Odpowiedzi

2010-01-22T16:33:14+01:00
Było to dawno temu dokładnie w styczniu w zimowy wieczór gdy Jaśko wracał do domu a że było mu wesoło to zaczął grać na skrzypcach.Otóż gdy omijał pagórek przypomniał sobie że kiedyś na nim leżało zamczysko królowej Bony.Nagle przeszło go mrowienie ponieważ zobaczył jak ze ściany wyłania się piękna pani wystrojona w złote szaty. Jaśko dowiedziawszy się że pani nie trzyma z diabłami pokłonił się jej a ona opowiedziała mu o tym że jest królową Boną i o tym że tylko kilka minut przed północą ma chwilę od złych duchów, które ją dręczą i od pokuty.Poprosiła ona także aby Jaś zaśpiewał jej dwie piosenki.Jaś tak wczuł się w jedną piosenkę że zaczął tańczyć oraz podskakiwać , że Królowej naleciały do oczu łzy .Pod koniec królowa Bona podziękowała i powiedziała mu, że jeśli będzie czegoś potrzebował to ma przyjść i zagrać pod tą górą a ona przyjdzie i upomniała go także że ma przyjść tylko o północy.Wtem na wieży Łomżyńskiej zabił zegar i pod królową ukazała się przepaść gdzie ona skoczyła a jaś usłyszał tylko brzęk łańcuchów i jęki, Jasio wystraszony uciekł do domu odmawiając pacierz za królową Bonę.Następnego dnia Jaś wyprowadził bydło na łąkę aby mogło się najeść świeżej trawy.Usiadłszy na starej olsze zaczął grać na swoich skrzypcach tak że zapomniał o bożym świecie i zapomniał że jest pastuchem dworskim.Nagle ktoś uderzył go batogiem i powiedział:A więc tak pasiesz dworskie bydło Dam ja ci muzykę, złodzieju?... i grzmocił batogiem dalej.Jaś zobaczył ,że bydło biega po całym pastwisku i zaczął je zbierać.Brakowało mu jednego bydła a więc poszedł szukać w końcu znalazł w gęstwinie poszarpaną skórę.Pomyślał ,że na pewno wilki go zjadły.Przygnębiony Jasio poszedł pod górę i zagrał.Ściana rozwarła się i wyszła z niej królowa.Jaś opowiedział jej historię a ona powiedziała mu że ma iść w głąb góry a tam w więzieniu znajdzie złoto aby spłacić bydlę, lecz ostrzegła go że nie brać nic więcej bo ogarnie go zło.Jaś oddał pieniądze lecz przydarzyło m u się jeszcze gorsze wydarzenie otóż zakochał się w córce młynarza z Łomżyńskiego przedmieścia.Lecz ona nie odwzajemniała jego uczuć i tylko go wykorzystywała.Jaś myślał że Królowa Bona znajdzie mu jakieś rozwiązanie i znalazła.Powiedziała mu:Chcesz, żeby cię twoja dziewka kochała? Sposób łatwy na to rzekła - złap żywego nietoperza, włóż go w nowy garnek i obwiąż , a potem o północy zagrzeb w mrowisku. Tylko pamiętaj, odchodząc nie oglądaj się, bo by ci się złe rzeczy zdarzyć mogły. Nazajutrz idź do mrowiska, - a znajdziesz w garnku kościane widełki i grabki, którą dziewczynę zechcesz, żeby cię kochała, przyciągnij ją skrycie ku sobie grabkami, a nie będzie mogła żyć bez ciebie, która ci zaś niemiła, a wdzięczy się ku tobie, odepchnij ją jeno widełkami, to będziesz miał spokój od niej.Jasio tak zrobił.I Małgosia na śmierć się w nim rozkochała.Nadszedł dzień w którym Jaś oświadczył że się jej oświadczy lecz młynarz śmiał mu się w oczy i nie zezwalał zgody.Wtedy Jaś znów poszedł prosić o radę Bony i powiedział jej że gdyby miał gospodarstwo to młynarz sam by się prosił żeby poślubił Małgosię.Królowa pozwoliła mu wziąć z więzienia 400 talarów lecz ani więcej.Jasio wziął talary lecz gdy wychodził potknął się o nowiusieńkie buty z podkówkami i cholewami postanowił, że je zmierzy lecz w tym momencie wbiegła królowa Bona i krzyknęła że zaraz zamknie się góra.Jasio nie namyślając się wybiegł w butach.Usłyszał za sobą piekielny śmiech i słowa-szczęśliwej drogi w nowych butach!Jasiowi włosy na głowie stanęły, aż wtem poczuł nagle, że go w nogi pali, jakby stał na rozżarzonych węglach. Przerażony chciał zrzucić diabelskie buty, ale rozpalona smoła tak do ciała przylgnęła, że ich oderwać nie było rady... Rycząc i jęcząc od bólu, padł nieszczęśliwy grajek na ziemię, wijąc się jak wąż wśród piekielnych meczarni.
Z rankiem nazajutrz ludzie przechodzący w pole znaleźli Jasia grajka omdlałego przy zamkowej górze. Z przestrachem zobaczyli, że obie nogi po kolana na węgiel były spalone i rozsypały się całkiem, kiedy go z ziemi pod nosili. Zanieśli biedaka do Łomży do szpitala, gdzie go doktorzy ocucili i pomału do zdrowia przyprowadzili. Ale na całe życie zostawszy kaleką, musiał potem czołgając się na czworakach od wsi do wsi, żebrać kawałka chleba, śpiewając przy swoich skrzypkach pode drzwiami u ludzi, nieszczęśliwa zaś Małgosia, od żalu i zgryzoty w rychłe Bogu ducha oddała.
17 3 17