Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2010-01-18T00:46:26+01:00
Chce zrozumieć siebie do końca, nie wedle jakiś doraźnych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej własnej. Kto podejmuje czyny dobroci wobec innych, może z większą ufnością spodziewać się miłosierdzia od Boga.Zee swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. To dzięki Bogu, moje życie jest cudowne.Jeśli dokonam się w ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga, ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym. Świadczą o tym wszystkie dotychczasowe łaski, wydarzenia, spotkania, przeżycia.Miłosierdzie jest ponurym cieniem, w którym usiłuje ukryć właściwe swe oblicze. Miłosierdzie zdaje się więc uzasadniać nierówności społeczne i z tego względu zasługuje czasami na negatywną ocenę.Nie może naśladować świata, ale nieustannie się przemieniać w swoim wnętrzu. Kto podejmuje czyny dobroci wobec innych, może z większą ufnością spodziewać się miłosierdzia od Boga.Krzywdy są zazwyczaj nie do końca świadomą pogardą albo przynajmniej lekceważeniem okazywanym innym. Nazbyt łatwo, wybaczać zło, ale trudno wybaczyć konkretnemu człowiekowi. Dlatego też kiedy ktoś mówi o wybaczeniu i prosi o wybaczenie, mamy wybaczyć . Dziękuję za to wszystko Bogu, że w swoim miłosierdziu chciał mnie uzdrowić, abym uwierzyła że odkupionych Jego Krwią i Wodą, którą przelał z miłości do nas.
2 3 2
Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-18T02:59:01+01:00
Kościelny bełkot powyżej -_-



Proszę:

Często patrząc na świat, oglądając telewizję czy czytając gazetę zastanawiam się nad tym czy jestem osobą dobrą czy może złą. Kiedy widzę to co się wokół dzieje, marzę by choć raz móc odpocząć od nękających mnie czarnych myśli. Mimo tego, że ciągle nie potrafię w stu procentach odpowiedzieć sobie na swoje pytanie, to jednak staram się postępować w życiu tak by iść w te dobrą stronę. Pewnego razu postanowiłem zrobić sobie obrachunek moralny. Zastanawiałem się co w przeciągu ostatnich dni robiłem i co jak wpłynęło na życie moje, moich bliskich, a także osób trzecich. Do najgrzeczniejszych mimo wszystko nie należę, ale potrafię otwierać swoje serce na ludzkie problemy. Nauczyłem się, że nie można zamykać oczu na potrzebujących. Nawet idąc do szkoły, widząc osobę, która żebra na chodniku, nie potrafię przejść z kamienną twarzą. Chociażby dwa dni temu, kiedy przytrafiła mi się właśnie taka sytuacja, wręczyłem pewnemu panu swoje drugie śniadanie. Uważam, że tak powinien postępować każdy, świat by się zmienił. Nie wystarczy przecież chodzić do kościoła, czy robić coś pod publikę. Oddając choćby takie kanapki, nie spodziewam się raczej zapłaty czy wejściówki do nieba. Ważne, że czuję iż mogę coś zmienić. To kropla w morzu potrzeb, ale proszę sobie wyobrazić, że na pstryknięcie palcami postępuje tak każdy człowiek na ziemi. Ja gdy zamykam oczy i myślę o takich czasach, widzę pokój, tętniące miłością ulice i uśmiechy na ludzkich twarzach. Cieszę się, że życie mnie nauczyło iż takie małe gesty zebrane w jedną całość potrafią czynić cuda. Oto moje osobiste miłosierdzie za które nie oczekuję nagrody, a co jedyne tego by ktoś szedł moimi śladami.
1 5 1