Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-11T20:59:15+01:00
XXXXXXX, dn. 30.01.2007 r.

Witaj XXX!

Tak dawno się nie widziałyśmy, więc postanowiłam napisać do ciebie list! Od twojej ostatniej wizyty wiele się wydarzyło. Sama nie wiem, od czego zacząć. Właściwie to chciałam opisać ci moja ostatnia przygodę, która wydarzyła się w czasie ferii. Zaczyna się ciekawie prawda?

Otóż ostatnio zdecydowałam się nauczyć jeździć na łyżwach. Sama nie wiem, dlaczego wcześniej tego nie próbowałam, ale nareszcie wpadłam na ten pomysł. Na pewno zastanawiasz się gdzie miałam zamiar stawiać moje pierwsze kroki na lodzie, bo niestety „pani Zima” poskąpiła nam w tym roku mrozu. Już piszę. Długo szukałam miejsca odpowiedniego do tego sportu, ale sama wiesz, że potrafię być zdeterminowana. Wreszcie moja kuzynka wpadła na pomysł abym wpadła do niej, bo niedawno w ich miejscowości otworzono sztuczne lodowisko. Zgodziłam się natychmiast mając nadzieję, że ona sama pomoże mi w tym przedsięwzięciu. Szybko spakowałam łyżwy, a następnego dnia wstałam skoro świt by złapać jak najwcześniejszy pociąg. Po dwóch-trzech godzinach, zmęczona zmaganiami z szarą rzeczywistością miasta wylądowałam w mieszkaniu cioci. Bardzo się jednak rozczarowałam, bo okazało się, że każdy z domowników ma na dzisiaj ciekawsze plany niż uczenie mnie jazdy na łyżwach. Po Ance mogłam się tego spodziewać, bo jest strasznym leniuchem, ale ciocia? Zawsze chętnie podejmowała się trudnych zadań. No cóż, taka mała przeszkoda nie powstrzyma mnie przed zrealizowaniem swojego celu. Skoro nikomu nie chce się wytknąć nosa z domu to sama wyruszę na lodowisko. Pomyślałam i zapewniwszy ciocię, że wrócę do domu cała i zdrowa wybiegłam z mieszkania ku przystankowi autobusowemu. Po parunastu minutach byłam na miejscu. Szybko założyłam łyżwy i podniosłam się z ławki. W pewnym momencie straciłam równowagę i po przebyciu paru niezdarnych kroków machając rekami wpadłam w topniejącą zaspę. Wiedziałam, że nowy sport nie będzie łatwy jednak nie poddałam się. Ostrożnie podniosłam się ze śniegu i złapałam się ścianki lodowiska. Teraz to będzie zabawnie-mruknęłam pod nosem i ruszyłam na lód wciąż niepewnie poruszając nogami. Po jakichś 30 minutach i 23 upadkach całe to jeżdżenie na łyżwach przestało mi się tak podobać. Już miałam zejść na mniej śliski grunt, gdy zauważyłam dziewczynkę, mniej więcej sześcio – siedmioletnią, która jak ja próbowała uczyć się poruszać na łyżwach. Przez te parę minut upadła naprawdę wiele razy, jednak ani nie myślała o tym, aby się poddać. Wstawała i jechała dalej. Tan widok zrobił na mnie tak duże wrażenie, że przestałam myśleć o tych wszystkich siniakach, które z pewnością
zostały po moich upadkach i wróciłam na lodowisko. Mimo, iż później jeszcze nie raz zaliczyłam bliskie spotkanie z ziemią to po jakichś dwudziestu minutach byłam w stanie zrobić jedno kółko dookoła lodowiska nie przewracając się. Sama satysfakcja z tego, że potrafiłam wziąć się w garść i pokonać takie przeciwności losu jak grawitacja wynagrodziła mi wszelki ból związany z przemęczonymi mięśniami.

Myślę, że Ty spędziłaś ferie równie ciekawie jak ja, a właściwie jestem pewna, że się nie nudziłaś. Pewnie jak każda wolną chwilę poświęciłaś je na granie w siatkówkę. Ze zniecierpliwieniem czekam na Twoją relację z ostatnich dni i gorąco pozdrawiam!

XXXXX