Odpowiedzi

2010-01-08T16:09:15+01:00
Za górami,za lasami była pewna miejscowość o nazwie Głośnikowo.
Słynęła ona z hałasu,który ciągle tam panował.
W letnie popołudnie Staś i Alicja postanowili udać się do tej miejscowości,ponieważ jeszcze nigdy tam nie byli.Chcieli zobaczyć jak tam jest i jakie życie sie tam prowadzi.
Gdy tak szli przez las słyszeli śpiew ptaków,zajadali się jagodami,które rosły obok ścieżki i nagle zaczęli słyszeć coraz to większy hałas.Z początku trochę się przerazili ale postanowili iść dalej.
Gdy doszli do Głośnikowa stanęli jakby ich piorun strzelił.To co tam zobaczyli i usłyszeli zdziwiło ich bardzo mocno.Weszli w głąb miasteczka i dziwili się,że nie ma tu żadnych ludzi tylko jakieś wielkie maszyny i jakies wielkie ''pudła'' z których wydobywał się głośny i nieprzyjemny hałas.
Dalej przez miasto szli już z zatkanymi uszami,szukali sklepu z lodami jednak nigdzie go nie znaleźli.Postanowili udać się w drogę powrotną.
Gdy wyszli już dalej na ścieżkę odetkali uszy ale mimo tego nie mogli przez pewien czas się usłyszeć.W uszach tylko słyszeli szum.Bardzo się przestraszyli i na migi dogadali się,że usiądą na chwilę.Usiedli i chwilę odpoczęli.Gdy wstali znowu zaczęli słyszeć normalnie.Stać z Alicją zrozumieli,dlaczego nie ma tam żadnych ludzi.Był to po prostu świat maszyn i hałasu.Dzieci stwierdziły,że hałas zaszkodził im i na pewno zaszkodzi też innym.Wracali tak do domu i postanowili,że wszystko opowiedzą rodzicom i że wspólnie się zastanowią jak zmniejszyc hałas by nie był on szkodliwy bo skoro zaszkodził im to może też zaszkodzić zwierzętom.
Dzieci długo pamiętały tą wyprawę bo męczyły się z bólami głowy i uszu.
2010-01-08T16:13:15+01:00
Dawno, dawno temu, za górami za lasami był chłopiec o imieniu Mariusz.
Mariusza bardzo lubiał swoją wioskę, w której mieszkał. Lecz było w niej bardzo głośno.
Codziennie jego brat Kuba puszczał bardzo głośno muzykę w domu.
Chcłopczyk zawsze przychodził z przyjaciółmi pobawić sie przy muzyce.
Każdego dnia chodzili też na plażęi w rytmie cha chy tańczyli do białego rana.
Minął rok,a dzieci dalej bawiły przy muzyce w nieskończoność. Pewnoego dnia stało się coś strasznego.
Brat chłopczyka trafił do szpitala, ponieważ ogłóchł. Całarodzina chłopca wraz z jego przyjaciómi,
przejęła się faktem, iż kuba leżał w szpitalu. W końcu cały szpital był zapełniony pacjentami razem z Mariuszem.
Jego przyjaciele i rodzina też. Nikt nie mógł się z sobą porozumieć, gdyż nikt nic nie słyszał z
powodu codziennego hałasu.Lekarze porozumiewali się z pacjentami za pomocą pisma, bo ylko tak mogli się dogadać.
Po upływie 3 miesięcy, cała wioska otrzymała aparaty słuchowe i wszyscy mogli się dogadać, lecz była jedna przestroga,
a mianowicie nikt nie mógł puszczać za głośno muzyki. Od tego czasu każdy w wiosce nie puszczał zbyt głośno radia bądź
telewizji. Wszystko po to, aby uniknąć nieprzyjemności jaka ich spotkała.
I żyli długo i szczęśliwie ;)

Może być?? xD Mam wielką nadzieę, że tak ;)