Odpowiedzi

2009-09-27T18:04:33+02:00
W biednej dzielnicy niedaleko Limy, młody człowiek wyszedł ze swojego domu - małego z plastikowym dachem. Spogląda w poranne niebo, kolejny dzień bez słońca. Ostatnio pogoda była okropna. Nie był w stanie przypomnieć sobie ostatniego dnia, kiedy widział słońce. Ciężkie, szare chmury zakrywały niebo, a jego serce wypełniło się zimnym smutkiem.
- Nie ma słońca bez niej - pomyślał.
Jest tylko codzienna ciemność. Nie dzwoniła już od tak dawna. Zastanawiał się, czy odeszła na zawsze. Próbował sobie wyobrazić życie bez niej. Co jeśli zostanie w Madrycie, sprzątając domy bogaczów?

Odwracił się jak tylko usłyszał hałas; jedno z dzieci się obudziło. Tęsknią za nią bardzo. Dom nie jest domem bez niej. Codziennie pytają go, kiedy wróci mama. Co może powiedzieć?
- Pewnego dnia, wkrótce, kochanie.
- A dlaczego jej tu nie ma, tato?
Dlaczego? Potrzebują pieniędzy, a tu nie ma pracy. Tam może zarobić w jeden dzień tyle, co tutaj przez miesiąc. Nie jest łatwo wyżywić piątkę dzieci, lecz żyć bez matki też jest trudno.

Westchnął. Nadszedł czas na pobudkę i wyszykowanie ich do szkoły. Zna wielu ludzi, którzy wysyłają swoje dzieci do pracy, do mycia samochodów, albo do żebrania, ale on od zawsze powtarzał, że dzieci muszą mieć wykształcenie.

Ale jest ciężko. On też za nią tęskni, za jej uśmiechem, za głosem, za piosenkami, które śpiewała, nawet gdy wszystko zdawało się czarne. Z tego co wie, ona go kocha, dlaczego jednak nie zadzwoniła? Może o nich zapomniała, może postanowiła tam pozostać. Może znalazła kogoś innego. Chciał płakać, ale nie mógł, nie przed dziećmi.

Pies zaczął szczekać. Odwrócił się do domu, by zacząć nowy dzień.

Nagle, promień słońca przedziera się przez chmury i rozświetla wejście, w momencie jak Veronica przeszła przez drzwi. Poczuł ciepłe promienie na plecach. Mała dziewczynka dopiero co się obudziła, przeciera oczy rękoma. Wyglądała dokładnie jak jej matka. Ziewnęła, a on usłyszał głos jej matki. Słyszał swoje imię.
- Nacho! Nacho!
Veronica mówi? Usłyszał kroki za sobą. Obrócił się. Słońce świeciło za jasno i nie mógł dokładnie widzieć. Zasłonił twarz ręką.
- Jeszcze się nie obudziłem! Ciągle śnię! - pomyślał.
Lecz kiedy Veronica krzyknęła "Mama!", od razu dotarło do niego, że marzenia czasami się spełniają.