Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-15T22:43:04+01:00
Krótka historia... może ci się do czegoś przyda ;)

Zasadnicza ekspansja osadnicza przypada na schyłek panowania króla Kazimierza Wielkiego oraz królowej Jadwigi. W roku 1361 król nadał rozległe dobra rycerskiemu klanowi rycerzy przybyłych z Węgier – Piotrowi i Pawłowi Balom, którzy założyli kilkadziesiąt miejscowości wzdłuż żyznej doliny Hoczewki. W środkowym dorzeczu Sanu ziemię bieszczadzką kolonizowali śląscy Kmitowie i morawscy Herburtowie. W II poł. XIX wieku powstają w okolicach Bieszczadów pierwsze na świecie kopalnie ropy naftowej, budowane są również linie kolejowe łączące Węgry z Galicją.

W czasie II wojny światowej polskie Bieszczady były areną walk między wojskami niemieckimi, oddziałami słowackimi, Armią Czerwoną oraz UPA a polskim podziemiem niepodległościowym (AK – NSZ), a po wojnie pomiędzy UPA a Wojskami Ochrony Pogranicza, funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa i innymi organami władzy państwowej polskimi i radzieckimi.

Działały tu m.in. oddziały partyzanckie Adama Winogrodzkiego, Józefa Pawłusiewicza, Mikołaja Kunickiego i Antoniego Żubryda. Od wiosny 1943 roku nasiliły się pierwsze walki polskiego podziemia (AK oraz partyzantki polsko-radzieckiej) ze zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – UPA, która dopuszczała się wówczas mordów na ludności cywilnej, grabienia i palenia wsi, porywania mieszkańców.
2010-01-15T22:44:21+01:00
Współcześnie Bieszczady przeżywają bardzo poważny kryzys ekonomiczny. Likwidacji uległy niesprawne i nierentowne PGR-y, których w latach pięćdziesiątych powstało tu aż 53. W 1990 r. podzielił ich los koncern "Iglopol", który w poprzedniej dekadzie przejął w Bieszczadach znaczną część państwowych gruntów i na kilka lat stał się prawdziwą potęgą gospodarczą. Upadły także dwa największe zakłady przemysłowe - kombinaty drzewne w Rzepedzi i Ustianowej. Dawni pracownicy wszystkich tych przedsiębiorstw powiększyli grono bezrobotnych, spora część ruszyła szukać szczęścia w inne strony Polski. Bezrobocie jest bardzo wysokie i nie widać perspektyw szybkiego uporania się z tym problemem. Region ma silnie ujemny bilans migracji i nie wyludnia się tylko dzięki wysokiemu przyrostowi naturalnemu.
A jednak świta nadzieja. W ostatnim czasie mieszkańcy Bieszczadów w coraz większym stopniu nastawiają się na obsługę ruchu turystycznego. Przy głównych drogach wyrastają jak grzyby po deszczu obliczone na turystów sklepiki i sezonowe placówki małej gastronomii, w bardziej popularnych miejscowościach, zwłaszcza wokół Jeziora Solińskiego, w niemal każdym domu oferuje się noclegi o lepszym lub gorszym standardzie lub przynajmniej miejsce pod namioty na przyzagrodowej łące. Pojawiają się także przedsięwzięcia poważniejsze: nowe, prywatne schroniska, luksusowe pensjonaty i hotele, duże, dysponujące bogatą ofertą biura podróży. W znacznej mierze zakładają je dysponujący gotówką przedsiębiorcy spoza Bieszczadów, ale i miejscowym daje to przecież możliwość nieźle płatnej pracy. Wygląda na to, że po tylu latach niefortunnych eksperymentów region odnajduje wreszcie swe właściwe powołanie i zaczyna czerpać korzyści z tego, co ma najwartościowszego: nienaruszonej przez cywilizację dzikiej przyrody, czystych wód i powietrza. To dobra, których cena będzie rosła!