Odpowiedzi

2010-01-14T16:35:47+01:00

Kogut, bywalec i wyjadacz stary,
Siedział na drzewie. Chytry lis nadchodzi:
"Braciszku- rzecze- skończmy nasze swary,
Niech się raz przecie kogut z lisem zgodzi".
"Chcesz zgody? Szczerze?"
"Ach szczerze: Wieczne ślubuję przymierze
Z tobą i z całym narodem kogucim.
Krwiożerczych tchórzów zuchwalstwo ukrócim,
Ja od was kanie i sępy odstraszę,
Niecne jastrzębie w ścisłe wezmę kluby,
Ale tymczasem, o kogucie luby,
Znijdź z drzewa: niechaj pojednanie nasze
Uścisk braterski uwieńczy,
A za twą całość lis honorem ręczy".
"Ach, lisie!- odparł kogut- jakaż dla mnie radość,
Że mogę ciebie nazwać bratem i kolegą!
Twemu żądaniu wnet uczynię zadość,
Bo oto, widzę, charty tutaj biegą.
Założę się, że tak spieszą,
Aby nam hasło pokoju zwiastować.
Zejdę więc i będziemy mogli całą rzeszą
Serdecznie się wycałować".
"Bywaj zdrów- lis mu na to- mam daleka drogę I dłużej czekać nie mogę,
Więc kiedy indziej, mój braciszku miły,
Dokończę tej ważnej sprawy".
Rzekłszy wziął nogi za pas, czmychnął, co miał siły;
I znikł w tumanie kurzawy.
A kogut śmiał się z lisa.
Nie lada to sztuka,
Gdy kto oszusta szuka.