Odpowiedzi

2010-01-12T20:11:54+01:00
Terror to "stosowanie przemocy, gwałtu, okrucieństwa w celu zastraszenia, zniszczenia przeciwnika". Definicja przytoczona z encyklopedii nie mówi nam o tym słowie tak naprawdę nic. W świadomości przeciętnego człowieka terror związany jest z przemocą, prześladowaniem, okrucieństwem. Jedni utożsamiają go z terroryzmem, inni nawet z walkami powstańczymi (chociażby zmarły w styczniu bieżącego roku Aleksander Małachowski), jeszcze inni twierdzą wręcz, że zjawisko takie w ogóle nie istnieje, jest jedynie wymysłem pewnych grup, które używają tego pojęcia do stworzenia sztucznego poczucia zagrożenia wśród obywateli. Niektórym terror przywodzi na myśl irackich terrorystów odpowiedzialnych za zamachy bombowe na niewinnych cywili i żołnierzy koalicji antyterrorystycznej; inni, paradoksalnie, skłonni są nazwać terrorem obecność tychże żołnierzy w Iraku. Conor Gearty, twórca wielu znakomitych publikacji na temat terroryzmu, wyraźnie rozdziela jednak pojęcia "terror" i "terroryzm". Terroryzm definiuje jako działanie mające na celu naruszenie istniejącego porządku, którego zadaniem jest wymuszenie na władzy politycznej określonych działań. Terror zaś jest raczej metodą sprawowania władzy, jest bronią przeciwko społeczeństwu, na którym to właśnie władza chce określone zachowania wymuszać, a nie odwrotnie.
"Terror niczego nie tworzy, jest jałowy. Zajmowanie się terrorem, jako tematem - jest jałowe. Mechanizm terroru to mechanizm rozwijającego sie i złośliwiejącego raka. Świat straszny i monotonny, przerażający i pusty, ziemia szara, wydrążeni ludzie, skowyt, krzyki, wielkie obszary milczenia, nieustający spacer więzienny - chodzenie w koło, w kręgu otępienia i bólu." Po przytoczeniu tychże słów Ryszarda Kapuścińskiego można by omawianie tematu zakończyć. Warto jednak zastanowić się nad zjawiskiem, które kryje w sobie tak niszczycielski potencjał, może wyrządzić tyle zła, przyczynić się do tylu ludzkich tragedii. Autor Imperium spotykał się z terrorem podczas większości ze swych podróży. Jest to zjawisko obecne zarówno w Azji, Afryce, Ameryce Łacińskiej, czy nawet, w pewnym stopniu, w niektórych krajach europejskich. Mówiąc więc o początkach terroru należy wrócić do początków człowieka jako istoty społecznej - zabijanie, czy prześladowanie, dla uzyskania korzyści politycznych jest bowiem równie stare jak samo społeczeństwo, jak historia człowieka. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że zachowania noszące znamiona terroru są charakterystyczne nie tylko dla gatunku Homo sapiens, można je zaobserwować również wśród innych naczelnych. Wolfgang Sofsky w swoim dość kontrowersyjnym dziele Traktat o przemocy wskazuje właśnie na chęć utrzymania władzy, czy wyeliminowania ewentualnych przeciwników, jako główną przyczynę rozwoju agresji w toku ewolucji.
Dużo łatwiej jednak opisywać terror w czasach zbliżonych do współczesnych, kiedy to omawiane zagadnienie stało się czymś więcej niż bronią przeciw politycznym wrogom, a zaczęło być sposobem sprawowania władzy, bez którego trwanie na najwyższym szczeblu stało się niemożliwe. Doskonałym przykładem może być metoda rządów wprowadzona przez jakobinów w czasie rewolucji francuskiej. Triumwirat, poprzez stworzenie odpowiednich instytucji (Komitet Ocalenie Narodowego, Komitet Bezpieczeństwa Narodowego czy Trybunał Rewolucyjny) stworzył system umożliwiający stosowanie różnorodnych form przemocy, nacisku, szerzenia strachu i okrucieństwa. W ciągu kilku pierwszych miesięcy terroru jakobińskiego w samym Paryżu zgilotynowano ponad 4 000 ludzi. Jakobini podjęli wiele działań nadzwyczajnych (m. in. reorganizację armii, wprowadzenie maksymalnych cen i płac, militaryzację gospodarki, reglamentację podstawowych artykułów spożywczych), których zadaniem była obrona rewolucji przed wrogami - zarówno zewnętrznymi, jak i wewnętrznymi. Terror jakobiński podczas swego apogeum bezlitośnie rozprawiał się ze swoimi przeciwnikami, nie tylko tymi prawdziwymi, ale również wyimaginowanymi. Warto wspomnieć tu chociażby o krwawej pacyfikacji Wandei czy Lyonu.
Taka polityka stopniowo wzmagała niezadowolenia społeczne. Robotnicy zaczęli wrogo odnosić się do jakobinów z powodu wprowadzenia maksimum na większość cen i płac, chłopom nie podobała się rekwizycja żywności, burżuazja cierpiała ze względu na ograniczenia handlowe i przemysłowe, wreszcie katolicy byli nastawieni niechętnie do władzy ze względu na jej walkę z Kościołem i religią. W celu uniknięcia zamieszek jakobini zmuszenie byli jeszcze mocniej uderzać w społeczeństwo - terror zaczynał wymykać się spod kontroli. Robespierre oskarżył Dantona o zdradę kraju i spisek, w konsekwencji czego jeden z twórców jakobińskiego terroru sam padł jego ofiarą - został zgilotynowany, a po jego śmierci nastąpiła jeszcze większa eskalacja zastraszania społeczeństwa. Mocą uchwały z czerwca 1794 roku oskarżony nie miał prawa do obrońcy, sąd nie był również zobligowany do przesłuchania świadków - doprowadziło to do tego, że w ciągu ostatniego miesiące swej działalności Trybunał Rewolucyjny wydał więcej wyroków śmierci, niż w ciągu całego poprzedniego roku. Podobne wydarzenia były bezpośrednim czynnikiem zawiązania się na tyle mocnej opozycji antyjakobińskiej, że 28 lipca 1794 roku sam Robespierre został aresztowany, a dzień później stracony. Bez procesu.
