Interpretacja wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera "o zmroku"
O cichym zmroku u wejścia w dolinę
leżę i patrzę na błękitnosine,
czyste i senne, w bezmiar rozesłane
przestrzenie niebios... Gdzieś na skalną ścianę
padł spływający z wolna sinym niebem
blask i skalistym w dół sączył się żlebem,
a kędyś w pustce powietrznej, daleko,
Beskidem taśmy słoneczne się wleką
bladoróżane, przez łąki i lasy,
i lilijowomodre wiszą pasy,
owstężające błękitne zamroczą.
Był wiatr... Las czarny, co porósł gór zbocza,
nad głową moją szumiał, a gdzieś nisko
szumiała woda - - całe uroczysko
przejął czar dziwny... Ciche mgły wieczoru
schodziły z nieba głucho i powoli
i ogarniały całą głąb przestworu
i Beskid w bladej światła aureoli.
Dziwna, cudowna tajemniczość nocy
już twarz swą, zda się, chyliła ku ziemi
ponad smrekami sennie szumiącemi
i blaskiem, który płynął ku północy.
I coraz ciszej było, tajemniczej,
pośród tej skalnej, ciemniejącej dziczy,
a dusza moja w bezsłownej zadumie
cała się w leśnym pogrążyła szumie
i w mglisty wąwóz płynęła pod skały
i przez przełęcze, przez mroczne doliny,
szła na dalekie w księżycu równiny
i dalej w bezkres... A mroki gęstniały
i coraz ciszej, coraz było ciemniej,
coraz uroczej i coraz tajemniej.

1

Odpowiedzi

2010-01-13T22:21:14+01:00
Osobą mówiącą w wierszu jest mężczyzna który leży w dolinie i patrzy w niebo. Zatraca się on w czasie. Widzi różne rzeczy które masz opisane od 4 do przed przed ostatniego wersu. Mężyczyzna ten zachwycił się pięknem nieba w nocy ( chociaż mogła to być też kobieta autor użył tylko sformułowań ja więc nie wiadomo płci)
12 2 12