Zofia Nałkowska "Granica" (fragment)

1. - Słuchaj - mówi Czerlon (...) - Słuchaj, było w tym wiele mojej winy, to prawda. Miotałem się w sprzecznościach, brnąłem w odszczepieństwo i grzech. Ale w grzechu, w męce i niepokoju szukałem człowieka. I zrozumiałem, że człowieka nie może znaleźć człowiek, nie ma drogi do człowieka, tylko przez Boga.

2. Karol słuchał z uwagą, starając się zrozumieć, przetłumaczyć to na swój język. Nieśmiało przerwał.
- Adolfie, tyś tam nie człowieka szukał... Ty tylko chciałeś siebie przemóc, zawsze to w tobie widziałem. Chciałeś złamać w sobie siłę swoją, której nie możesz sprostać, bo nie masz nad nią władzy.

3. Czerlon niedbałym poruszeniem ręki odsunął sprzed siebie w powietrzu jego słowa.
- Nie czyny nasze mówią, czym jesteśmy. Nie można człowieka sądzić z czynów. Ważny jest niepokój towarzyszący uczynkom naszym. I cierpienie. I strach... Cokolwiek myślałem i jakkolwiek żyłem, zawsze na dnie znajdowałem to jedno: strach... Strach przed ogromem świata. I strach przed karą... Aż póki nie zrozumiałem, że nie ma przed strachem ucieczki - tylko w poddaniu, tylko w najgłębszej pokorze.

4. Karol znowu odezwał się nieśmiało:
- Można by myśleć słuchając cię, że religia jest zorganizowanym przerażeniem.
Czerlon nie słyszał jego słów.
- Ty się nie boisz kary? - zapytał.
Karol powiedział, że nie. I zaraz uczuł się winny, że zrobił mu przykrość. Mimo to mówił dalej:
- Nie da się zaprzeczyć, że słabością człowieka są wymiary. Jest przywalony masą świata, "masa mu imponuje". Lubi wszystko, co jest ograniczone, zamknięte, jasne i ciepłe, zabezpieczone od niepokojącej melancholii odległości gwiezdnych i stosunków międzyplanetarnych. Chce zapomnieć o tej kolosalnej masie ciemności, mrozu i milczenia, w której miotają się nadaremnie niesłychanych rozmiarów bryły ognia, tracąc na przesyłanie sobie swych promieni straszliwe ilości lat ziemskich - zwłaszcza, że cel tych działań jest niejasny, a pożytek wątpliwy... Chce je przejednać i ugłaskać, korzy się przed ich przekraczającą jego pojęcie "harmonią". Ale przecież osaczony jest zewsząd, bo nad nim, pod nim, wewnątrz i naokoło szaleje ruchoma materia, otacza go i przenika na wylot wicher chwiejby molekularnej, zaprzeczający wszelkiemu dotychczasowemu sensowi świata...

5. Karol zauważył, że Czerlon nie spuszcza z niego oczów, i urwał.
- Nie myśl, że nie cenię tego spokoju, którego jak mówisz, doświadczasz. Ale jakże ja mam uwierzyć w spokój, jeżeli jego podstawą jest przerażenie... Przecież, przypomnij sobie, bałeś się zawsze tylko siebie. Dlatego trudno mi uwierzyć, żebyś był spokojny i dziś...
- Jesteś w tym samym miejscu, gdzie byłeś wtedy - powtórzył Czerlon. - To ci wystarcza. Nie jesteśzdolny nawet do tych najprostszych wzruszeń, których doznaje zwykły chłop wobec tajemnicy śmierci, wobec niewiadomego.
- Gdzież jest to niewiadome, powiedz.
- Jeśli tego nie czujesz, nie ma o czym mówić. Zaczyna się blisko, wszędzie tam, gdzie nie ma odpowiedzi na pytanie.
- Nie ma niewiadomego poza zapytaniem człowieka. Nie ma go nigdzie tylko w człowieku.
- To są puste słowa, sam wiesz o tym...

