wypełniając polecenie papieskie Święta uczyniła nad chlebem znak krzyża, a wtedy niespodziewanie znak ów pojawił się samoistnie na wszystkich bochenkach. Zanim siostry zasiadły ze swym dostojnym gościem do posiłku, odłożyły część chlebów, aby zachować je na pamiątkę cudownego zdarzenia.
2 3 2