Mam problem z napisaniem opowiadania lub dyktanda na J.polski musi byc z literkami - z rz h ch u ó ma byc smieszne. Wolałabym zeby to nie było w stylu wiersza. Bez remów. Najwazniejsze zeby było smieszne i zeby miało jaki9s malutki sens Siedze nad tym 5 godz i nic nie moge wymyślic

1

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-08T09:45:13+01:00
Pewnego pochmurnego poranka postanowiłem, że udam się wraz ze swoim psem na spacer wzdłuż wybrzeża rzeki. Pomimo zimna jakie panowało na zewnątrz było mi bardzo ciepło, bo gonienie wraz z psem bardzo dobrze rozgrzewa mięśnie i stawy. Gdy doszliśmy do rzeki zauważyłem, że nie tylko ja postanowiłem się tu wybrać. Lecz nagle stało się coś czego w ogóle nie przewidziałem. Pies zerwał mi się ze smyczy i popędził ile sił w nogach w stronę rzeki. Rzucił się do wody a ja nie wiedząc co mam zrobić w rozpaczy pobiegłem za nim. Pies płynął o wiele szybciej niż ja. Poza tym nie czułem się zbyt pewnie w mętnej wodzie gdzie dno było poza zasięgiem mojego wzroku. Pies był już tylko kilka centymetrów przede mną. Prawie dosięgałem go rękami. Lecz nagle pies złapał do pyska jaskrawo zielone frisbee i zawrócił zostawiając mnie samego szamocącego się w glonach oraz rozpaczliwie wołającego o pomoc kogoś z brzegu. Prąd rzeczny był bardzo silny więc ciężko było mi się wydostać. Gdy jednak po kilkuminutowej walce z przeciwnościami udało mi się wydostać z rzeki. Czułem się bardzo głupio pośród ludzi ładnie ubranych zmierzających do kościoła, gdyż sam byłem ubabrany dziegciem od stóp do głów. Jakby tego było mało potknąłem się o gołębia, który przechadzał się po alei i zapewne pomyślał, że jestem jakimś wyjątkowy dużym głazem. Upadek nie był bolesny, ale może tylko i wyłącznie dlatego, że było mi bardzo głupio. W drodze powrotnej do domu czułem się jeszcze gorzej gdyż musiałem przejść obok filharmonii gdzie zmierzali starsi ludzie ubrani w ozdobne kreacje. Patrzyli się na mnie jak na jakiegoś odludka z innej planety. Pomimo iż z domu do parku miałem tylko jeden kilometr droga powrotna strasznie mi się dłużyła. W końcu dotarłem do domu i zadzwoniłem do drzwi. Gdy tylko drzwi się otworzyły usłyszałem przeraźliwy krzyk mami i odgłos szybkiego zamykania drzwi na klucz. Dopiero gdy się odezwałem mama spostrzegła że to ja i mnie do domu wpuściła. To była bardzo śmieszna przygoda, i mam nadzieję że więcej takich będzie w moim życiu. Wszystko mi się podobało, no może z wyjątkiem tych spojrzeń wodzących za mną jak za jakimś mrocznym widmem.

Tak na szybko. Obecnie nic innego mi do głowy nie przychodzi :)