Odpowiedzi

2010-01-15T15:57:29+01:00
Łucja pozostała w narni jej rodzeństwo wrócili do normalnego realngo świata
lecz nigdy o nich nie zapomniała.
Łucja została wielka królową świata Narni lecz gdy skończyła 20 lat...
-Łucjo!-Krzyknął Aslan
-Tak Aslanie-Wchdząc do wielkiego pomieszczenia powiedziała Łucja.
-Kończysz 20 lat.Wiesz zę musisz wyjsć za mąż?-Powiedział z wielim spkojojem Aslan.
-W tak młodym wieku Aslanie?-Dziewczyna przytuliła się do lwa i objeła jego piękną i gęstą grzywe.
-Łucjo nie chałem ci tym zakrzątać głowy w tak młodym wieku.Kiedy byłaś beztroska i młoda.-Powiedział z niezwykłym spokojem Aslan.
-Aslanie ależ tu niema takiego mężczyzny któremu się podobam.Odparła z niepokojem królowa.
-A więc dobrze.Wyjdź na powierzchnie i odnajdź swoje rodzeństwo i znajdź jakiegoś mężczyzne godnego Narnijskiej królowej.Mówiąc to aslan poczuł niepokój.
-Dobrze Aslanie obiecuje że wróce do Narni. Mówiąc to Łucja wyszła z pomieszczenia i wted Aslan widział ją poraz ostatni.
Łucja niewracała przez tygodnie,dni,sekundy,minuty.Tak Narnia niemiała królowej,a magiczne stworzenia które wiezyły że Łucja wróci do krain poumierały ze starości.Narnia stała się pustą kraina w której czasami moza było zobaczyć Hipogryfy opłakujące to ze królowa nie wróciła.
23 2 23
2010-01-15T18:33:01+01:00
Mimo, iż rodzeństwo wróciło do ich realnego świata - do Londynu - Łucja pozostała w krainie Aslana. Uważała bowiem, że jest to jej dom.
Każdego dnia, wstając rano rozmyślała o Piotrze, Zuzannie i Edmundzie. Najbardziej brakowało jej " Piotrusia" - najstarszego z rodzeństwa, ale w końcu nie była już małą dziewczynką, tylko dorosłą, lecz młodą kobietą. Miała bowiem lat 20.
Wyrosła na piękną dziewczynę, o czarnych włosach, pięknych lazurowych oczach oraz o twarzy tak ślicznej, jak faun bawiący się z driadami.
Z charakteru dalej była małą Łusią, która kocha wszystkie zwierzęta, jak i narnijczyków. Najlepszym jej przyjacielem był pan Tumnus. Starała się z nim spędzać każdą wolną chwilę, mimo iż był to już faun w podeszłym wieku.
Pewnego narnijskiego dnia Łucja przechadzała się po zamku Ker-Paravel. Wyszła na błonia, tuż obok budowli. Spostrzegła tam leżącego na kamieniach fauna. Szybko do niego podbiegła.
Widok był przerażający. Faun miał nogi złączone łańcuchami, a na rękach miał ślady po ranach.
Łucja próbowała go ocucić, lecz nic się nie działo. Pobiegła więc szybko do zamku po swój sok leczniczy. Zaaplikowała mu kropelkę i czekała. Po jakiś 5 minutach faun obudził się. Jednak nie był zbyt zadowolony. Cały czas rozglądał się na boki wypatrując kogoś w drzewach lub krzakach. Łucji nawet nie zauważył. W końcu to ona zapytała :
- Szukasz kogoś?
- Co? – zapytał faun.- Nie, nie szukam, tylko .... a właściwie : kim ty jesteś?
- Ja? – lekko zdziwiona Łucja odparła po chwili .- E... ja jestem Łucja, królowa Narnii. A jeśli mogę spytać : kim ty jesteś? Wcześniej cię tu nie było.
- Och, wasza wysokość, proszę wybaczyć.- faun starał się podnieść , jednak nogi odmówiły mu posłuszeństwa.
- Nie wstawaj, lecz odpowiedz na moje pytanie.
- Nazywam się Agamnon. Pochodzę z dalekiej krainy zwanej Roantią. To daleko od Narnii. Jakieś dziesięć, może więcej dni drogi.
- A powiedz mi, kto cię tak urządził? – tu Łucja spojrzała na jego nogi.
- Ach, długo to historia. Nie czas, by opowiadać. Nie miejsce, by słuchać.
- Ależ nalegam Agamnonie – Łucja nie chciała dać za wygraną. Po chwili namysłu faun zaczął opowieść.
- Zaczęło się od tego, że razem z moją żoną – Akessą – odmówiliśmy pracy służby w zamku króla Resona. Ten ze złości zabił moją żonę trującym jadem motylczaków, natomiast ja zostałem związany, zraniony, a potem wrzucono mnie do rzeki. Płynąłem dobre dwie godziny, kiedy natrafiłem na jakąś kłodę. Byłem bardzo wyczerpany. Udało mi się ją jednak chwycić i wyjść dzięki niej na brzeg. Potem szedłem przez las na kolanach, bo inaczej się przecież nie dało. W pewnym momencie nie wiedziałem już co się dzieje. – tu urwał na chwilę, ale zaraz kontynuował.- Potem zobaczyłem ciebie, wasza wysokość. I to cała historia.
- Och, biedaku. A reszta twojej rodziny? – Łucja już prawie płakała.
- Dzieci nie mam. Natomiast mojemu rodzeństwu - Zuannie, Potrowy i Emundowi ..... –
Łucja już nie słuchała. Przypomniało jej się rodzeństwo. Takie podobne imiona. Zuanna, Zuzanna . Przecież to prawie to samo. Zastanawiała się jak jej rodzeństwo sobie radzi. Pewnie są znów dziećmi ze zwykłymi nastoletnimi problemami. Och! Znowu zaczęła za nimi tęsknić. Znowu zaczęła o nich myśleć. "To nie fair" – Pomyślała. – "Ja też chcę, by moje rodzeństwo tu było, ja też chcę żeby byli blisko mnie. Pocieszali mnie, gdy trzeba. Żeby wszystko było jak dawniej. I żeby nic się nie zmieniało. By byli tu, w Narnii. By tu mieszkali, i by nigdy stąd nie odchodzili." I nagle z rozmyślań wyrwał ją głos Agamnona.
- I właśnie tak to z nimi było.
- Tak. To smutna historia. Wiesz, też mam rodzeństwo. Jednak nie ma ich tu. I pewnie nigdy już nie będzie. Ale nie ma sensu teraz o tym myśleć. Chodźmy! Zaprowadzę cię do zamku. Tam odpoczniesz, zjesz, a potem zastanowimy się, co dalej.
Poszli więc do zamku w milczeniu. O czym myślał faun? O rodzinie. O miłości, którą stracił. A Łucja? Łucja nic myślała. Miała tylko nadzieję, że kiedyś jeszcze zobaczy swoich bliskich.
Gdy tylko weszli do zamku, na polanie pojawiło się całe rodzeństwo Łucji. Piotr, Edmund i Zuzanna . Bez słowa poszli do zamku i ..... ale to już inna historia. Nie ma sensu jej teraz opowiadać. Kiedyś na pewno ją poznamy. Ale na razie znajmy tylko historię Łucji .
51 2 51