Odpowiedzi

2010-01-21T14:41:18+01:00
Kiedyś na meczu ponznałęm kolegę zaczęło sięto tak:
- Siema
- Siema
- Skąd jestes
- Wilkowic
- a ty?
- ja z Kóź
- moze sie jeszcze spotkamy
- moze
- to cześć
- to czesc

I tak się poznaliśmy
1 3 1
2010-01-21T14:48:32+01:00
Nie było to tak dawno, dokładnie w lipcu tego roku. Rodzice Szymona postanowili wyjechać na wieś, by odwiedzić babcię chłopaka - Julitę. Stara, poczciwa kobieta, o wielu żelaznych zasad, których kazała przestrzegać, zazwyczaj ubrana w wełniany czarny sweter, który sama sobie zrobiła na drutach i długą, aż do ziemi, góralską spódnicę, przyjęła ich z otwartymi ramionami. Jak zawsze, już przy pierwszym posiłku zaczęła przypominać o zakazach i nakazach panujących w domu.
-Pamiętajcie, że po 22 nie wolno hałasować- zaczęła patrząc na Szymona i jego młodszą siostrę Michalinę-Jeżeli usłyszę, że któreś z was biega po domu, to za karę będziecie musieli doić od 5 rano krowy!- pogroziła im długim, chudym palcem.
-Dobrze, babciu- odpowiedziało rodzeństwo zgodnym chórem.
Następnego dnia, jak obiecała Julita, dzieci musiały wstać o 5 rano, by wykonać swoją karę.
-To wszystko Twoja wina!- powiedział oburzony Szymon, który na ślepo próbował ubrać gumowce swojego dziadka.
-Wcale, że nie moja! To nie ja zaczęłam się bawić pociągiem wieczorem i skakać po dywanie- krzyknęła dziewczynka, leżąc jeszcze w łóżku.
-Dzieci, wstawajcie. Idziemy!- usłyszeli głos babci z korytarza.
Około godziny 7, dzieci wycieńczone leżały na sianie na dworze.
-Nigdy więcej nie będę doił krowy-oznajmił chłopiec, żując źdźbło trawy.
Dziewczynka nic nie odpowiedziała, tylko siedząc obok brata patrzyła w nieokreślony punkt.
-Co się znów stało?
-Mama-krowa uciekła-szepnęła i pokazała palcem na odchodzącą w kierunku domu sąsiadów, krowę.
Chłopiec przerażony, zerwał się na nogi i ruszył w pogoni za zwierzęciem, które okazało się bardzo szybkie. Biegł w jej kierunku, gdy nagle potknął się płotek, którego nie zauważył i wpadł prosto do błota na posesji sąsiadów. Jęknął cicho, czując, że piecze go kolano.
Po dłuższej chwili, usłyszał chichot nieznajomej osoby. Był to raczej głos dziewczynki. Otrzepawszy się, Szymon wstał na nogi, nie patrząc na chichoczącą osobę.
-Jesteś wnukiem pani Julity?- zapytała nagle
-Tak, a Ty? Kim jesteś?
-Jestem jej sąsiadką. Wasza krowa przyczłapała do nas do obory-pokazała na stojącą obok zgubę, którą Szymon dopiero teraz zauważył. Nieznajoma uśmiechnęła się szeroko-Jestem Kasia-wystawiła rękę w jego stronę.
-Sz…Szymon-wydukał, ściskając jej delikatną dłoń swoją ubłoconą, na co oboje zareagowali śmiechem.
Od tego czasu Szymon, Kasia i Michalina, całe dnie spędzali razem. Kasia, pokazała rodzeństwu najbliższą okolicę, zaś chłopiec nauczył grać ją w piłkę nożną. Pod koniec wakacji stanowili świetną paczkę przyjaciół i Szymon przestał nawet denerwować swoją siostrę.