Czyżby więc terror nie był metodą na tyle skuteczną, aby zapewnić władzy spokojne panowanie? Jak zwykł mawiać Józef Piłsudski (sam zresztą przez niektórych posądzany o terror): "terror to broń słabych". Jest w tym twierdzeniu wiele racji - chociaż na pozór władza jest silna, jej działania są stanowcze i budzą społeczny postrach, to w gruncie rzeczy terror jako metoda sprawowania władzy jest skuteczny tylko przez krótki okres. Z czasem rządzący zaczynają dostrzegać zagrożenie wśród najbliższego otoczenia, czują osamotnienie, co tylko potęguje przemoc i prześladowania. Władza staje się fanatyczna, przekonana o własnej nieomylności i doskonałości. I znów przychodzą na myśl słowa Ryszarda Kapuścińskiego: "jeśli spośród wielu prawd wybierzesz tylko jedną i za tą jedną będziesz ślepo podążać, zmieni się ona w fałsz, a ty staniesz sie fanatykiem". Tu właśnie tkwi słabość takiej formy sprawowania władzy.
Czy jednak każda forma rządu oparta na terrorze jest podobna? Rozważając kolejny przykład, Józefa Stalina, warto zwrócić uwagę na fakt, iż jego rządy były oparte również na innych filarach - dążył on do likwidacji wszelkich przejawów pluralizmu politycznego oraz do centralizacji i unifikacji gospodarki. W życiu społecznym, politycznym, gospodarczym i kulturalnym kluczową rolę odgrywała propaganda. Terror zaś miał na celu nie tylko zastraszenie społeczeństwa, ale także rozbicie struktur społecznych, poczucia solidarności grupowej. Stalin dążył do rozbicia jedności ludzi, masowe przesiedlenia doprowadziły do wymieszania się narodowości. Wszystkie te zabiegi miały na celu uczynienie ze społeczeństwa zastraszonej, łatwo dającej się manipulować masy, gotowej zrobić wszystko w imię wcześniej wpojonych jej haseł. Terror wprowadzony przez Stalina skutkuje po dziś dzień, na przykład w świadomości dotkniętego nim społeczeństwa; i chociaż sam Stalin zmarł w nie do końca jasnych okolicznościach, stworzony przez niego system władzy okazał się niezwykle skuteczny.
Przyjrzyjmy się teraz jeszcze bardziej aktualnemu przykładowi zastosowania terroru przez władzę - okupacji Tybetu przez Chiny. Obecna sytuacja w Tybecie jest tragiczna. Następuje stopniowe wyniszczanie narodu tybetańskiego, zapadają wieloletnie wyroki na niewinnych działaczy, wielu z nich zostaje skazanych na karę śmierci bez uczciwych procesów, wbrew jakimkolwiek normom międzynarodowym. Od 1950 roku zginęła szósta część narodu, zburzono większość z tysięcy buddyjskich klasztorów i wprowadzono przymusowe komuny, niszczące tradycyjny porządek społeczny. Terror trwa w każdej dziedzinie życia społecznego, przyczyniając się do masowych ucieczek. Obecnie poza granicami znajduje się ponad 130 000 Tybetańczyków, którzy wybierają wolność w obcym kraju niż niewolę we własnym. Wskutek chińskiej okupacji Tybetańczycy stali się mniejszością we własnej ojczyźnie. Mechanizmy są więc cały czas te same - zastraszanie społeczeństwa, aby stało się bardziej posłuszne władzy i aby łatwiej można było nim manipulować. Sytuacja Tybatu jest jednak o tyle odmienna od wcześniej omawianych, że ma ona miejsce teraz, na naszych oczach. O ile stosunkowo łatwo zrozumieć bierność społeczności międzynarodowej podczas terroru jakobińskiego czy stalinowskiego, o tyle nie sposób akceptować jej dzisiaj - kiedy obowiązują określone przepisy międzynarodowe, kiedy prawa człowieka są podstawową wartością każdego demokratycznego państwa. Na dzień dzisiejszy właśnie skala łamania praw człowieka jest miernikiem nasilenia terroru w danym państwie. Tymczasem społeczność międzynarodowa nie potrafi zająć jasnego i klarownego stanowiska, nie potrafi stanowczo przeciwstawić się podobnym zjawiskom, a że we współczesnym świecie zbliżone przykłady zastosowania terroru jako sposobu sprawowania władzy można mnożyć, podobna bierność jest niebezpieczna, daje bowiem sygnał władzom poszczególnych państw, że ewentualne zastosowanie terroru jest ich własną sprawą i żadne zewnętrzne konsekwencje ich za to nie spotkają.
Każdy z nas ocenia terror jako coś złego, coś, z czym trzeba walczyć, czego nie można tolerować pod żadną postacią. Podobne frazesy stały się hasłami trwającej wojny z terroryzmem, która stała się dość prędko, odnosząc się do dwóch definicji Gearty'ego, wojną z terrorem (interwencja w Afganistanie i Iraku). Odnosząc się zaś do historii, jak i obserwacji obecnej sytuacji międzynarodowej, chciałoby się sparafrazować słowa Piłsudskiego: "Terror to broń słabych" Ale nie ma na nią mocnych.
21 1 21