Last summer my friends and I decided to go to Scotland for one week. There were four of us so we agreed that the cheapest means of transport for us would be a car. After packing our things we left for Edinburgh.

Unfortunately, traffic jams in London were so heavy that it took us almost 3 hours to get away from the city. Tired, but still in a good mood we went onto the motorway and sped towards our destination. That was not the end of our problems though, as after about 20 miles we heard a strange sound coming from the engine and soon afterwards we saw dark smoke coming from the bonnet. Our car would not go any further. Standing in the middle of nowhere we were swearing and wishing that we had never gone on this trip. A few cars went by but none of them stopped to check if we needed any help. To make matters worse, it started to rain heavily so we had to hide in the car. It was terribly cold inside as the heating did not work. Nor did the emergency lights. We were not surprised at all then, when a police car appeared just in front of us. ‘What are you doing here? Don’t you know it is forbidden to stop on the motorway? You will get a £100 fine!’

That was too much bad luck for us. Close to tears we tried to explain them our situation. Fortunately, everything ended happily as they towed us to the nearest garage and gave us a lift to the bus stop. We were in Edinburgh after another 3 hours and had a really fantastic time there!

Anyway, I will never go on holiday by car again.

1

Odpowiedzi

2010-01-18T11:24:27+01:00
Latem ubiegłego roku ja i moi przyjaciele postanowiliśmy udać się do Szkocji na jeden tydzień. Było nas czterech, więc zgodziliśmy się, że najtańszym środkiem transportu dla nas będzie samochod. Po zapakowaniu naszych rzeczy pozostawione w Edynburgu.

Niestety, korki w Londynie były tak ciężkie, że zajęło nam prawie 3 godziny, aby dojechać od miasta. Zmęczeni, ale nadal w dobrym nastroju pojechaliśmy na autostradę i pędził w kierunku naszego przeznaczenia. To nie był koniec naszych problemów, choć, jak po około 20 mil usłyszeliśmy dziwny dźwięk pochodzący z silnika i wkrótce potem zobaczyliśmy ciemny dym z pod maski. Nasz samochód nie chciał jechać dalej. Stojąc w środku dziczy przysięgaliśmy że nigdy więcej nie pojedziemy na taki wyjazd. Mijały kilka samochodów, ale żaden z nich zatrzymał się, by sprawdzić, czy potrzebujemy jakiejś pomocy. Co gorsza, zaczął padać deszcz, więc ukryliśmy się w samochodzie. Było strasznie zimno wewnątrz a ogrzewanie nie działało. Nie było świateł awaryjnuch. Nie byliśmy zaskoczeni , gdy samochód policji pojawił się tuż przed nami. "Co wy tu robicie? Nie wiecie, nie wolno zatrzymywać się na autostradzie? Dostajecie 100 funtów grzywny!

To było zbyt wiele jak dla nas. Staraliśmy się je wyjaśnić naszą sytuację. Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie, pociągnęli nas do najbliższego warsztatu i zawieżli na przystanek autobusowy. Byliśmy w Edynburgu po 3 godzinach i było naprawdę fantastycznie!

Już nigdy nie pojadę na urlop samochodem.