Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-12T18:32:37+01:00
My happiest day, actually two, just started in the morning. I woke up refreshed full of life. Although he was not Friday I went to school because I was driving to Jelenia Gora in karate competitions. I ate breakfast, then another minute I was running himself. When I walked to Buczkowice laden with bags, I looked at the sky and I thought that the weather was like on 30 November is very nice, because even though the snow fell, vault, it was clear and transparent. In Buczkowicach waiting for my colleagues. Then it was time resolved quickly and joyfully. When our friend's dad came from Zywiec, we got into the car and drove toward the main means of transport. Due to the speed of driving, we arrived quite quickly Mazańcowice, from where it all went to the Van. Throughout the 6 hours drive in the middle there was a great atmosphere. Everyone laughed and told the various stories. On the spot, after testing, we went to the center, which spent the night, and then we went to their rooms. We ate dinner at which it was pizza and Coca-Cola and went to bed. Long, however, we could not sleep because we bursting energy.
The next day after breakfast we went to the hall. We did a warm up and did the last before the general panic, photos, and then came the main judge and announced who will come to fight. I fought as a second, after a colleague from the club. Just before the fight I was very stressed. My opponent had a better degree, and it also seemed to be experienced rival. However, despite the friends, the degree need not be equal skill fell into a panic. Even more nervous because it was my first of any profession, au me from beating was never too good. It turned out to be unnecessarily nervous, because at the beginning of the fight I knew that win. And so it happened. I won and went to the first eight. But there I was not so fortunate and suffered a defeat. Mino is, I consider this day as the happiest. Upon returning home, everyone kept asking how it was. I answered all of the emotional involvement. At the nearest train and coach praised all said to be even more practice, because for half a year more games.


Po polsku. ;]

Mój najszczęśliwszy dzień, a właściwie dwa, zaczął się zaraz z rana. Obudziłem się wypoczęta pełna życia. Mimo, iż był piątek nie szłam do szkoły, bo jechałam do Jeleniej Góry na zawody karate. Zjadłam śniadanie, potem jeszcze chwilkę biegałam sobie. Gdy szłam do Buczkowic obładowana torbami, spojrzałam w niebo i pomyślałam, że pogoda jak na 30 listopad jest bardzo ładna, bo mimo, iż padał śnieg, sklepienie było jasne i przejrzyste. W Buczkowicach czekali na mnie koledzy. Potem to już czas przemijał szybko i radośnie. Gdy przyjechał tata naszego znajomego z Żywca, wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę głównego środka transportu. Ze względu na szybkość jazdy, dosyć prędko dojechaliśmy do Mazańcowic, skąd już wszyscy pojechaliśmy vanem do celu. Przez całe 6 godzin jazdy w środku panowała świetna atmosfera. Wszyscy śmiali się i opowiadali sobie przeróżne historie. Na miejscu, już po badaniach, poszliśmy do ośrodka, w którym nocowaliśmy, a następnie weszliśmy do swoich pokoi. Zjedliśmy kolację, na której była pizza i Coca-Cola i poszliśmy spać. Długo jednak nie mogliśmy zasnąć, bo rozpierała nas energia.
Następnego dnia po śniadaniu pojechaliśmy na halę. Zrobiliśmy rozgrzewkę i zrobiliśmy sobie ostatnie przed ogólną paniką zdjęcia, po czym przyszedł sędzia główny i ogłosił kto z kim będzie się bić. Ja walczyłam jako druga, zaraz po koledze z klubu. Przed samą walką byłam bardzo zestresowana. Mój przeciwnik miał lepszy stopień, a poza tym wyglądał na doświadczonego rywala. Jednak mimo przyjaciołom, że stopień nie musi być równy umiejętnością popadłam w popłoch. Denerwowałam się jeszcze bardziej, ponieważ były to moje pierwsze jakiekolwiek zawody, a u mnie z biciem się nigdy nie było zbyt dobrze. Okazało się, ze niepotrzebnie się denerwowałam, bo już na początku walki wiedziałam że wygram. Tak też się stało. Wygrałam i przeszłam do pierwszej ósemki. Tam jednak nie miałam tyle szczęścia i poniosłam klęskę. Mino to, uważam ten dzień za najszczęśliwszy. Po powrocie do domu wszyscy dopytywali się jak było. Ja odpowiadałam wszystkim z zaangażowaniem emocjonalnym. Na najbliższym treningu trener pochwalił wszystkich i powiedział, żeby się jeszcze bardziej ćwiczyć, bo za pół roku kolejne zawody.




xd.
3 2 3