Odpowiedzi

2010-01-09T17:26:57+01:00
Aleksander Michałowski, emerytowany profesor Szkoły Teatralnej, spotkał kiedyś swojego byłego wychowanka.
- Co tak obrosłeś, nie golisz się? – zapytał młodego aktora. Były to lata, kiedy brody nie były jeszcze modne.
- Gram brodacza w filmie – odparł.
- A więc módl się, mój chłopcze, módl – z powagą powiedział profesor.
- Dlaczego? – nieśmiało zapytał młodzieniec.
- Żeby ci nie kazali grać ślepca.


an Kurnakowicz i Igor Śmiałowski szli kiedyś przez Ogród Saski. Pan Jan z rozrzewnieniem przyglądał się bawiącej na skwerku dzieciarni.
- Jakie to sympatyczne maleństwa – powiedział.
- Dlaczego pan nie zdecyduje się na potomka? – spytał Śmiałowski.
Pan Jan przystanął.
- A jak będzie chuligan?
- Dlaczego ma być chuligan?
- A dlaczego ma nim nie być? – wojowniczo zakończył pan Jan.



W teatrze szczecińskim aktor, grający rolę Ferdynanda w ‘Intrydze i miłości’ Schillera, nagle wyjechał do filmu, zrywając swój teatralny kontrakt. Rafał Kajetanowicz, który kiedyś grał tę rolę, podjął się nagłego zastępstwa. Podczas jedynej nocnej próby, kiedy zmęczeni aktorzy zrobili przerwę na papierosa, podbiegł do nich główny księgowy tego teatru. Roześmiany powiedział do Kajetanowicza:
- Wszystko będzie dobrze.
- Panie, co dobrze, jakie dobrze? – krzyknął zrozpaczony aktor. – Tekstu prawie nie pamiętam, sytuacji nie znam, na samą myśl o spektaklu zimno mi się robi.
Księgowy jednak nie ustępował:
- Dobrze, panie, bardzo dobrze, buty i kostium poprzednika pasują!

***