Odpowiedzi

2009-09-30T01:52:52+02:00
Pewnego dnia będąc w szkole mieliśmy godzine wolną i mogliśmy robic co chcieliśmy,ale warunek był taki,ze nie moglismy opuszczać klasy.Chłopakow było w klasie 13,a dziewczyn było 11.Połowa chłopaków w mojej klasie to takie ''chwalipięty''druga połowa natomiast to chłopacy kolezeńcy i mili w porównaniu do tamtej połowy.Dziewczyny wszystkie są fajne,ale ja jednak wole trzymać z chłopakami.Więc siedząc tak w ławce w pewnym momencie wybuchła bardzo głośna dyskusja między chłopakami,ja akurat konsumowałem swoje śniadanie,wiec wogóle nie bra łem w tej rozmowie głosu.Jeden przez drugiego przechwalał się jaki to ma komputer w domu,jakiego ma drogiego psa w domu,jakim autem jezdzi jego tata itp.Ja i paru innych kolegów z klasy niestety nie mieliśmy sie czym zachwalac,poniewaz nie mamy psów,nie posiadamy również komputerów,a nasi ojcowie do pracy dojezdzają autobusem.Zresztą takie przechwalanki to nie w naszym typie,jednak pozostała 8-emke chłopaków wrecz takie pogawędki ekscytuja.Dni mijały,a nie długo moje urodziny.Nie myslałem nawet o prezentach,które dostne,poniewaz ja jestem taki ze ciesze sie z byle małej rzeczy,także komputer czy pies nawet by mi sie nie przyśnił.Największa rzecza na która czekałem w moje urodziny to czekoladowy tort.Mama robiła najlepszego torta na swiecie.
To był piątek.Dzien moich urodzin.Cały dzien chodziłem jakiś wesoły,podekscytowany.Tak jakbym czuł coś co zmieni moje zycie.Rodzice zreszta tez byli jakcys zadowoleni,siostry moje również.Nadeszła godzina 17.00.Wszyscy goscie sie juz zjechali,więc pora kroic torta.Po zjedzeniu ciasta zabrałem sie więc do rozpakowywania prezentów.Najbardziej zadziwiło mnie takie duże,zielone pudło.Nie zastanawiając sie dłuzej otworzyłem wiec owe pudło.To co w nim ujrzałem o mało mnie nie zwaliło z nóg.Ten prezent nawet mi sie nie snił,poniewaz myslałem ze nie mozliwe jest bym to miał.To był komputer.Prezent od rodziców.Dziadkowie swój prezent pozostawili przed domem.Kiedy wyszedłem-zaniemówiłem.Koło malutkiej choinki siedział malutki biszkoptowy labrador.
Serdecznie podziękowałem wszystkim za prezenty,a były rózne zaczynając na komputerze,a kończąc na psiaku.Jednak rodzice mieli cos bardzo waznego do powiedzenia wszystkim zgrmadzonym.Mama zaczeła mówic jednak w pewnym momencie przestała,poniewaz płacz(ze szczescia)nie pozwalał dalej mówic.Tata więc kontynuował.Oznajmił nam,że kupili nowy samochód,prosto z salonu.Wszyscy sie uradowaliśmy...Tyle radosci w dniu moich urodzin.Pomyslałem-Teraz chłopacy z klasy nie bede sie wysmiewali ze mnie,poniewaz równiez mam komputer,psa,a na dodatek mój tata tez ma swoje,nowe autko.To był mój najszcześliwszy dzien w zyciu.




Myśle ze jest dobrze napisane...Nic innego juz nie wymysle...
3 2 3