Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-21T17:10:31+01:00
Pociąg szybko pokonywał przestrzeń i przybliżał do Zenka upragniony dom. Nagle ogarnęły chłopca wątpliwości.

- A może wujek też mnie nie chce? - myślał - może tylko ze względu na ojca Uli?!...

Postanowił jednak odrzucić od siebie złe myśli i wyjrzał przez okno.

Było jeszcze widno. Mijali pola pełne złocistych snopów, ścierniska, jakieś poletka żółte i zielone, nad którymi górowały samotne drzewa. Od czasu do czasu pociąg niby wąż wślizgiwał się między ściany lasu i wypełzał znowu na łąki, żółtawe o tej porze roku i rdzawoczerwone. Gdzieś na widnokręgu pojawiły się kontury miasta, jakieś domy, fabryki.

Zenek uświadomił sobie, że zbliża się do Tczewa i zaczął przygotowywać się do wyjścia. Zdejmował po kolei bagaże. Z bijącym sercem podszedł do drzwi, przy których zgromadziła się grupka podróżnych. Pociąg zwolnił bieg i wjechał na peron. Chłopiec zaczął rozglądać się za wujkiem. Zauważył go wpatrzonego w okna pociągu. Zenek zaczął się przepychać, aby jak najprędzej znaleźć się na peronie.. Wydawało mu się, że idzie powoli a prawie biegł.

- Jesteś, jak to dobrze - powiedział wujek przytulając chłopca. Zenek chciał tyle wujkowi opowiedzieć, ale ze wzruszenia wykrztusił tylko:

- Nareszcie, wujku! Nareszcie! - i łzy zakręciły mu się w oczach.

- Poczekaj, pomogę ci z bagażem - zatroszczył się przyszły opiekun. - Zaraz wszystko umieścimy w bagażniku samochodu.

- Świetnie - ucieszył się Zenek.