Odpowiedzi

2010-01-16T21:09:11+01:00
Dodaje załącznik, o który ci chodzi sorki nie chce sie wysłac to ci go tu skopiuje.

Był ranek, gdy nagle sobie uświadomiłam, że coś się zmieniło. Domy, ulice, sklepy i ludzie byli tak starodawni. Ubrałam się i wyszłam z domu. Widok był jak z bajki: konie zaprzężone w bryczki, ludzie chodzący elegancko ubrani, kobiety w długie suknie zdobione falbankami, mężczyźni w starodawne garnitury. Weszłam do sklepu.
-Dzień dobry, panienko-przywitała mnie ekspedientka (nie wiem jak w tamtych czasach je nazywano). Kobieta, która stała za ladą miała długie, brązowe, kręcone włosy opadające na plecy,długą zielona suknię z falbanami i zielone kolczyki. Jej oczy były niespotykanie błękitne, dzięki czemu od razu wydała mi się sympatyczna i oczywiście miałam rację.
-Dzień dobry.
-W czymś pomóc, panience?
-Tak
-Słucham?-zapytała patrząc na mnie jak na córkę.
-Czy mogłaby pani mi powiedzieć, który jest rok.
-Och, panienka już nie liczy lat?Mamy rok 1750.-powiedziała to z dumą w głosie.
-Dziękuje bardzo pani, ale proszę teraz o wybaczenie,ale mam jeszcze dużo spraw do załatwienia.
-Nie gniewam się,panienko- wypowiedziawszy to uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Do widzenia-powiedziałam z uśmiechem.
-Do widzenia.
Wyszłam z tego sklepu przerażona. Jest rok 1750, a jak kładłam się spać był rok 2010. „To jakaś paranoja” pomyślałam. Długie godziny chodziłam po ulicach bez celu, oglądając wszystko z zaciekawieniem, bo przecież wszystko było z XVIII wieku! Wieczorem wróciłam do domu. Z trudem go rozpoznałam, ponieważ domy były takie same. Wróciwszy zjadłam kolację, przebrałam się w koszulę i położyłam się spać. Następnego ranka obudził mnie zgiełk ulicy. Szybko wstałam i wyjrzałam przez okno. To co ujrzałam z jednej strony było cudowne, bo wróciłam do XXI wieku, zaś z drugiej brakowało mi wygładu tych wszystkich ulic, ludzi, sklepów. „Wróciłam do rzeczywistości” pomyślałam z uśmiechem, gdy zobaczyłam kobietę biegnącą za swym dzieckiem.