Odpowiedzi

2010-03-23T21:32:00+01:00
Wszystkiego na pieniądze przeliczyć nie można
Nie oszukujmy się – Rosjanie traktują nasz region inaczej niż słoneczne Włochy. I, jak wiemy, nie wynika to wyłącznie z tego, że premier Władimir Putin ma lepsze relacje z Silviem Berlusconim niż z Donaldem Tuskiem.
Europa Środkowo-Wschodnia to region newralgiczny dla Rosjan i mają do niego nadal diametralnie inne biznesowo podejście niż do swoich inwestycji w Europie Zachodniej. Trzeba o tym pamiętać zawsze.
A zwłaszcza dziś, kiedy spółki z sektora paliwowego (będące finansową forpocztą Kremla) znów sondują nasze intencje, znów pytają, czy coś się przypadkiem nie zmieniło i czy nie chcemy zrobić z nimi „świetnej transakcji”.
Tym razem chodzi o udział w litewskiej rafinerii Możejki, którą kosztem 2,5 mld dolarów w grudniu 2006 roku przejęła największa polska firma naftowa – PKN Orlen.
Całe szczęście, że na sondowaniu się kończy i w sferze realnej na razie nic się nie dzieje. Ani szef PKN Orlen, ani premier nie podjęli tematu.
Ale warto dmuchać na zimne. Wszystkiego na pieniądze przeliczyć bowiem nie można.
Transakcja z Rosjanami, nawet jeśli na krótko dałaby gotówkę Orlenowi, to na lata pogrzebałaby misternie budowany polityczny plan zbliżenia Polski z Litwą. Byłaby także długoterminowo niebezpieczna dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.
Niby rosyjskie koncerny, od których dziś kupujemy ponad 90 proc. potrzebnej nam ropy, i tak mają nas w garści.
Ale gdyby nasze firmy paliwowe stały się ich firmami, zarobiliby znacznie więcej, sprzedając nam paliwa jeszcze drożej.
Choć trwa kryzys finansowy, który nadwątlił majątki oligarchów, to koncerny z Moskwy wciąż są i nadal będą silne. Może nie kupią hiszpańskiego Repsolu, bo na wydatek kilkunastu miliardów euro ich teraz nie stać, ale zawsze znajdą pieniądze na wydatki w naszym regionie.
Tym bardziej że u nas jest taniej.
Warto więc pamiętać o wydarzeniach sprzed paru zaledwie dni. Czwarty co do wielkości rosyjski koncern paliwowy Surgutnieftiegas wydał wtedy 1,4 mld euro. Kupił od austriackiego OMV ponad 20 proc. akcji węgierskiej narodowej firmy paliwowej MOL.
Ani zarząd MOL, ani rząd w Budapeszcie nie zostały uprzedzone o transakcji.