6. Karol nie odpowiedział, pogrążony w smutku. Był zupełnie bezradny wobec tego człowieka, którego urok trwał nad nim równie silnie jak kiedyś. Jakże miał mu to powiedzieć, jak go ubłagać, aby zechciał być silny, aby przystał na siebie i zachwycił się sobą tak, jak zachwycał się nim Karol. Słowa nie mogły tu nic pomóc, były na wierzchu, były puste, jak on mówił. A było to, że nie ma niewiadomego poza nami. Istotnie ubogie to są słowa, ale trzeba pod nie przeniknąć, ująć je gdzieś głęboko, w tym miejscu, gdzie myśl zawiera jeszcze treść rodzącego ją uczucia i cała tętni jego cielesną naturą.

7. A było to jeszcze, że człowiek podobny jest do świata, że jest zrobiony z tej samej materii istnienia. I nie ma konieczności, i nie ma wcale powodu, aby w sądzie o świecie na zawsze miał błądzić. W poczuciu niedoskonałości własnej myśl ludzka wykopała przepaść między podmiotem i przedmiotem, między poznającym i tajemnicą. Wyznaczyła granicę nieprzekraczalną poznaniu, nie pamiętając, że wszystkie jego władze wyrosły z tych samych jakości, które stanowią przedmiot poznania.

8. - Pamiętasz - mówił błagalnie - pamiętasz, czytaliśmy razem Locke'a, tę jego książkę "przyjemną i pożyteczną" o rozumie człowieka. On mówił, że Bóg dał człowiekowi tyle zrozumienia, ile mu jest potrzeba. Pamiętasz... A przecież jest mu tego zrozumienia z każdym przemijającym stuleciem, z każdą przemijającą godziną potrzeba coraz więcej. Uwierz mi, że granice ludzkiego zrozumienia są ruchome, że świat w istocie swojej jest widzialny, że człowiek...

9. Chciał powiedzieć, że świadomość człowieka jest najwyższą instancją, że jest czymś więcej nierównie niż jakakolwiek możliwa odpowiedź na wyrastające z niej i przez nią zrodzone pytanie. Że rozpostarta nad światem, upojona sobą, usiłuje nadaremnie wbudować własny swój sens w to, co się tylko dzieje, co tylko jest. Ale ogromny Czerlon nie wydawał się wdzięcznym słuchaczem.

10. - Słuchaj - mruknął swym przepysznym basem kaznodziei, który w zadymionym powietrzu wzniecił wibrujący metaliczny rezonans. - Ja jestem blisko, ja wciąż to widzę (...) Co może innego człowiek, robak ludzki, jak ukorzyć się przed niepojętą sprawiedliwością tego losu? Poddać się woli najwyższej, której nie zna nieprzeniknionych postanowień. Jak pierwsi chrześcijanie uśmiechać się z zachwytem sponad płomieni stosu, patrzeć w niebo z upojeniem i wdzięcznością, że Bóg uznał ich godnymi męczeństwa.


1. Nadaj analizowanemu fragmentowi tytuł, który najlepiej przystawałby do tematu rozmowy. (6 pkt.)

2. Z czyjej perspektywy prowadzona jest narracja? Uzasadniając swój sąd, odwołaj się do tekstu. (10 pkt.)

3. W kontekście akapitów 3-4 wyjaśnij sens sformułowania: "Słabością człowieka są wymiary". (10 pkt.)

4. W 4-5 zdaniach przedstaw stanowiska prezentowane przez uczestników rozmowy. (12 pkt.)

5. Prześledź tok rozumowania Karola, zaprezentowanego w a. 6-9. Sformułuj tezę, a następnie podaj 3 argumenty (wypowiedziane i pomyślane), którymi bohater chciał przekonać rozmówcę. (12 pkt.)

Potrzebuję tego na zaraz!!!

1

Odpowiedzi

2010-01-16T12:52:30+01:00
1.) Waga strachu.
3.) Człowiek lubi miec zachowaną harmonie. Nie isć do ślepego celu, lubi miec wszystko poukładane jasno.
5.)teza
"Ludzka siła wyrasta ze słabości." (cytat; Ralph Waldo Emerson)
argumenty
- nie można ciągle rozpaczać nad naszymi wadami
(niedoskonałościami)
-trzeba próbować i iść dalej z podniiesioną głową
-świadomość człowieka jest najwyższą instancją (to z tego tekstu)

ale 2 i 4 nie umiem bo nie mam jeszcze chyba tego doświadczenia xDe ;)
15 1 15