Mam sprawdzian w poniedziałek i mam napisać wypracowanie
Temat : Ciekawe spotkanie.

1.Wymyśl tytuł.
2. Zastosuj 3-dzielną kompozycję.
3. We wstępie napisz kogo spotkałeś i gdzie.
4.Rozwinięcie musi mieć formę opowiadania z elementami charakterystyki : jak ta osoba wygląda , ubiór i zachowanie.
5.Zastosuj takie słownictwo o charakterystyce dla opowiadania : najpierw , potem , później , następnie , po chwili , nagle , na koniec , w końcu.
6.W zakończeniu napisz o wrażeniach z tego spotkania.

Więc możecie napisać o : Zespole "The Legends" , Krzysztofem Skibą , Krzysztof Krawczyk , Abba.
To są ludzie których widziałem na żywo i słyszałem ich muzykę.
Ale możecie napisać o kimś innym

Proszę was bardzo żebyście mi to zrobili.

1

Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2010-01-23T14:53:25+01:00
Tytuł:dziewczynka i osioł.
Jakiś impuls kazał jej otworzyć oczy. Ze zdumieniem stwierdziła, że właśnie kończy się noc. Zadrżała. Nie tylko z powodu przejmującego chłodem szaro granatowego świtu, lecz z niejasnego przeczucia, że ten dzień będzie jakoś szczególny w jej życiu. Rozejrzała się dookoła: droga, na której stała ciągnęła się prostą kreską, ze wschodu na zachód. Widziała ją wyrażnie, choć słońce było ciągle jeszcze schowane głęboko za horyzontem i ani jednym promieniem nie chciało ogrzać Dziewczyny. Westchnęła głęboko. Niebo na wschodzie już pojaśniało. Cała nadzieja w słońcu - pomyślała, kuląc się pod swoja szarą sukienką. Miała do wyboru dwa kierunki, wybrała Zachód. Zaczęła iść energicznym krokiem przedziwnie rozgrzewającym jej wychłodzone ciało. Droga była sucha, piaszczysta, bose stopy Dziewczyny przyzwyczajone były do takich dróg. Szła prosto przed siebie w stronę ciemnego granatu nieba na horyzoncie. Za jej plecami robiło się coraz jaśniej aż nadszedł moment, gdy wyraźnie dostrzegła swój własny, wychudzony, długi cień.
To zabawne - pomyślała - gonić swój własny cień i nie móc go dogonić. Oderwała wzrok od drogi, podniosła oczy do góry i zobaczyła przed sobą ogromne szare zamczysko otoczone wysokim murem. Może uda mi się odpocząć? Coś zjeść? Może spotkam życzliwych ludzi? - odpowiedzią na te pytania była przejmująco głucha cisza. Dopiero teraz Dziewczyna zorientowała się, że tego poranka nie witał śpiewem ani jeden ptak. Podeszła do wysokiej baszty rozkraczonej nad drogą. Właściwie, może lepiej byłoby nie wchodzić? Może ominąć zamek? Obejść go dookoła? - tyle pytań kłębiło się w głowie Dziewczyny a jedynym sposobem na znalezienie odpowiedzi było podjęcie właściwej decyzji.
Ciemne sklepienie bramy nie zachęcało do odwiedzin. Dziewczyna znowu skuliła się w sobie, zadrżała i jednak weszła w czerń baszty. Szybkim krokiem minęła nieprzychylność murów i znalazła się na otwartym dziedzińcu zamku. Coś w jego wyglądzie zaniepokoiło Dziewczynę. Stała patrząc uważnie, szeroko otwierając oczy, gdy dotarło do jej świadomości, że zamiast jednego, okazałego, jak na tak wielkie zamczysko, wejścia, z paradnymi schodami i wielkimi, ozdobnymi drzwiami, do zamku prowadzi całe mnóstwo wejść. Zaskoczona patrzyła na ogromną ilość jednakowych, zwyczajnych, pomalowanych szarą farbą drzwi, rozmieszczonych regularnie, co dwa trzy metry, jakby to były wejścia do komórek albo kurników. Absurdalność tego, co zobaczyła, wprawiła Dziewczynę w stan rozbawienia zmieszanego z lekkim niepokojem. No, cóż, sprawdźmy, co się kryje za tymi drzwiami - powiedziała do siebie i w tym momencie, jakby na jej rozkaz, wszystkie drzwi uchyliły się zapraszająco.
Podeszła do najbliższych, wspięła się po trzech kamiennych schodkach i zajrzała do wnętrza. Cóż mogło się kryć za tak zwyczajnymi drzwiami? Zwyczajna, szara niska izdebka, z żelaznym łóżkiem i piecykiem, bez okna. W szarości, ledwo rozświetlonej bladym wschodzącym słońcem, Dziewczyna z trudem dostrzegła siedzącego na ławce, pod ścianą, naprzeciwko drzwi, mężczyznę w bieliźnie. Popatrzyła na niego. Cisnące się na jej usta pytania: czy mogłaby tu odpocząć, posiedzieć, zjeść kawałek chleba i napić się wody mężczyzna ubiegł spojrzeniem pełnym tak wyraźnej żądzy, że dziewczyna aż podskoczyła i bez słowa wycofała się za drzwi. Za następnymi drzwiami siedział inny mężczyzna z takim samym ogromnym pożądaniem w oczach. Trzecich drzwi już nie uchyliła. Wybiegła i nie wiadomo jak znów znalazła się na swojej drodze. Zamek szarym masywem pozostał za jej plecami, słońce grzało ją prosto w plecy, Dziewczyna podjęła swoją wędrówkę niejako od początku.
