Odpowiedzi

2010-01-10T13:04:54+01:00

Pogrzeb Fryderyka Chopina odbył się 30 października 1849 roku. Wykonano na nim „Requiem” Mozarta, dwa preludia Chopina i marsz z jego „Sonaty b-moll”. Pochowano go na cmentarzu Pere - Lachaise. Serce zostało przywiezione do kraju i pochowane w ścianie jednego z filarów kościoła Św. Krzyża w Warszawie, gdzie spoczywa do dzisiaj.Na pogrzeb Chopina zjechała się cała arystokratyczna elita paryskiego towarzystwa, a także elita paryskich artystów.
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-10T13:07:59+01:00
A) Pogrzeb Fryderyka Chopina odbył się 30 października 1849 roku. Wykonano na nim „Requiem” Mozarta, dwa preludia Chopina i marsz z jego „Sonaty b-moll”. Pochowano go na cmentarzu Pere - Lachaise. Serce zostało przywiezione do kraju i pochowane w ścianie jednego z filarów kościoła Św. Krzyża w Warszawie, gdzie spoczywa do dzisiaj.

b) Muzyka Chopina jest bardzo zróżnicowana - wśród jego utworów można łatwo odnaleźć dzieła
o charakterze dynamicznym wyrażającym uczucia gwałtowne, pełne niepokoju, jak i kompozycje spokojne, liryczne, odzwierciedlające melancholijne nastroje artysty.
Romantyczne w swym charakterze, a zarazem genialne połączenie silnych emocji z mistrzowską harmonią i efektowną melodią sprawiają, iż Chopin stał się jednym z najbardziej uwielbianych kompozytorów wszechczasów.

c)Sen o Chopinie
Uchwycił słuch mój dźwięki klawiszy
Co po pokoju z wiatrem hulały.
Wśród nut niebiańskich beztroskiej ciszy
Chopina palce dzień przywitały.

I tańczyć zaczęły nuty po ścianie,
Powietrze jakby nagle zgęstniało.
I znowu cisza – wyczekiwanie.
I znów uderzenie ciszę przerwało.

W takt Poloneza każde do pary
Hordy anielskie kroczyć zaczęły.
Wtedy stanęły wszystkie zegary,
Cudowne wizje na mnie spłynęły.

Nagle, przeniosłem się do tych czasów
Gdzie księżyc świadkiem niedoli bywał.
Wśród kampinoskich zielonych lasów,
Mały Fryderyk Mazurki grywał.

Ujrzałem mistrza przy fortepianie
Jak palce swoje zgrabnie układał.
I znowu cisza – wyczekiwanie.
W myślach gdzieś błądził, wzrokiem coś badał.

I tu – uderzył w klawisze białe,
Aż dech zaparło, serce westchnęło,
A dźwięki płyną jak oszalałe,
Przecież dopiero co się zaczęło.

I znowu cisza – chwila oddechu.
Mistrz swoje nuty jeszcze raz zbadał.
Najpierw powoli, tak bez pośpiechu
Tej głuchej ciszy cios wielki zadał.

I odpłynęły w niebiańskie strony
Pierwsze etiudy, skoczne Mazurki.
Z każdego dźwięku anielskie tony
Pieściły białe kłębiaste chmurki.

Potem oklaski, wielkie owacje,
Rodzice za nim w salonie stali.
Były uściski i gratulacje,
Dla syna swego przyszłość wybrali.

Aż zaszumiało, aż się ściemniło
I trafił promień jasnego gromu.
Choć słońce nadal pięknie świeciło
Ja już znalazłem się w swoim domu.

Leżałem w łóżku w wielkim skupieniu,
Pokój falował w ostatnim tonie.
Myśli krążyły gdzieś w oddaleniu
Po tamtym dworku i po salonie.

Za oknem ptaków pierwsze ćwierkanie,
Bo już na wschodzie słońce stanęło.
I znowu cisza – wyczekiwanie,
Żeby się znowu wszystko zaczęło.