Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-01-11T18:30:11+01:00
Po kilkudniowym pobycie w Ustrzykach Górnych na 45 Centralnym Rajdzie Turystycznym WP moja grupa na pożegnanie z Bieszczadami wybrała się na spacerowy szlak z punktu wyjściowego (przy drugim parkingu od Brzegów Górnych w stronę Wetliny) do Chatki Puchatka, najwyżej położone w Bieszczadach schronisko na Połoninie Wetlińskiej (1232 m) . Po przejściu szlaku i w porównaniu go ze szlakiem na Połoninę Caryńską jest to naprawdę szlak spacerowy. Można podziwiać tu - akurat pogoda na pożegnanie nam dopisała - wspaniałe widoki na Połoninę Wetlińską i w każdą stronę jak okiem sięgnąć. Starzy bywalcy znają te piękne widoki a nowicjuszom polecam zwiedzenie tych urokliwych stron. Trasa prowadząca do Chatki Puchatka jest naprawdę wspaniała. W części lasu prowadzi szlak kamienisty ale po wyjściu z lasu mamy już szlak typowej ścieżki. Pogoda nam dopisała jak już wspomniałem ale i tak uważam że kijki górskie są bardzo przydatne. Zawsze jest to dodatkowe podparcie. Trasa sucha, słoneczko pięknie świeci i wesoło się maszeruje pod górę. Po drodze ku mojemu zaskoczeniu /patrz zdjęcia/ spotykamy młodych turystów z dziećmi na ręku lub wędrujących na swych maleńkich nóżkach. Miałem dla nich wiele podziwu i dla rodziców za ich odwagę. Po rozmowie z rodzicami mówili że maluszki o własnych nogach podchodziły prawie na samą górę, no wiadomo z pomocą rodziców. Przy Chatce Puchatka spotykamy naszą inną grupę o większej kondycji w pokonywaniu szlaków górskich i z dużo większym stażem bieszczadzkim, którzy szli szlakiem od Wetliny poprzez Stare Sioło, Przełęcz M. Orłowicza, Połoninę Wetlińską, Chatka Puchatka, Brzegi Górne. Na samej już górze mamy chwilę odpoczynku, wiadomo kawa, wrażenia z przebytej trasy no i mnóstwo wspólnych zdjęć. Powoli zaczynamy w pełnym słońcu schodzić do punktu wyjściowego, czyli na parking gdzie czekał na nas autokar. Ale w Biszczadach nie był by to dzień zaliczony gdy byś nie był przez deszcz zmoczony. Widoczny mamy już parking i nasz autokar a tu powoli kropelkami i w końcu prawdziwy deszcz. Mamy prawdziwe w terenie pożegnanie z Bieszczadami. Na koniec kilka słów zaczerpniętych z Internetu na temat schroniska Chatka Puchatka.
" CHATKA PUCHATKA jest to najwyżej w Bieszczadach położone schronisko na Połoninie Wetlińskiej (1232 m), zwane popularnie Chatką lub Tawerną, powstało w latach pięćdziesiątych jako wojskowy punkt obserwacyjny. Budynek obecnego schroniska PTTK na Połoninie Wetlińskiej powstał w latach pięćdziesiątych jako placówka OPL. W styczniu 1956 r. obiekt ten przekazany został przez użytkującą go jednostkę wojskową Okręgowi PTTK w Rzeszowie z przeznaczeniem na cele turystyczne. Uruchomienie schroniska na Połoninie Wetlińskiej napotykało na ogromne trudności. Był to okres, kiedy Bieszczady nie posiadały jeszcze drogi asfaltowej. Nie było możliwości zaopatrzenia schroniska w artykuły spożywcze, nie miało ono również żadnego połączenia komunikacyjnego ze światem. a dojście do niego wymagało kilkunastu godzin marszu. Warunki te były powodem. że PTTK nie mogło znaleźć kierownika. który by ten obiekt prowadził i przez prawie dwa lata schronisko stało opuszczone. Czasem tylko nocowali tu nieliczni wówczas w Bieszczadach turyści.
Harcerze pierwsi zgłosili gotowość zajęcia się opuszczonym schroniskiem.
Okręg PTTK w Rzeszowie pomógł przy naprawie zdewastowanego budynku, reszty dokonał zapal młodzieży. W jednym z pomieszczeń (dzisiejsza świetlica) zbudowano piętrowe prycze, gdzie jednorazowo spać mogło 40 osób. a w drugim urządzono kąt dla kierownika obiektu.
W pierwszym okresie schronisko było zagospodarowane tylko w sezonie letnim. Nazywano je "Chatką Puchatka", później "Republiką Wetlińską". W jesieni budynek zabezpieczono, zabijając okiennice i drzwi. I tak schronisko przetrwało aż do następnego sezonu. Po harcerskim gospodarstwie schroniskiem zajęli się studenci. Wodę i opał, tak jak dziś. donoszono na plecach z odległego źródła. Podobnie transportowano żywność. Studenci gospodarzyli dzielnie. Byli oni prawdziwymi pionierami w zagospodarowaniu schroniska na Połoninie Wetlińskiej, które do tej pory jest najtrudniejszym do prowadzenia obiektem w Bieszczadach. W 1956 r. przejęło je PTTK, lecz dopiero od 1967 r. działa jako całoroczny obiekt z obsługą. Przez większą część tego czasu (z krótkimi przerwami) do dzisiaj prowadzi je jeden z najbardziej znanych bieszczadzkich pionierów, Ludwik Pińczuk. To o nim mówi modna kiedyś, naiwniutka piosenka o "szałasie na połoninie" i koniu, co "polubił siana woń". Schronisko jest ciasne i zapewnia raczej spartańskie warunki. Wodę dowozi się w kanistrach z dość odległego źródła, jest więc płatna, nawet bez dodatku esencji herbacianej. W Tawernie mieści się stały posterunek GOPR. Ale można się zawsze czegoś tu napić i trochę posilić nie tylko ze swoich zasobów ale korzystając z serwowanych tu posiłków.
(patrz: http://www.bieszczady.net.pl/chatkapuchatka/oschronisku.html)
Ze względu na krótki opis malowniczego szlaku dodaję więcej zdjęć na których uwidoczniłem moich wspaniałych przyjaciół, których z Portalu Polskie Szlaki.pl serdecznie pozdrawiam jako że po zakończeniu wspaniałej imprezy w Ustrzykach Górnych, jaką był 45 Centralny Rajd Turystyczny WP - Bieszczady 2009 wszyscy rozjechaliśmy się do swoich domów. Najbardziej było bolesne jak się przypomniało, że już w poniedziałek czyli 29.06 trzeba iść do pracy.
Pozdrawiam czytających opis i uczestników wyprawy Bieszczady 2009.

Trasa: Trasę pod górkę do Chatki Puchatka pokonamy w 90 minut - chyba każdy. » A w Chatce Puchatka mały odpoczynek i idziemy dalej zgodnie z naszym planem. » A z górki to wiadomo, że jest zawsze szybciej i wystarczy nam 45 minut jak tylko nie puszczą nasze ABS-y
1 5 1