Odpowiedzi

2010-01-07T19:06:35+01:00
Dni Kultury Chrześcijańskiej - refleksje


Na fali podziwu unosi nas przestrzeń dziejów – nas, zanurzonych w chrześcijańską historię narodu polskiego. Zaistnieliśmy w momencie, który pozwolił mieć świadomość całkowitej wolności. W świecie, który znamy, nie odbiera się człowiekowi nadziei, nie odziera się go z godności; z tej godności, która wyrasta z poczucia tożsamości, wyrasta na gruncie jego myśli i uczuć. Nie jest to jednakże rzeczywistość idylliczna. Nieustannie doświadczamy manipulacji ze strony otoczenia. Dziś, jak pisał Czesław Miłosz, głos jednostki jest niczym „otwarcie się pyszczka ryby za ścianą akwarium”. W nowoczesnym, stale zmieniającym się świecie potrzeba jawnych czynów, widocznych świadectw wierności dochowanej wartościom, które wpisano w tożsamość naszego kręgu kulturowego. Potrzeba walki o kulturę, która nas kształtuje i określa, walki o ten przywilej bycia świadkiem Chrystusa.

Historia chrześcijaństwa szuka naszych młodych serc i łowi je, pośród trosk i rozterek młodego wieku. Ma wiele do zaoferowania – ma dla nas dar bezgranicznej, Chrystusowej Miłości. Dziś my, członkowie ASK Soli Deo, świadomi odpowiedzialności za ten wielki dar, próbujemy dzielić się nadzieją. Najwspanialszą okazją ku temu są organizowane corocznie Dni Kultury Chrześcijańskiej. W tym roku projekt upłynął pod hasłem zachowania własnej tożsamości.

Film „Karol – człowiek, który został papieżem” przybliżył nam wizję świata, w którym wszelkie wartości przestają istnieć, naznaczonego ludzkim cierpieniem i lekiem, świata, w którym człowiekowi próbuje się odebrać jego niezbywalną godność, tak, by pozostało mu tylko ciało na szpitalnej pryczy… Przypatrując się ludzkiemu cierpieniu w wojennej rzeczywistości, pośrednio uczestniczyliśmy w dramatach ginących, jak i tych, którzy przetrwali, nosząc w sobie bolesne znamiona traumatycznych doświadczeń. Jakże ciężko jest żyć we wszechogarniającej pustce samotności, w poczuciu braku oparcia we własnej wspólnocie, w oderwaniu od rodziny. Jakże wielkim staje się pragnienie bliskości kochanej osoby, potrzeba miłości – tej otoczki ciepła, w której można by się skryć przed nieludzkim światem. Ta wojenna rzeczywistość unaocznia tęsknotę domu rodzinnego.

Dziś często nie dostrzegamy piękna życia w „normalnym” świecie, cudowności naszej kultury. Tak łatwo jest uznać tradycję za coś przestarzałego. Warto jednak podjąć trud zachowania pewnych wartości. Wspomnijmy chociażby niezwykłość tradycji weselnych, z których specyfiką można było zapoznać się poprzez uczestnictwo w happeningu „Wesele”.

Świat, w którym przyszło nam żyć, oferuje pozorną wolność, zniewalając nas niezliczoną ilością zbędnych, subiektywnych informacji. Można by wręcz zaryzykować tezę o istnieniu „niewidzialnej ręki” masowych mediów, która steruje naszym sposobem myślenia. Co więcej, powszechną jest dziś opinia o jej destruktywnym wpływie na stosunki międzyludzkie, na relacje rodzinne. Temat ów poruszył Jan Pospieszalski, nasz gość specjalny.

Wagę walki o zachowanie tożsamości narodowej zaznaczył również Wojciech Cejrowski, którego wykład cieszył się olbrzymim zainteresowaniem. Zabierając nas w egzotyczną podróż po odległym kontynencie Ameryki Południowej, nasz niezwykły gość zdołał ukazać dramat ginących, zapomnianych plemion.

Nasza chrześcijańska kultura, choć z wielu stron zagrożona, wciąż kwitnie. Jej promocję zawdzięczamy wszystkim, którzy angażują się w akcje podobne do Dni Kultury Chrześcijańskiej. Dlatego jesteśmy niezmiernie wdzięczni za koncert zespołu „40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach”, którego obecność uświetniła nasz projekt.

My – ludzie młodzi – mamy wielką szansę stać się zaczynem nowej rzeczywistości, zarodkiem cywilizacji miłości. Ten wielki potencjał ukazywały wielokrotnie Światowe Dni Młodzieży, odnośnie których wystawa, zorganizowana w ramach tegorocznych Dni Kultury Chrześcijańskiej, cieszyła się dużym zainteresowaniem w naszym akademickim środowisku.

Oby owa „współczesna szkoła wiary” wychowała nas na ludzi mocnych w wierze, na odważnych apostołów Chrystusa, którzy zdołają „zapalić cały świat”.

7 4 7