Dzień robił się coraz jaśniejszy. Okazało się, że droga, do tej pory prosta jak strzała, zaczyna się teraz wić i falować jak wstążka na wietrze. Coraz więcej kamieni dotykało bosych stóp Dziewczyny, niektóre bardzo boleśnie. Przed oczami Dziewczyny roztoczył się widok rozległej zielonej doliny a droga zaczęła schodzić w dół, zakosami, tak, że widać było poniżej następny jej odcinek.
Z daleka widać było, w centrum doliny, Miasteczko, skupisko ciasne, nie wysokich, jasnych, murowanych domów, wesoło przykrytych czerwoną dachówką. Już nie było tak cicho jak na początku wędrówki. Słychać było szum płynącej, choć nie widocznej, rzeki; charakterystyczny plusk wody bystrym nurtem biegnącej po bardzo kamienistym dnie. Dziewczyna przyspieszyła kroku. Była bardzo spragniona. I głodna. I bardzo zmęczona. Miała jednak w sobie przymus marszu. Jakaś siła kazała jej iść. Iść. I iść. Do przodu. Bez zastanowienia. Popychała ją w plecy. Poganiała:- "NO, idź; idź prędzej; nie myśl; nie gap się; IDŹ!".
A przecież nie sposób było, pomimo głodu i pragnienia, nie patrzeć dookoła, nie zachwycać się pięknem mijanych po drodze drzew, przydrożnych kwiatków wtulonych w trawę. Nie sposób było mijać obojętnie wszystkich dostrzeżonych szczegółów krajobrazu, więc chociaż popychana tajemniczą siłą Dziewczyna miała czas, by nie tylko dostrzec, ale i zachwycić się mijanymi cudami. Podczas całej wędrówki, od Zamku do Miasteczka Dziewczyna nie spotkała ani jednego człowieka. Nim się spostrzegła, znalazła się prawie w centrum doliny. Słońce stało już wysoko, ponad głową Dziewczyny, jej cień wyraźnie się skrócił, pociemniał, nabrał ostrości. Zrobiło się ciepło. Na równoległej do drogi ścieżce Dziewczyna dostrzegła parę, mężczyznę i kobietę, ciągnących za sobą, na krótkim sznurku, osła, który wyraźnie nie chciał iść za prowadzącymi go ludźmi. Ze zdziwieniem uprzytomniła sobie, że to ona jest tym osłem.
Ludzie, nie zwracając na nią uwagi, przeszli dalej ciągnąc opierające się zwierzę. Dziewczyna weszła do Miasteczka. Droga, do tej pory piaszczysto - kamienista zamieniła się w trakt wybrukowany dużymi okrągłymi kamieniami. Stopy Dziewczyny wyraźnie odczuwały gładkość chłodnych kamiennych wypukłości. Jej stopy przyjęły to z wdzięcznością. Uliczka prowadziła prosto do rynku. Domy stały ciche. Okna i drzwi były pozamykane i pomimo wysoko stojącego słońca nie słychać było żadnego ruchu, jakby Miasteczko było bezludne, jakby wszyscy jego mieszkańcy jeszcze spali, albo może nigdy nikogo tu nie było.
Dziewczyna wyszła na dosyć rozległy kwadratowy plac, na środku, którego stała kamienna, okrągła studnia. Podeszła z nadzieją zaspokojenia pragnienia. Niestety nie było przy studni niczego, czym można by zaczerpnąć wody. Dziewczyna przechyliła się przez cembrowinę i zajrzała do środka. W długiej, ciemnej od wilgoci, wyłożonej kamieniami, studni, bardzo głęboko, zobaczyła granatowe lustro wody a w nim swoje wyraźne odbicie. Stała tak chwilę patrząc na swoje jasne włosy i jasną twarz odbitą w wodzie. Wpatrywała się w nią przez jakiś czas. Raptem, obok swojej głowy dostrzegła uśmiechniętą twarz, okoloną fala czarnych włosów, innej dziewczyny. Zaskoczona wyprostowała się, rozejrzała, dookoła ale nikogo koło niej nie było. Pochyliła się ponownie. Obok jej twarzy znów ukazała się Czarna. Uśmiechała się, jakby zachęcając do kontaktu. Dziewczyna odpowiedziała uśmiechem i znów podniosła głowę, przekonana, że zobaczy koło siebie stojącą Czarną. Nikogo nie było. Jeszcze raz nachyliła się nad studnią. Czarna uśmiechnęła się zachęcająco. Dziewczyna bez namysłu przełożyła nogi przez kamienny brzeg studni i skoczyła. Leciała w dół bardzo długo. Zamknęła oczy w oczekiwaniu na zimne zetknięcie się z wodą. Kiedy je otworzyła, zobaczyła płot, do którego przywiązany był sznurek. Drugi koniec sznurka wbijał się w jej pokrytą szarą sierścią szyję. Przed sobą zobaczyła cień nie wysokiej postaci z długimi uszami.